Menu
menu      Strona Główna
menu      tłumacz niemiecki Translator niemiecki
menu      tłumacz elektroniczny niemiecko polski
menu      tłumacz elektroniczny polsko-rosyjski
menu      Tłumacz internetowy język niemiecki
menu      Tłumacz internetowy języka norweskiego
menu      tłumacz internetowy niemiecko-polki
menu      tłumacz niemiecko polski techniczny
menu      tlumacz onet ang pl
menu      Tłumacz online grecki polski
menu      tłumacz online język holenderski
menu      tłumacz polsko angielski dep
menu      tłumacz polsko angielski onlline
menu      tłumacz polsko angielski-oprogramowanie
menu      Tłumacz polsko hiszpański zdania
menu      tłumacz polsko-niemiecki.pl
  • chwyty obronne download
  • dane z rocznikow statystycznych 60
  • budy lancuckie
  • nie;wierzylem;ze;w;polsce;jest;cos;takiego
  • skladam kompa ze starych czesci
  • dzikie hordy poradnik
  • blog zaloz swojego
  • garzyn
  • net24 internet
  • Czytasz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Tłumacz francuskich tekstów





    Temat: a poprawicie błędy ? z góry dziękuję
    Hey Klymenystra,
    dziekuje za komentarz - przestudiowalem z zainteresowaniem.

    Co do "chouette" nie zgadzam sie z Twoja uwaga.
    "Chouette" to pozytywne okreslenie odnoszace sie teraz do wszystkiego.
    Jezyki, nawet francuski(!), zmieniaja sie szybko. Tak mowia nastolatki,
    ludzie mlodzi, tzw. "branches" (e z akcentem - czyli ci co sa "podlaczeni" do
    glownego nurtu, do tego co sie dzieje).
    Tekst polski do tlumaczenia jest wyraznie wypowiedzia kogos mlodego -
    gimnazjalisty.
    "Chouette" to wyrazenie "familiere" i dlatego odpowiednik popujarnego "fajne"
    albo "fajna sprawa", ktore rowniez nie naleza do jezyka literackiego.

    Natomiast piszac "merveilleuse" uzywa sie niemalze superlatywu, chyba nie
    zupelnie zamierzonego.

    "Se passionner pour qqch.", owszem, ale rowniez "de" w przypadku "passionne(e)
    de / pour".

    "L'etude" to po prostu "uczenie sie", "nauka". W liczbie mnogiej
    to "studia", "wyksztalcenie". Tak to odbieram.

    Reszte uwag przyjmuje pokornie

    i pozdrawiam wzajemnie



    Temat: Ile za tumaczenie?
    Ile za tumaczenie?
    Ile kosztuje tłumaczenie przez tłumacza przysięgłego strony tekstu z
    francuskiego albo włoskiego na polski? Chodzi o pismo urzędowe i kilka stron
    dokumentów.





    Temat: tlumaczenia...od czego zaczac?
    witam,
    moze nie jest to odpowiedz na zadane pytanie, ale mam nadzieje ze
    zainteresuje pania propozycja tlumachenia tekstu francuskiego na
    polski.
    poszukuje pomocy w tlumaczeniu.
    pozdrawiam



    Temat: Pasjonat motoryzacji z językiem francuskim
    Pasjonat motoryzacji z językiem francuskim
    Szukam takiej właśnie osoby (do współpracy przy tłumaczeniu tekstów na
    potrzeby magazynów motoryzacyjnych).

    Kontakt: tutaj lub na tomasz.illg@novimedia.pl

    T.



    Temat: Edith Piaf - szukam tekstow
    Edith Piaf - szukam tekstow
    bardzo prosze o pomoc w znalezieniu tekstow Edith Piaf; interesuja mnie
    polskie przeklady jak rowniez oryginalne francuskie wersje, ewentualnie
    angielskie tlumaczenia



    Temat: Stosunek PL do USA na dzien dzisiejszy...
    Oto tekst, który ukazał się we francuskim piśmie "Rohtas".
    "Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty
    mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego jedna
    piąta narodu żyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20
    lat.
    Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoją
    stolicę według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe.
    Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier
    zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje
    dwa
    razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny
    trzech
    par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha
    się
    drzwiami i oknami.
    Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści. Kraj ze stolicą,
    w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po
    10-35 USD za metr. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim
    zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym
    można sobie kupić chodniki, postawić parkomaty i płacić państwu tylko 10
    procent podatku od zysku. Kraj, w którym otrzymanie paszportu do niedawna
    stanowiło problem,a mimo to ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na
    wczasy za granicę.
    Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
    posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i
    kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki,jeśli
    nie
    chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można
    porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, a ministrem lub
    jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza."
    Polacy!
    Jak wy to robicie?"
    (caly ten tekst jest tlumaczeniem z francuskiej gazety)




    Temat: O Polakach za granicą
    O Polakach za granicą
    Oto tekst, który ukazal sie we francuskim pismie "Rohtas".

    "Polska. Oto znajdujemy sie w swiecie absurdu. Kraj, w którym co piaty
    mieszkaniec stracil zycie w czasie drugiej wojny swiatowej, którego jedna
    piata narodu zyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20
    lat.
    Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudowal swoja
    stolice wedlug obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzyl jako nowe.

    Kraj, który ma dwa razy wiecej studentów niz Francja, a inzynier zarabia tu
    mniej niż przecietny robotnik.

    Kraj, gdzie czlowiek wydaje dwa razy wiecej
    niż zarabia, gdzie przecietna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych
    butów, gdzie jednoczesnie nie ma biedy, a obcy kapital pcha sie drzwiami
    i oknami.

    Kraj, w którym koncesjami rzadza monopolisci.

    Kraj ze stolica, w której centrum stoją? nowoczesne biurowce, oferujace
    pomieszczenia po 10-35 USD za metr.

    Kraj, w którym cena samochodu równa sie trzyletnim zarobkom,
    a mimo to trudno znalezc miejsce na parkingu.

    Kraj, w którym mozna sobie kupić chodniki, postawic parkomaty i placic
    panstwu tylko 10 procent podatku od zysku.

    Kraj, w którym otrzymanie paszportu do niedawna stanowilo problem, a mimo
    to ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjezdza na wczasy za granice.

    Jedyny kraj bylego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
    posiadac dolary, choc nie wolno mu ich kupic ani sprzedac poza bankami i
    kantorami.

    Cudzoziemiec musi zrezygnowac tu z jakiejkolwiek logiki, jesli nie chce
    stracic gruntu pod nogami.

    Dziwny kraj, w którym z kelnerem mozna
    porozmawiac po angielsku, z kucharzem po francusku, a ministrem lub
    jakimkolwiek urzednikiem panstwowym tylko za posrednictwem tlumacza.

    "Polacy! Jak wy to robicie?
    (caly ten tekst jest tlumaczeniem z francuskiej gazety)

    pozdrawiam
    sarmatia




    Temat: tłumaczenie - pomóżcie, proszę...
    tłumaczenie - pomóżcie, proszę...
    Chciałabym serdecznie Was prosić byście rzucili okiem na krótkie tłumaczenie
    z francuskiego na polski i sprawdzili, czy tekst jest dobrze przełożony,
    oraz - ewentualnie - czy coś można oddać zręczniej po polsku.
    Od razu wyjaśniam, że ja nie biorę za ten przekład żadnej kasy, ani nawet nie
    podpisuję go swoim nazwiskiem - po prostu prowadzę stronę WWW o Brunonie
    Jasieńskim, a to jest fragment przedmowy do jednej z jego książek, która
    ukazała się niedawno we Francji. Chciałabym umieścić ten fragment na mojej
    stronie, wraz z tłumaczeniem.
    A więc:

    Oryginał:
    Ce livre vient de l'abîme. D'une Atlantide qu'on aurait pu croire à jamais
    disparue. Pour le retrouver, il a fallu descendre dans une fosse commune où
    l' on avait jeté des corps de suppliciés avec, pour certains, des pages
    imprimées en guise de linceul. Là, dans cette fosse, jouxtant la prison des
    Boutyrki à Moscou, gisait le corps d'un jeune écrivain communiste polonais
    fusillé le 17 septembre 1938 sur ordre de Staline. Et avec lui, était son
    texte assassiné, maudit, interdit, puisqu'en ces années de sang, les livres
    mouraient aussi bien que les hommes.
    C'est de ce livre, Je brûle Paris, et de cet homme, Bruno Jasienski, que nous
    allos vous parler. Pour tenter de vous émouvoir. Pour essayer de vous faire
    venir nombreux à cette veillée funèbre, quand la révolution s'acheminait
    irrévocablement et sans le savoir, car personne ne lui avait dit qu'elle
    était atteinte d'une maladie mortelle, vers son agonie programmée par la
    terreur stalinienne.

    Przekład
    Ta książka przybywa z otchłani. Z Atlantydy, która, można by uwierzyć, nigdy
    nie znikła. Żeby ją odnaleźć, trzeba było zejść do wspólnego grobu gdzie
    wrzucano ciała skazańców wraz z (dla niektórych) zadrukowanymi stronami
    zamiast całunu. Tam, w tym grobie, znajdującym się obok więzienia Butyrki w
    Moskwie, spoczęło ciało młodego polskiego pisarza - komunisty rozstrzelanego
    17 września 1938 za rządów Stalina. A wraz z nim - jego tekst, zamordowany,
    wyklęty, zakazany, ponieważ w tych krwawych latach książki ginęły równie
    często jak ludzie.
    To o tej książce - "Palę Paryż" - i o tym człowieku, Brunonie Jasieńskim,
    chcemy wam opowiedzieć. Żeby spróbować was poruszyć. Żeby spróbować sprawić,
    byście licznie przybyli na to czuwanie nad trumną, kiedy rewolucja zmierzała -
    nieodwołalnie i bezwiednie, ponieważ nikt jej nie powiedział, że była
    dotknięta śmiertelną chorobą - do swej agonii zaplanowanej przez terror
    stalinowski.



    Temat: Nowy tekst:)
    Nowy tekst:)
    Skoro juz jestesmy przy ciekawych tekstach dotyczacych Polakow i Polski, to
    ja z kolei znalazlem tez cos fajnego:)) Ciekawe jak Wam sie spodoba;)

    Ciekawy artykuł dotyczący Polski, tłumaczony z francuskiego pisma
    'Rohtas'".

    Polska - Oto znajdujemy się w Świecie absurdu.

    Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny
    światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3
    mieszkaniec ma 20 lat.

    Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoja
    stolice
    wg obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzył jako nowe.

    Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia
    tu
    mniej niż przeciętny robotnik.

    Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna
    pensja nie przekracza ceny ( ! ) trzech par dobrych butów, gdzie
    jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami.

    Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści.

    Kraj, ze stolica, w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące
    pomieszczenia po 10-35 USD za metr.

    Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to
    trudno znalesc miejsce na parkingu.

    Państwo, w którym można sobie kupić chodniki, postawić parkomaty i płacić
    państwu tylko 10% podatku od zysku.

    Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami
    wolnymi od pracy (!), Gdzie otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło
    problem, a mimo tego ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za
    granice.

    Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
    posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i
    kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli
    nie chce strącić gruntu pod nogami.

    Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z
    kucharzem
    po francusku, a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem, państwowym tylko
    za
    pośrednictwem tłumacza.

    Polacy! Jak wy to robicie?...."

    pozdrawiam

    Jaracz




    Temat: Ksiazki na gwiazdke dla 2-3 latka - ktore?
    1) Kamyczek u nas w ogóle nie wypalił - psychologicznie jest niezły, ale kilka
    naprawdę doskonałych tytułów nie było na polski tłumaczonych. Moim zdaniem -
    nie warto, podejrzewam że na Węgrzech też macie coś podobnego, więc lepiej
    skupić się na poslkich tekściarskich.
    2) Mnie Kamilka zupełnie nie przekonuje, aczkolwiek wiem, ze sporo dzieci lubi.
    3) Amy Hest uwielbiam !!! Zresztą poczytaj sobie, co jedna z forumek napisała o
    tych książkach:www.bromba.pl/sam.html
    Tłumaczyła je Liliana Bardijewska, bardzo udany przekład.
    4) Przyznam się, że nie znam ;-)
    5) No ładne, ale znowu tekstu jakby mało.
    6) De gustibus... U nas się znakomita większość podobała :-)
    7) Wsio rawno - znowu spytam, czy nie macie u siebie (córka bawiła się
    francuskimi, tekst tam nie gra roli przecież).
    8) Nooo, my jedziemy na Andersenie raczej (ale to z racji tego, ze starszy ma
    10 lat). Na pewno wszystkie adaptacje Brzechwy są super :-)
    9) Zapomnij - na Allegro raz do roku bywa, też bym zapolowała ;-)Przy okazji
    postaram się spytać panią Strzałkowską, czy nikt wznowienia nie planuje.
    10) Nie kojarzę ;-)

    Z innych polecałabym najnowsze książeczki Grzegorza Kasdepke, na
    początek "Niesforny alfabet" i "Z piaskownicy w świat", a ciut
    później "Detektywa Pozytywkę" (obie części).
    Nie wiem, jak Wam się spodoba mój faworyt Pan Kuleczka. może też spróbuj
    (www.bromba.pl/panK.html )
    "Wieczorynki z kotem Miśkiem" A.Onichimowskiej, "Sznurkowa historia"
    Jędrzejewskiej-Wróbel, może seria W lesie Marcina.
    I koniecznie, obowiązkowo "Baśń o królu Dardanelu"!!!
    www.bromba.pl/dardanel.html
    A poza tym odezwij się do mnie na priva - może się okazać, że co jakiś czas
    będzie możliwość świeżej dostawy książek ;-)))
    Pozdrawiam




    Temat: prośba o przetłumaczenie dwóch piosenek :D
    prośba o przetłumaczenie dwóch piosenek :D
    Niestety nie znam francuskiego, a mam teksty dwóch piosenek Patricka
    Fiori,na których tłumaczenie bardzo mi zależy.

    "Il parait"

    Y’a pas de mot pour le dire
    un peu plus et ce sera pire
    Décrocher la lune si je n’ose
    Craindre les heures qui s’enterrent
    Celles qui sonnent toujours plus fières
    Balancer les dires et les choses

    Il parait que dans un idéal
    Je t’emmène en cavale
    Prisonnier du temps qui passe

    Il parait que c’est un drôle de jeu
    Qu’on ne peut faire qu’à deux (bis)

    A toujours courber l’échine
    A renier son origine
    Pendu sur terre en overdose

    Refrain

    Il parait que c’est un drôle de jeu
    Qu’on ne peut faire qu’à deux
    Prisonnier du temps qui passe
    S’avouer que plus rien ne menace en face

    "Je sais ou aller"

    Refrain
    Qu’il neige sur ma vie, gèle en mon cœur
    Tombent les pluies rien ne me fait peur
    Loin d’ici, loin des douleurs, je sais où ressusciter
    Je sais où aller

    C’est une campagne où je suis né
    C’est un rivage où tout a commencé
    J’en ai vu bien d’autres mais celui-là
    Jamais rien ne l’effacera

    C’est une langue qui m’a bercé
    Ce sont des notes qui m’ont emporté
    Vers toutes les autres mais sans jamais
    Risquer de se faire oublier

    Refrain

    Ce sont des visages familiers
    Des vieux que l’âge incruste peu à peu
    Dans nos paysages montagneux
    Des hommes comme des rochers

    C’est une enfance que je chéris
    C’est une chance de pousser ici
    Prison de soleil au milieu des mers
    Terre de rêve et repère

    Refrain (Bis)

    Gardez tous les châteaux des rois
    Or ou bijoux je reste là
    Je ne les échangerai pas
    Là je suis chez moi
    Je suis riche de ça

    Z góry bardzo dziękuję



    Temat: Tak z ciekawości: jakie stawki dla tłumaczy we Fr?
    Za takie pieniadze juz pietnascie lat temu nawet nie spojrzalabym w
    strone potencjalnego klienta.
    Odeszlam od zawodu piec lat temu wiec troche nie jestem na biezaco,
    ale znalazlam w starych papierach oficjalny cennik sprzed 20 lat za
    tlumaczenie jednaj strony zwyklego tekstu administracyjno-
    technicznego):
    francuski - angielski i odwrotnie - 27 euro
    francuski - jezyki slowianskie (polski, czeski, rosyjski i inne)- 32
    euro
    francuski - chinski, japonski - 35 euro
    francuski - arabski - 28 euro

    To sa ceny wyjsciowe. W zaleznosci od stopnia trudnosci stosowano
    wspolczynnik i w ten sposob cena strony mogla sie nawet podwoic.
    Wspolczynnik stosuje sie w przypadkach tlumaczenia bardzo
    wyspecjalizowanego, do ktorego trzeba sie specjalnie przygotowac.
    Gdy tlumaczylam artykul z genetyki bydla domowego dla kilku stron
    spedzilam tydzien w bibliotekach. Zeby cokolwiek tlumaczyc trzeba to
    rozumiec. Znam takich, ktorzy doskonale znaja jezyk (gramatyka i
    ortografia) i sa kiepskimi, miernymi tlumaczami.

    Z doswiadczenia wiem, ze wszedzie na swiecie staraja
    sie "oszczedzac" na tlumaczach. Nigdy nie zapomne gdy w pewnej
    firmie facet zaproponowal mi stawke... sprzataczki. Natychmiast mu
    zaproponowalam skorzystanie z jej uslug.
    Ludzie sobie wyobrazaja, ze " masz dobrze, bo jezdzisz po swiecie,
    spotykasz osobistosci, spisz i jesz w najlepszych hotelach i
    restauracjach", ale zaden balwan nie pomysli, ze czasami przez caly
    dzien mowisz i, przede wszystkim, myslisz za innych.
    To pasjonujacy zawod ale i meczacy. Gdy sie jest dobrym to bardzo
    oplacalny.

    Tlumaczenia na wyjazdach zawsze traktowalam jako dwunastogodzinny
    dzien pracy plus oplacony nocleg, transport i wyzywienie. Na mniej
    sie nie zgadzaj. Wiem, ze to wydaje sie duzo ale po tydzien takiej
    pracy wyciska wszystkie sily. No i traci sie glos. Dzis juz nie mam
    z tym problemu, ale afonia byla wierna towarzyszka mego zycia przez
    ladnych pare lat.

    Powodzenia )




    Temat: Komu udało się nauczyc arabskiego?
    steinbock napisała:

    > W Polsce można się uczyć tego języka na studiach filologicznych (Warszawa,
    > Kraków, Poznań)i w róznych prywatnych szkołach.
    > Ciekawi mnie, czy komuś udało sie nauczyć arabskiego na studiach? Pytam
    > czasem znajomych arabistów, czy podjęliby się np. tlumaczenia ustnego, a oni
    > patrzą przerazeni i zaczynają się tłumaczyc: eee, no wiesz, tak dawno nie
    > mialem /mialam kontaktu z arabskim. A przetłumaczylbyś jakiś tekst na
    > arabski? - Na polski to i owszem, ale arabski? O nie!
    > No i co o tym myślec?
    > A może arabski jest po prostu zbyt trudny, żeby można było sie go nauczyć w
    > ciagu pięciu lat studiów?

    ja jestem obecnie studentką III r. arabistyki, ale już na II roku polska armia
    proponowała mi zatrudnienie jako tłumacza dla polskiego kontyngentu w Iraku...
    nie miałam ochoty...
    wydaje mi się, że większość studentów poznaje język arabski w taki sposób, że
    potrafi ze słownikiem coś tam potłumaczyć, jest mocne skupienie na gramatykę,
    ale nie potrafią po prostu porozumiewać się w tym języku, o ustnym tłumaczeniu
    nie wspominając
    mi w poznaniu języka arabskiego chyba najbardziej pomogły wyjazdy do krajów
    arabskich - i tu mam na myśli nie tylko codzienne rozmowy w języku arabskim,
    (jeszcze pamiętem te pierwsze wypady - kiedy rozmawiałam czystą fusha... teraz
    coraz częściej przestawiam się na dialekty), ale także naukę na Uniwersytecie
    Damasceńskim (pojechałam tam po I r. nauki) (gdzie nauczycielka nawet nie znała
    ang., więc o każdą rzecz musiałam się dopytywać po arab.) czy wyjazd z
    delegacją UW do Libii - wypowiedzi przed tamtejszą "władzą" w imieniu swoim,
    delegacji, uczelni itp. czy też mój staż w Ambasadzie w Trypolisie - tutaj
    pewnego ranka powiedziano mi, że od owego dnia zastępuję tamtejszego
    tłumacza... i nie było "ja ne umię", "ja nie przetłumaczę", ale dostawałam
    pisma dyplomatyczne i je tłumaczyłam...

    a i kolejna rzecz, która przyszła mi na myśl - wiele studentów arabistyki,
    będąc w krajach arabskich rozmawia tam po angielsku, francusku czy niemiecku,
    ale nie po arabsku - czego ja w ogóle nie rozumiem




    Temat: nasza kochana ortografia
    > > Bo ja wiem? Myślę, że francuska jest trudniejsza. Wytłumacz małemu
    > Francuzowi, (...)

    > Ja mam klopoty z tlumaczeniem malemu Polakowi.

    Ale mniejsze, niż z Francuzem albo Anglikiem. Spokojnie.

    > Francuska jest trudniejsza - i
    > co z tego? TRZEBA OD RAZU JA ZMIENIAC?

    A czy ja mówię, żeby zmieniać?

    > Mysle o radzie Jezyka Polskiego, ktora zatwierdza zmiany.

    Rada może sobie zatwierdzać, ale nie jest żadnym autorytetem w dziedzinie norm
    językowych. Może ma jedynie większy wpływ na zmiany niż inne ciała. Ale już
    mniejszy niż na przykład jedna poczytna gazeta. Powtarzam: język to nie prawo
    karne, nie ma organów uprawnionych do zmian.

    > Nie chce zaczynac dyskusji znanej z innych forow i lektury GW, ale wcale bym
    > sie tym nie chelpil.

    Czym?

    > Poza tym, odkad siegne pamiecia, dla mnie takim
    > spelczekerem byl slownik ortograficzny. Nie wmowisz mi, ze to wynalazek
    > ostatnich 10 lat.

    No nie wiem, może 15, nie jestem znawcą historii komputerów i edytorów tekstu.
    Spelczeker to naprawdę nowa epoka - tym się różni od słowniczka na papierze, że
    działa sam, a więc wyłapuje nawet te wyrazy, które użytkownik uznał za
    poprawnie napisane - to jest najistotniejsze. Poza tym, nie jesteś w stanie
    sprawdzić szybko wszystkich wyrazów, włącznie z tymi, co do których nie masz
    wątpliwości. Pisanie tekstu ze słonikiem ortograficznym w ręku i ze
    spelczekerem to jak pisanie tekstu ołówkiem na papierze i przy użyciu
    komputerowego edytora tekstu.

    > > jestem w stanie opanować rachunku różniczkowego.
    >
    > Glowa do gory, moze sie jeszcze uda... czego Ci zycze w prezencie mikolajkowym

    Och, ja już zrezygnowałem. Uważam, że żeby życie nas niemile nie zaskakiwało,
    warto poznać obiektywne uwarunkowania własnego mózgu - dokładnie tak samo jak
    ciała. I podobnie jak gość, który ma metr pięćdziesiąt i waży setkę, raczej nie
    powinien wiązać kariery z koszykówką, tak są ludzie, których mózg nie jest
    zdolny do określonych działań. Ja co nieco o sobie wiem. Na przykład to, że mam
    ponadprzeciętne możliwości w jednych dziedzinach, za to na przykład w
    matematyce moje wyniki niestety sytuują mnie grubo poniżej średniej. Gdyby moje
    życie zależało od zdolności matematycznych, byłoby ze mną gorzej niż krucho.
    Dla mnie wyczynem nie jest rachunek różniczkowy, ale zapamiętanie własnego
    numeru telefonu. Udaje mi się to po ok. pół roku.



    Temat: Gdzie uczyć się FRANCUSKIEGO w Warszawie?

    Uczcie się Młodziży uczcie. Teraz jest dużo materiałow pomocniczych do
    efektywnej nauki nie to co za czasów Komuny. Ja jestem starszy już człowiek i
    wtedy ucząc się francuskiego traktowalem to jako hobby nie wierząc, ze może mi
    się przydać. Uczyłem się na tekstach z takiej gazety jak "L'Humnite" . Był to
    organ KPF. Gazeta była tania, była też inna prasa francuska ale trudno ją było
    dostać i była znacznie droższa. Z podręczników pamiętam tylko jeden
    czterotomowy orygonalny w niebieskich okładkach, autor chyba Mauger ale nie
    jestem pewien. Chodziłem też na konwersacje do Instytutu w Warszawie na ul.
    Śiętokrzyskiej. Była też tam wypożyczalnia książek i wtedy rozczytywałem się w
    Herculesie Poirot bo były łatwe teksty. Równolegle skończyłem studia techniczne
    na PW i zacząłem pracować w zakładzie przemyslowym. Nagle staje się cud Polska
    kupuje licencje od Francji i wśród wyjeżdzających na półroczne przeszkolenie ja
    jestem jedyny co ma pojęcie o tym języku przynajmniej bierne. Od razu musiałem
    przejąć obowiązki tłumacza. W Paryżu zapisałem się do Alliance. Po rstach
    zakwlifikowano mnie do jakiejś grupy, opłaciłem czesne i codziennie wieczorem
    były zajęcia. Długo jednak tam nie wutrzymałem. Byłem w grupie cudzoziemców,
    którzy unieli dobrze mówić ale acale nie umieli pisać. Dla mnie lekcje były
    nudne bo mało się mówiło a tylko lektor coś czytał i kazał sluchaczom
    przeliterowac poszczególne słowa. Mnie potrzebny był "żywy" język. Potem przez
    parę lat Francuzi byli w moim zakladzie i w ciągłych kontaktach mogłem się
    podszkolić. Dopiero w kontakcie z nimi "załapałem" tą ich intonacje w wymowie i
    prawie ciągłe używanie "futur proche" oraz częste używanie "on"
    zamiast "nous".



    Temat: nauka FRANCUSKIEGO
    nie chcialam nikogo urazic.
    Znam francuski, hiszpanski i angielski (biegle) uczylam sie rosyjskiego,
    niemieckiego i szwedzkiego i zaden z tych ostanich jezykow nie wymaga tyle
    tlumaczenia w zakresie gramatyki (odmiana, czasy, tryby, wyjatki!!!) czy
    specyficznego jezyka mowionego, skladni itd. Ale moze to kwestia od czego sie
    zaczyna.
    Mowiac, ze po 18-20 roku zycia trudno jest sie nauczyc, nie mam na mysli tego,
    ze ludzie staja sie mniej inteligentni, ale to, że podczas studiów i pogoni za
    pracą nie ma sie wiele czasu na intensywna nauke jezyka.
    Gratuluje Ci, że tak świetnie znasz juz francuski. Jak chcesz mozemy
    porozmawiac. Ucze juz prawie dekade i wiem, ze istnieja rozne poziomy jezyka.
    Według skali, ktora stosuje i ktora stosuja dzialy hr w firmach na calym swecie
    wynika,że poziom "intermediate" dzieli sie na conajmnie 4 poziomy. Wiec mowimy
    tutaj dosyc ogolnikowo o poziomie srednizaawansowanym. Nie watpie,że wlozylas w
    nauke duzo pracy, ale mysle,że plasujesz sie gdzies na poziomie pre-
    intermediate lub intermediate 1 (ktore sa definiowane nastepujaco: rozumie
    wypowiedzi dot. spraw codziennych jesli mowic wolno i wyraznie, porozumiewa sie
    dosyc swobodnie (...)ograniczając do krotkich wypowiedzi, ograniczona
    poprawnosc gramatyczna i wymowy, potrfi przeczytac ze zrozumieniem proste
    teksty, potrafi napisać prosty tekst. Nie chce Cie tutaj obrazic, taki poziom
    to bardzo duzo, ale po nim istnieje jeszcze 6 poziomow sprawnosci jezykowych.
    Swobodnie sie z pewnoscia porozumiewasz, ale czy rozmawialas w Paryzu z
    Francuzami, czy rozumiesz swobodnie prase codzienna lub filmy w wersji
    orginalnej, albo dzienniki telewizyjne? A co z korespodnencja np. handlowa?
    pozdrawiam



    Temat: Truciciele z Rzymu, czyli jak rozpętano pierwsz...
    RADIO EREWAN
    Pani Landau, moze Pani zostawi pisanie artukulow historycznych historykom? Albo
    przynajmniej dziennikarzom? Golym okiem widac, ze Pani nie ma zielonego pojecia
    o temacie za ktory Pani chwycila sie. Nie wystarczy przeczytac jedna ksiazke.
    Trzeba do tego znac temat.

    Zarazenie Indian przez Brytyjczykow? Nova Scotia 1736? Po co? Kto? Ciekawe, ze
    procz PWN nikt z faktycznych znawcow tematu nie wspomina. Juz kiedys wykazalam
    ze PWN to cwoki takie jak Mikoluszko i nie wiedza co pisza.

    Zapewne chodzi o incydent z 1746 (pomylka od dekade) kiedy to niedobitki z
    epidemii tyfusu wsrod Francuzow w okolicach dziesiejszego Port Royal umozliwily
    Indianom zabranie osobistych rzeczy trupow, dopuszczajac do przerzucania
    epidemii. Celowo? Sprawa wcale nie jest jasna. Autorka widac nie ma pojecia
    warunkow zycia okresu. Tegoz roku krol francuski wyslal prawie 100 statkow dla
    odbicia Louisbourga (na Cape Breton Island) oraz spalenia Bostonu. Po 3
    miesiacach flota wrocila pomniejszona o 3000 osob bez jednego wystrzalu. Taka
    epidemia, to nic szczegolnego w tamtym okresie i miejscu. Tak w ogole, to
    autorka nie wylapala bledu w swoim zrodle. Mowimy o Acadii a nie Nowej Szkocji.

    Ale to nie wszystko. Najbardziej mnie robawilo to zdanie:

    "A w XV wieku Hiszpanie walczący z Francuzami podsyłali tym ostatnim piękne
    prostytutki zarażone ospą i chorobami wenerycznymi. "

    Droga Autorko, nie choroby, a choroba. Jedna. Syfilis.
    Dla osoby znajacej temat Wielkich Odkryc Pani tekst brzmi jak depesza Bartosza
    Weglarczyka ("nie wygrala na loterii, a jej ukradi, i nie auto tylko rower").
    Widze ze Pani nie zna tematu historii prostytucji takze. Piekne prostytutki?
    Niby skad? To byla najnizsza klasa, ktora nie bardzo miala jak dbac o urode, o
    ile ja miala. Zreszta Hiszpanie nie walaczyli z Francuzami w XV wieku. Chodzi
    zapewne o slynne zdarzenie z oblezenia Neapolu w 1494-5 przez francuskiego
    Karola VIII po ktorym najemnicy wrocili z nieznana choroba ("francuska").
    Owczesne centrum biznesu najemniczego bylo zreszta w Szwajcarii. Zreszta nikt
    nikomu nie musial podsylac. Najemnicy Francuzow (a nie Francuzi!) rutynowo
    gwalcili kobiety roznoszac syfilis. Przedtem nie byl on znany w Europie. Ta
    epidemia zaczyna sie zreszta od masowego gwalcenia kobiet na Karaibach przez
    ludzi Kolumba podczas drugiej wyprawy. Wrocili z syfilisem. Kwestie poczatku
    syfilisu w Europie dyskutuje S.E. Morison w swojej ksiazce Christopher Columbus
    tom drugi - brak tego rozdzialu w polskim tlumaczeniu!

    A teraz prosze oddac mi honorarium za korekte merytoryczna artykulu.




    Temat: Jeszcze nowszy Rzygacz
    prywata bronioznawcza
    belissarius napisał:

    > Jako historyka wojskowosci antycznej interesuje mnie
    > wszystko z tamtego okresu. Daj mi jakis namiar, prosze?
    > Popelnilem duza prace na ten temat, ale nikt mi jej w
    > Polsce wydac nie chce. Lepiej sie sprzedaja kiepskie
    > tlumaczenia popularnych albumowych wydawnictw
    > amerykanskich...

    Wiesz, ten nasz artykul jest w materialach z konferencji "Uzbrojenie Germanow i
    ich sasiadow w ostatnich wiekach przed Chrystusem" ktora byla w Naleczowie 3
    lata temu (zasieg taki srodkowoeuropejski, glownie referaty z Niemiec, Polski i
    Skandynawii). Chyba wiekszosc tekstow bedzie po niemiecku (nasz niestety tez).
    Kilka lat wczesniej byla konferencja o podobnym tytule tylko
    mowiaca o pierwszych wiekach naszej ery.
    Najlepiej napisz do mnie na e-mail (moze byc gazetowy) to ci podam wiecej
    informacji. Z tym ze wydaje mi sie ze zakres wspolnych zainteresowan pomiedzy
    tym czym sie zajmuja archeolodzy a historycy wojskowosci starozytnej jest dosc
    niewielki ;c)
    Jezeli chodzi o tlumaczenia prac o wojskowosci starozytnej to w ogole jest tego
    bardzo malo. Fakt ze tlumaczy sie glownie z angielskiego, a mnie by sie marzylo
    zeby ktos wydal w Polsce ksiazki Marcusa Junkelmanna (w koncu je sobie kupie po
    niemiecku, jak uzbieram kase). Mam tez np. ciekawa publikacje po francusku o
    uzbrojeniu Galów. Ale np. pare lat temu wyszla ksiazka Z. Zygulskiego "Bron
    starozytna", napisana w Polsce, niestety kompletnie anachroniczna. Trudno pojac
    prawa rzadzace rynkiem wydawniczym.

    Polecam Ci w kazdym razie strone www.illerup.com/
    o najwazniejszym w ostatnich latach stanowisku archeologicznym (wyszlo z tego
    na razie 8 opaslych tomow po niemiecku i cala masa artykulow - troszke sobie
    mozesz zobaczyc na tej stronie, niestety przewaza jezyk dunski i niemiecki).




    Temat: Pomóżcie! (ech, ciężkie jest życie szpanera)
    Pomóżcie! (ech, ciężkie jest życie szpanera)

    Kurde, aby uchodzić za osobę obytą i wyrobioną nie wystarczy już
    wyłącznie znajomość poprawnej wymowy lotniska 'Beauvais' czy też
    kilku francuskich słów (dotychczas wystarczało poprawnie wymówić
    ciurkiem 'gare', 'pas tellement' oraz 'hirondelle' aby wzbudzić
    należny respekt). Pomyślałem więc, że nauczę się jakiejś francuskiej
    piosenki aby ostatecznie przekonać do siebie malkontentów. Wybór
    padł na "La Mer" Charlesa Treneta - w końcu nie ma to jak stary
    dobry klasyk. No i tekstu ma nie za wiele, więc łatwo się będzie go
    nauczyć. Wzór wymowy mam na YouTubie ( www.youtube.com/watch?
    v=fd_nopTFuZA ), Was natomiast chciałbym poprosić o pomoc w
    przetłumaczeniu fragmentów których nie znam.

    === Oryginał ===

    La mer
    Qu'on voit danser le long des golfes clairs
    A des reflets d'argent
    La mer
    Des reflets changeants
    Sous la pluie

    La mer
    Au ciel d'été confond
    Ses blancs moutons
    Avec les anges si purs
    La mer bergere d'azur
    Infinie

    Voyez
    Pres des étangs
    Ces grands roseaux mouillés

    Voyez
    Ces oiseaux blancs
    Et ces maisons rouillées

    La mer
    Les a bercés
    Le long des golfes clairs
    Et d'une chanson d'amour

    La mer
    A bercé mon coeur pour la vie

    === Moje tłumaczenie ===

    Morze
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    Morze
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    Podczas deszczu

    Morze
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    Patrz!
    Obok stawu
    Wielkie mokre trzciny

    Patrz!
    Te białe ptaki
    I te zapadłe domy

    Morze
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    Morze
    Ukołysało moje serce na całe życie

    ===================================

    Proszę o ewentualne korekty i dodawanie nowych fragmentów. Zależy mi
    nie na rymach ale na wierności tłumaczenia gdyż chciałbym wiedzieć
    co śpiewam.



    Temat: spotkania muzyczne
    spotkania muzyczne
    zostałem, przyznam, zainspirowany troche, a moze podpuszczony, tekstem, ze
    nie umiemy pisac o muzyce.
    pewnie wiekszość woli słuchac (taki to już forum), niż pisac
    choc jest sporo tych, co pisza bardzo fajnie
    no ale popóbujmy
    temat: spotkania muzyczne. - kontynuacja wątku z innego forum. nie tylko z
    ludzmi. mogą to być wydarzenia, fascynacje itp. cokolwiek. spotkania z
    szeroko pojętą MUZYKĄ
    dla osmielenia zaczne sam.

    J.A.P.Kaczmarek
    W latach osiemdziesiątych, gdy mieszkaliśmy w Algierii, robiliśmy sobie
    wycieczki wakacyjne po Europie. I tak kiedys przyszło do załatwiania wizy
    hiszpańskiej w Paryżu. Od rana zatem wraz z moim synem, zapuściliśmy korzenie
    w konsulacie hiszpańskim kibicując innym interesantom. Jeden z nich, jadący
    tranzytem do Portugalii, nie mógł za żadne skarby dogodac się z urzędnikiem
    po angielsku, który oczywiście (jak to Hiszpan) znał tylko hiszpanski. No i
    kilka słów- ostatecznie byliśmy we Framcji- po francusku. Z dobrego serca
    zatem, i trochę z nudów, zacząłem tłumaczyć.
    Czas mijał, wizy przygotowywano, a przy kolejnej okazji tłumaczenia
    wymamrotałem: „popatrz synciu, jakie to niemoty”. Gościowi na to szczęka
    opadła i spytał ze zdumieniem czy my z Polski?! Tak. No to się rozgadał, że
    on muzyk, jedzie na koncerty do Portugalii i w podziękowaniu za pomoc może
    nam dać plakat z własnoręczną dedykacją. Patrzę, a na plakacie :J.A.P
    Kaczmarek. Klapka mi się otworzyła i pytam czy jedzie sam czy z „orkiestrą
    dnia ósmego” i czy będą czekać na kometę Halleya (tytuł ich najlepszej
    płyty). Tu Kaczmarek nie zdzierżył , no bo jak to? Spotkać gdzies w świecie
    kogoś kto zna jego i jego muzykę, o co wcale niełatwo nawet w Polsce?! Nie
    mógł ochłonąć i odprowadził nas przez pół Paryża prawie do hotelu. Gdy go
    jeszcze spytałem o technikę gry na fidoli fishera – był w siódmym niebie i
    chwilę powtarzał , a propos naszego spotkania: no wiesz, stary, to
    niesamowite! Gdy dowiedział się że w osrodku francuskim w Tlemcen i Annabie
    organizowane są koncerty, gdzie był sam Didier Lockwood, wyraził chęć
    przyjazdu. Widać miał inne plany bo nie przyjechał, choć wystep miał
    załatwiony.
    Dostałem jeszcze kartkę na święta.
    Plakat wisi.
    I tyle.

    na początek




    Temat: - Polacy - Jak wy to robicie ?
    - Polacy - Jak wy to robicie ?
    Oto tekst, który ukazał się we francuskim piśmie "Rohtas".

    "Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty
    mieszkaniec stracił życie w
    czasie drugiej wojny światowej, którego jedna piąta narodu żyje poza
    granicami i w którym co trzeci
    mieszkaniec ma 20 lat. Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który
    odbudował swoją stolicę
    według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe. Kraj, który ma
    dwa razy więcej
    studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik.
    Kraj, gdzie człowiek
    wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza
    ceny trzech par dobrych
    butów, Gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i
    oknami. Kraj, w którym
    koncesjami rządzą monopoliści. Kraj ze stolicą, w której centrum stoją
    nowoczesne biurowce,
    oferujące pomieszczenia po 10- 35 USD za metr. Kraj, w którym cena samochodu
    równa się trzyletnim
    zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym można
    sobie kupić chodniki,
    postawić parkomaty i płacić państwu tylko 10 procent podatku od zysku. Kraj,
    w którym otrzymanie
    paszportu do niedawna stanowiło problem, a mimo to ponad 3,5 mln obywateli
    rocznie wyjeżdża na
    wczasy za granicę. Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym
    obywatelowi wolno posiadać
    dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i kantorami.
    Cudzoziemiec musi
    zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod
    nogami. Dziwny kraj, w
    którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, a
    ministrem lub
    jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy!
    Jak wy to robicie?"

    Wątek ten rozpoczynam majac w pamieci wemitowany przed kilkoma
    chwilami ,,POKOLENIE '89''reż.Maria Zmarz-Koczanowicz




    Temat: Czy ktos zna przyklad asymilacji islamu?
    a.adas napisał:

    > Gini, dalej znasz tylko polski? A moze znasz wszystkie trzy języki uzywane w
    > Belgii? Nie przesadzaj w drugą stronę. Takie same pretensje mogłabyś mieć do
    > Ukraińców, Białorusinów i Ukraińców czy Niemców. Też "nie chcieli" się
    > asymilować. Masz? (Wielonarodowa) Społeczność Rzeczypospolitej kształtowała
    się
    >
    > setki lat. Język polski był potrzebny do normalnego funkcjonowania...
    > Ten link nie jest wyłącznie dla Ciebie To raczej głos w dyskusji, zresztą
    jak
    >
    > wszystkie inne:
    > www.antyk.org.pl/teksty/ozydach-03.htm
    > Lubisz się irytować? Jeśli tak to polecam książkę Amosa Oza "Dotknij wiatru,
    > dotknij wody" (Touch the water, touch the wind). Cóż, Oz nie jest żydowskim
    > prawomyślnym myslicielem, ale pozostaje Żydem. No i można się nauczyć jak
    > przeżyć w schronie...
    > Pa
    > adas

    Adasiu, nie mam pretensji o brak asymilacji jedynie stwierdzam fakt .
    Co do jezykow , ja francuski znam, ale przy okazji ktorychs tam wyborow,
    stwierdzono, ze iles tam obywateli nie zna zadnego z trzech jezykow urzedowych.
    Co innego dogadac sie lamana polszczyzna a co innego mowic po polsku.
    To samo dotyczy niektorych Polakow w Belgii.
    Pierwsze co robia to kupuja sobie satelite, by ogladac po polsku telewizor, x
    domu naturalnie tylko polski , a jak trzeba sie dogadac to sie mowi "Ja pojsc
    do domu."To sie przychodzi prosi zeby zadzwonic do patronki, zmienic godziny
    pracy itd.. itd...
    Wiem z doswiadczenia, bo znajoma wynajmuje mieszkanie Polakom i jak jest
    problem to dzwoni do mnie zebym przyszla tlumaczyc, a mieszkaja w Belgii kilka
    lat dluzej ode mnie .
    Problemem nie jest , ze Zydzi sie nieasymilowali, problemem jest, ze ludzie w
    ogole niechetnie sie asymiluja, powstaja wiec getta enklawy itd...




    Temat: nasza kochana ortografia
    sze napisał:

    > _jazzek_ napisał:
    > Bo ja wiem? Myślę, że francuska jest trudniejsza. Wytłumacz małemu
    Francuzowi, (...)
    Ja mam klopoty z tlumaczeniem malemu Polakowi. Francuska jest trudniejsza - i
    co z tego? TRZEBA OD RAZU JA ZMIENIAC?

    >
    > > cialo
    > > wladne ją zmienic - konserwatywne
    >
    > Rozumiem, że mówisz o ogóle piszących Polaków w toku dziejów języka. To jest
    > właśnie "ciało władne zmienić ortografię". Ortografia to nie prawo karne -
    > piszesz jak chcesz, choćby na tym forum, najwyżej inni wytkną Ci usterki w
    > sposobie myślenia.

    Mysle o radzie Jezyka Polskiego, ktora zatwierdza zmiany. Wszyscy uzytkownicy
    nie sa w stanie zmienic regul - moga najwyzej lobbowac i to z roznym skutkiem

    > No, nie załamujmy rąk. W porównaniu z moim dzieciństwem spędzonym w szkołach
    > jest jednek znacznie lepiej. Po pierwsze, są spelczekery ("ortografiki"?),
    > dzięki jest szansa napisania tekstu bez błędów. Jest też coś takiego, jak
    > oficjalnie uznana dysleksja i dysgrafia czyli furtka dla beznadziejnych
    > przypadków do skończenia szkoły

    Nie chce zaczynac dyskusji znanej z innych forow i lektury GW, ale wcale bym
    sie tym nie chelpil. Poza tym, odkad siegne pamiecia, dla mnie takim
    spelczekerem byl slownik ortograficzny. Nie wmowisz mi, ze to wynalazek
    ostatnich 10 lat.

    . Za moich czasów nie było żadnej dysleksji,
    > była chroniczna i beznadziejna dwója z polskiego. Nie do przejścia, bo
    przecież
    >
    > są ludzie, którzy nie są w stanie ortografii opanować, podobnie jak ja nie
    > jestem w stanie opanować rachunku różniczkowego.

    Glowa do gory, moze sie jeszcze uda... czego Ci zycze w prezencie mikolajkowym




    Temat: z serii Polak potrafi
    z serii Polak potrafi
    Oto tekst, który ukazał się we francuskim piśmie "Rohtas".

    "Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty
    mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego jedna
    piąta narodu żyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat.
    Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoją stolicę
    według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe. Kraj, który ma
    dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż
    przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia,
    gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie
    jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i oknami. Kraj, w
    którym koncesjami rządzą monopoliści. Kraj ze stolicą, w której centrum stoją
    nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po 10-35 USD za metr. Kraj, w
    którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć
    miejsce na parkingu. Kraj, w którym można sobie kupić chodniki, postawić
    parkomaty i płacić państwu tylko 10 procent podatku od zysku. Kraj, w którym
    otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło problem, a mimo to ponad 3,5 mln
    obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granicę. Jedyny kraj byłego bloku
    socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadać dolary, choć nie wolno
    mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i kantorami.
    Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce
    stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać
    po angielsku, z kucharzem po francusku, a ministrem lub jakimkolwiek
    urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza."

    i jak?




    Temat: Poddajemy się..?
    Co się będę pieprzył, dam całość, jak leci, tak mnie ponosi na to, co sie dzieje
    na forum.

    Międzynarodówka (tytuł oryginału francuskiego: L'Internationale) to najbardziej
    znana pieśń socjalistyczna. Jej słowa napisał Eugène Pottier w roku 1871, a
    muzykę w 1888 skomponował Pierre Degeyter (pierwotnie tekst Pottiera śpiewano do
    melodii Marsylianki).

    Rosyjska wersja utworu była w latach 1917-1922 hymnem Rosji Radzieckiej, a w
    latach 1922-1944 - hymnem Związku Radzieckiego, kiedy zastąpił ją Hymn Związku
    Radzieckiego. Pierwszego tłumaczenia międzynarodówki na język rosyjski dokonał
    Aron Kots, ukazało się ono drukiem w 1902 r. w Londynie w piśmie rosyjskich
    emigrantów Żizń.

    Międzynarodówka jest śpiewana nie tylko przez komunistów, ale w wielu krajach
    także przez socjalistów i socjaldemokratów.

    Wyklęty powstań, ludu ziemi,
    Powstańcie, których dręczy głód.
    Myśl nowa blaski promiennymi
    Dziś wiedzie nas na bój, na trud.
    Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata,
    Przed ciosem niechaj tyran drży!
    Ruszymy z podstaw bryłę świata,
    Dziś niczym, jutro wszystkim my!

    Ref.
    Bój to jest nasz ostatni,
    Krwawy skończy się trud,
    Gdy związek nasz bratni
    Ogarnie ludzki ród.

    Nie nam wyglądać zmiłowania
    Z wyroków bożych, z pańskich spraw.
    Z własnego prawa bierz nadania
    I z własnej woli sam się zbaw!
    Niech w kuźni naszej ogień bucha,
    Zanim ostygnie - przekuj w stal,
    By łańcuch spadł z wolnego ducha,
    A dom niewoli zniszcz i spal!

    Rząd nas uciska, kłamią prawa,
    Podatków brzemię ciąży nam,
    I z praw się naszych naigrawa
    Ten, co z bezprawia żyje sam.
    Lecz się odmieni krzywda krwawa,
    Gdy równość stworzy nowy ład,
    Bez obowiązków nie ma prawa,
    Dla równych - równy szczęścia świat!

    Rządzący światem samowładnie
    Królowie kopalń, fabryk, hut
    Tym mocni są, że każdy kradnie
    Bogactwa, które stwarza lud.
    W tej bandy kasie ogniotrwałej
    Stopiony w złoto krwawy pot
    Na własność do nas przejdzie cały,
    Jak należności słusznej zwrot.

    Obłudzie zdzierców, rządom kata
    wyzwania zgodnie rzucim krzyk,
    co wojsk szeregi z ludem zbrata:
    Hej, kolby w góre, łamac szyk.
    I żolnierz, wiedząc przeciw komu,
    a z kim o lepszy walczy los,
    bratobójczego sprawcom sromu
    śmiertelny jutro zada cios.

    Dziś lud roboczy wsi i miasta
    W jedności swojej stwarza moc,
    Co się po ziemi wszerz rozrasta,
    Jak świt łamiący wieków noc...
    Precz darmozjadów rodzie sępi!
    Czyż nie dość żerów z naszych ciał?
    Gdy lud wam krwawe szpony stępi,
    Dzień szczęścia będzie wiecznie trwał.

    przeł. Maria Markowska



    Temat: Lazurowe wybrzeże i Prowansja gdzie obowiązkowo
    Lusiu
    Droga Lusiu,
    Dziękuję za miłą odpowiedź. Mój tekst był nieco prowokacyjny, bo na tym forum
    od czasu do czasu zdarzają się komentarze, wynikajace z kompletnego
    niezrozumiena zjawisk takich jak odmiennośc kulturowa, wzorce zachowań itp.
    Ujmując to najprościej: wolność, równośc i braterstwo nie sa regułami
    rzadzacymi kontaktami międzyludzkimi we Francji. Przeciwnie: w cenie są
    samokontrola, hierarchia i dystans. I uprzejmośc, ale nie uniżona, lecz
    wynikająca z poczucia własnej wartości. Francuzi nie sila się na grzecznośc, to
    fakt, ale nadinterpretowanie tego zjawiska i okreslanie ich mianem aroganckich
    jest nieporozumieniem. Sama wiesz, że ich historia i kultura tłumacza obecnośc
    takich a nie innych wzorców zachowań i nie zmieniła tego ( na szczęście) ani
    rewolucja, ani rewolta 68, ani inwazja amerykańskich, luzackich obyczajów. U
    nas niestety eksterminacja elit w XX wieku spowodowała zanik norm współłzycia
    miedzyludzkiego - norm, które bardzo ułatwiaja zycie. W tym sensie, nawet jesli
    same nie czujemy się plebsem, to zbyt liczni nasi ziomkowie reprezentuja tak
    plebejskie zachowania, ze nie sposob to ignorowac.
    Miałam przyjemnośc bywac w domach Francuzów: i u rodzin z klasy sredniej, w
    tym wielopokoleniowych, i w domach inteligenckich i robotniczych. Oczywiście,
    to nie jest łatwe, bo we Francji zaproszenie do domu jest wyróznieniem.
    Moja "przepustką" był nasz wspólny przyjaciel, ale i tak wyczuwałam na
    początku dystans, jakby sprawdzali: czy umiem się zachować, czy respektuję ich
    obyczaje, czy nie jestem gościem kłopotliwym. Potem zaś następowały zachęty do
    pozostania dłużej, ponowne zaproszenia, pozdrowienia, a nawet upominki,
    przekazywane przez tegoz przyjaciela...
    Poznawalismy też uroczych ludzi w całkiem przypadkowych okolicznościach, w
    małych miasteczkach Luberon, nad Rodanem, w Langwedocji. Nie zdarzyło się,
    byśmy podczas pikniku na łonie natury nie usłyszeli do przypadkowych
    przechodniów "bon apetit" (z uśmiechem!). Nigdy nie odmówiono nam pomocy, gdy
    zgubilismy drogę.
    Jeden z prostych sposobów ( masz słusznośc, nie tylko na Francuzów) to uśmiech
    skierowany do dziecka albo "mignon" czu "joli" pod adresem czyjegoś pieska.

    Zdradzę Ci, że moim największym marzeniem jest zamieszkac we Francji, gdy juz
    będę na emeryturze (jeszcze trochę!). Kłopot w tym, ze różni Anglicy i Niemcy
    już dawno na to wpadli i bardzo wywindowali ceny. Tak więc zaczynam się uczyć
    francuskiego i może zagram w totolotka, jak będzie duża kumulacja ?!
    Udanych wakacji:))




    Temat: terminologia filmowa
    Czesc Klee!
    Gdzies tam powyzej zarzuciles mi brak precyzji, a ja to polknelam nie bardzo
    wiedzac o co chodzi i gdzie wlasciwie zrobilam blad. Prawdpodobnie
    napisalam "filmowych", a nalezalo napisac "filmoznawczych". Zostawmy. W dalszym
    ciagu jednak podpisuje sie pod tym cytowanym przez Ciebie zdaniem. Bo pisze o
    sobie, nie o tym "typowym Polaku". I sadze, ze wiem, dlaczego jako native
    speaker nie znam terminologii, w obrebie której, jako non-native speaker
    poruszam sie stosunkowo swobodnie.
    Z tego co napisales wynika, ze "jezyk narodowy" to terminus technicus; jest/byl
    mi obcy, choc nie sa mi obce takie terminy, jak np. morfem gramatyczny,
    semantyka generatywna, akt illokucyjny. Choc, jak slusznie zauwazyles, nie
    jestem jezykoznawca;-) Nieobce przede wszystkim dlatego, ze mozna je bez
    problemu przetlumaczyc na jezyk polski; z terminologia takiego Saussere'a
    sprawa juz bardziej skomplikowana, signifié/signifiant doprowadzily mnie kiedys
    w jakies dyskusji do skraju zalamania nerwowego.
    Terminologia filmoznawcza, zwlaszcza ta dotyczaca aspektów technicznych, to
    masa okreslen angielskich/niemieckich/francuskich, czasem idiomatycznych i
    zargonowych, i gdy spotykam je w tekstach polskich, nie bardzo wiem, czy
    zostaly wchloniete i funkcjonuja na zasadzie wyrazów obcych, czy tez mam do
    czynienia z lenistwem jezykowym autora/tlumacza. Fakt dla kogos moze i niezbyt
    istotny i rozdzielanie wlosa na czworo, tym bardziej, gdy i tak rozumie sie
    takie slówko. Dla mnie jednak ma znaczenie, bo mam taki zwyczaj, obsesje i
    wielka przyjemnosc, ze jesli mówie/pisze w jakim jezyku, staram sie to robic
    jak najlepiej.
    A skoro juz trafilam na jezykoznawce, to moze dowiem sie od Ciebie równiez,
    jakim terminem okresla sie przeciwienstwo "dobry –zly", jakim "dobry –
    niedobry"?

    Pozdrawiam i królestwo za szczypte empatii…!
    coga




    Temat: Znajdź 15+ rzeczowników - łamigłówka słowna nr 2
    cardemon napisał:

    > Szczerze mówiąc spodziewałem się protestu dotyczącego liter Q, V i X.
    Tak tez przypuszczalem ;-)

    > Niby liter tych nie ma w naszym języku,
    Tego nie napisalem (p. nizej)

    > polską literą. Słownik języka polskiego PWN też podaje całkiem sporo słów z
    > tymi obcymi literami, np. na "Q" zaczynają się słowa quiz i quorum, na "V" –
    > vademecum i varia,

    To prawda. Uzywamy slow, w ktorych te litery wystepuja (choc slowniki podaja
    tez kwiz i kworum), ale nie sa to wyrazy pochodzenia polskiego. Wydaje mi sie,
    ze alfabet polski zawiera te litery, ktore wystepuja w slowach rdzennie
    polskich, ale nie potrafie tego podeprzec zadna liteartura. To takie moje
    odczucie.

    > a "X" jest obecny w świadomości Polaków począwszy od szkoły
    > podstawowej i równań z jedną niewiadomą,

    Ale to nie jest zaden argument, bo w swiadomosci tych bardziej zaawansowanych
    matematycznie jest tez "alef zero", ktory chyba jednak pozostanie litera
    hebrajska ;-)

    > Liter tych niby nie ma w naszym języku,
    Nieprawda. W jezyku sa. Nie ma ich tylko w alfabecie. Podobnie jak i
    niemieckich umlautow, czeskich haczkow i francuskich cirkumfleksow (czy jak sie
    to tam pisze). Pojawiaja sie czasami w polskich tekstach, przyznaje,
    najczesciej w nazwach wlasnych, ale nie ma ich w polskim alfabecie. Taki niuans.

    > "Esica" jest terminem anatomicznym i jak prawie każdy tego typu termin
    > pochodzi w prostej linii z łaciny.
    A ja zawsze sadzilem, ze to od ksztaltu zblizonego do litery "s". I nawet jesli
    jest to wprost tlumaczenie z laciny, to bede sie upieral, ze to polski wyraz.
    A propos: jest jeszcze jedne przedmiot przypominajcy te litere i nazywa
    sie "esowka".
    Przy okazji: jak definiujesz wyraz rdzennie polski?

    > "Entliczek" to tylko sztuczne słowotwórstwo na potrzeby dziecięcej
    > wyliczanki. Powiedz mi choć jedno zdanie, gdzie ten "entliczek" występuje
    > bez "pętliczka".
    Niewazne, ze sztuczne. Wazne, ze zakorzenione w swiadomosci Polakow. Wyraz jak
    najbardziej polski i swietnie rozpoznawany przez kazdego.

    > (pamiętasz może jeszcze naszą dyskusję o tym, czy ZERO jest liczbą
    > naturalną?)

    Co do naturalnosci sie nie upieram. Ale parzyste to ono jest :-)

    Ceterum censeo... ;-))))

    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    M.



    Temat: Skutki czytania dzieciom " Murzynka B . "autentic
    Mila Jofin! Trzeba raczej miec pretensje do tych, ktorzy swoje dziecko
    wychowuja zle, niz do samego wierszyka. To nie wierszyk tworzy uprzedzenia,
    tylko wychowanie domowe. Madrzy rodzice, czytajac swojemu dziecku cokolwiek,
    INTERPRETUJA tekst. Czytajac taki wierszyk, ktory jest wesoly, beztroski i nie
    intencjonalnie rasistowski, jednoczesnie tlumacza,ze kiedys dzieci czarne w
    Afryce mialy bardzo ciezkie zycie, ze to sa takie same dzieci, jak tutaj, choc
    inaczej wygladaja. I mozna dopowiedziec: jak spotkasz takie zdeicko, bo takie
    dzis tez mieszkaja w Polsce, to podejdz i pobaw sie z nim.
    Rasistow jest pelno wszedzie, ale watpie, zeby wierszyk ten mial istotny wplyw
    na szerzenie ksenofobii wsrod polskich dzieci.
    Raz jeszcze wracam do "W pustyni i w puszczy" Powinno sie te ksiazke zabronic
    czytac, albowiem opis powstania Mahdiego ukazuje z calkiem innej strony. Bylo
    to przeciez popularne powstanie ludow sudanskich przeciwko niewoli i uciskowi
    kolonialnemu Anglikow. Jak zwykle, rewolucje (nawet francuska) bywaja okrutne i
    krwawe. Ksiazke te czyta kazde dziecko w Polsce, i prawdopodobnie jednak cos w
    nich pozostaje w sensie nastawiania sie nechetnie do Arabow. Pisze o tym po to,
    by nie stracic z oczu walki z rasizmem TERAZ. Jest szereg osrodkow w Polsce,
    ktore szerza ksenofobie, rasizm wszelkiego rodzaju, czesto czynia to z Bogiem
    na ustach. Skierujmy swe wysilki tam, gdzie to naprawde ma strategiczna wage.
    Walka o wycofanie Murzynka Bambo z ksiazeczek dzieciecych, jakkolwiek
    powodowana szlachetnymi pobudkami, ktorymi z pewnoscia sie kierujesz, nie
    spowoduje zadnych zmian w umyslach tych, ktorzy ksenofobami sa. Pozdrawiam: ))-
    -
    Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto



    Temat: Extra gesichta
    PRZYPISY
    Szanowny Czytelniku!

    Z braku czasu – ale też w obliczu faktu, iż gwara śląska przestała być w Polsce
    czymś egzotycznym – autor rezygnuje w tym roku z tłumaczenia słówek typowo
    gwarowych na język ogólnopolski. Mniema on jednakże, iż pewne osobliwości
    niniejszej pracy wymagają wyjaśnienia. Oto one:

    Po powitaniu per „Wy” autor przechodzi raptem na „Ty” (na co wskazuje
    końcówka „- ta”. Zwrot grzecznościowy posiada zawsze końcówkę „-ście”). Czyni
    to dlatego, by móc w pełni rozwinąć możliwości swego języka pierwszego –
    śląskiej gwary z Wesołej, Laskowice – a wydaje mu się, iż jest to w pełni
    możliwe tylko w obliczu pewnej zażyłości w stosunku do adresata jego tekstów.

    Opinia, zasłyszana w dzieciństwie przez autora u starszych pokoleń.

    Förster, Heinrich, biskup wrocławski 1853 – 1881

    Poprawnie po francusku: Dijon, stolica Burgundii, Francja

    Poprawnie po niemiecku: von Fürstenberg.

    Poprawnie po francusku: Daguerre

    Znającemu polską wrażliwość autorowi wydaje się tutaj na miejscu następujące
    wyjaśnienie: Jak już przy innych okazjach zaznaczono, autor stara się w swych
    tekstach gwarowych używać języka mówionego pokolenia swych dziadków. Na takie
    pojęcia jak: „ruchawka”, „bunt”, „powstanie”, „walka narodowowyzwoleńcza”
    posiadał ich język tylko jeden termin: „bańt”. Pokolenie owe dowiadywało się
    dopiero w 50 – tych i 60 – tych latach od swych chodzących do szkoły wnuków, iż
    pewien rodzaj „bańtow” to „powstania”; nie znaczy to, iż było ono gotowe
    przejąć ów termin do aktywnego zasobu ich języka. Termin „rewolucyjoł” był im
    znany.

    Maria Theresia, cesarzowa austriacka. Podanie o wypadku, któremu Oś zawdzięcza
    rzekomo swą nazwę, jak to podanie, jest nieścisłe: Maria Theresia panowała
    bowiem w latach 1740 – 1780.

    Copyright:Alfred Bartylla-Blanke,
    lat 50, Mittelstr.21, D-40213 Düsseldorf, Tel.: 2107921

    www.echoslonska.com/cms/15/detail.php?nr=74&kategorie=15




    Temat: Dzień na Ziemi
    Dzień na Ziemi
    Umieszczam dla Was informację o pewnym wielojęzycznym projekcie - może się
    znajdzie wśród Was jakiś nauczyciel języka obcego, który będzie chciał
    wykorzystać tę akcję na zajęciach. Albo może ktoś ma zacięcie literackie i sam
    chce wziąć udział... Wlepiam Wam więc jako osoba w ów projekt nieco
    zaangażowana poniższe info, z nadzieją, że kogoś zainteresuje (a jak nie
    zainteresuje, to może choć prześle do osób potencjalnie zainteresowanych) ;D

    Dzień dobry,

    w imieniu organizatorów akcji "A Day On The Planet" chciałabym przesłać
    Państwu informację dotyczącą dość ciekawego projektu, polegającego na opisaniu
    swoich przeżyć w dniu o znamiennej dacie 09.09.09. W projekcie może wziąć
    udział każdy - wysyłając tekst (o długości jednej strony A4) z opisem tego,
    jak minął mu ów dzień na adres: stories@adayontheplanet.com

    Teksty nadsyłać można od 09.09.09 do 25.09.09

    Tekst może zostać nadesłany w języku polskim - jako że wspieram projekt,
    zobowiązuję się go przetłumaczyć na jeden z języków objętych projektem, czyli
    niemiecki - lub przesłany w językach: angielskim, francuskim, rosyjskim,
    hiszpańskim, japońskim, arabskim.
    Opowiadania nadesłane z całego świata umieszczone zostaną na stronie:
    adayontheplanet.com
    Inicjatywa bardzo ciekawa - swój udział zapowiedziało już kilkaset osób z
    różnych krajów. Będzie to świetna okazja do poznania życia codziennego w
    odmiennych kulturach, państwach mniej i bardziej egzotycznych, szansa na
    przełamanie stereotypów, które pielęgnujemy w stosunku do innych narodowości...

    Najciekawsze opowiadania zostaną opublikowane w formie książki.

    O akcji, której organizatorzy pochodzą z Niemiec, pisały już "Münchner
    Merkur", "Welt Kompakt", "Bundeswehr-Magazin", a nawet takie czasopisma jak
    "Jakarta Globe" czy "Madagaskar Tribune".

    W razie pytań podaję bezpośrednie namiary na organizatorów:

    Ogólne pytania odnośnie akcji:
    team@adayontheplanet.com

    Pytania odnośnie pisania oraz tłumaczeń:
    stories@adayontheplanet.com

    Wywiady, kontakt z mediami:
    press@adayontheplanet.com

    Jeśli to możliwe, bardzo proszę o rozpowszechnienie akcji - poprzez informację
    w mediach lub przesłanie osobom ewentualnie zainteresowanym.

    Serdecznie pozdrawiam!




    Temat: Panie Arnold , pan się nie boi ...
    aqua napisał:

    > ale czytam inne posty to wiem
    wiec odpisuj taki komentarz na inne posty.

    > gdyż jedni ślązacy walczyli o polski śląsk, a inni o niemiecki.
    Wspomnialam tez o separatystach. Po jakiej stronie walczyli?
    Poza tym czemu Korfanty wysylal do polskiego rzadu telegram z ostrzezeniem, ze
    jesli Polska czegos nie zrobi to „wyskoczy niepodlegly Slask”?
    Pytanie do czytelnikow: czy ktos z Was ma do tego link lub przynajmniej tytul
    ksiazki, czy inne namiary. Wiem, ze bylo to omawiane m.in. na dawnym forum
    echoslaska.

    > Jedni byli więc Polakami, inni Niemcami. Brak tu miejsca na
    > narodowość śląską.
    A reszta miala te burdy gdzies i siedziala w domu.
    Zadam Ci pytanie: wyobraz sobie teoretycznie, ze jest przed rozbiorami Polski,
    a Ty uczestniczysz w plebiscycie: „chcesz byc w Niemczech czy w Rosji?” I choc
    bardzo chcesz, nie ma zadnej innej mozliwosci. Co wybierasz? A teraz odpowiedz:
    czy Twoj wybor jest jednoznaczny z Twoja identyfikacja narodowosciowa?

    > niemcy gdy nadażyła się okazja, wzieli srogi odwet na tych co
    > walczyli w powstaniach
    Zalozmy teoretycznie, ze dochodzi teraz do czwartego powstania: za
    przylaczeniem do Niemiec. Co Polacy zrobia? Dadza kwiatki powstancom?

    > To niemcy fałszowali wynik plebiscytu, zawyżając różnymi
    > działaniami liczbę niemców na śląsku, nie ślązaków i tym
    > sprowokowali powstania.
    Gdybym byla z Lodzi, to uwierzylabym w takie tlumaczenie.

    > gdyż wasza historia jest de fakto historią niemców na tych
    > ziemiach, nie ślązaków.
    Cos Ci powiem: w historii jednego z slaskich miast przez lata pisano
    o „wielowiekowej germanizacji” (taka „historie”znasz). Dodatkowo, udawadniano
    polskosc miasta poprzez obecnosc polskich nazwisk czy calych polskich tekstow w
    ksiegach miejskich. I tu, kazdemu ktory mysli logicznie, nasuwa sie takie
    pytanie: to byla w koncu ta germanizacja czy nie? A jesli byla to w jaki sposob
    sie przejawiala, skoro byly polskie nazwiska, mowilo sie po polsku a nawet
    pisano po polsku w ksiegach miejskich.
    Po 1989r. (tej historii chyba nie znasz) z pewna niesmialoscia zaczeto pisac,
    ze owszem byli w tym miescie Polacy, ale byli tez Niemcy i Czesi (umowne
    narodowosci, w owczesnym tego slowa znaczeniu). Wszystkie wydarzenia zapisywano
    w ksiegach miejskich jednoczenie po: czesku, niemiecku i polsku. Dodatkowo
    kazdy z czlonkow rady miejskiej musial znac wszystkie jezyki jednoczesnie, po
    to, aby kazdy obywatel miasta mogl sie bez problemow zwrocic do wladz w swoim
    jezyku.

    > Nic tu nie zmieni twoje oburzenie, niedowierzanie
    Czy uwazasz, ze Slazacy, ktorzy przezyli omawiana historie na wlasnej skorze,
    to idioci i trzeba za nich mowic?

    z poprzedniego postu:
    > ten naród jest blisko związany z narodem Polskim
    Zapomniales dopisac: terytorialnie.

    > Masa prawdziwych Ślązaków oddała życie za Polski Śląsk i im
    > niech będzie chwała.
    Co to znaczy „masa”? 90%, 40% a moze tylko 3%? I co to znaczy „prawdziwy
    Slazak”? Taki, ktory sie identyfikuje tylko z Polska? A ten co ma gdzies i
    Polske i Niemcy to co? Kosmita? Niewygodny tubylec?

    Wiesz, ja gdy jade w miejsce X to kupuje sobie przewodnik. Jesli okaze sie,
    ze „eksperci” w przewodniku napisali, ze w tym miejscu X mowi sie po francusku,
    a ja na wlasne uszy przekonam sie, ze miejscowi mowia po angielsku, to ja taki
    przewodnik wyrzucam, bo to znaczy ze klamie. Ty natomiast twierdzisz, ze w
    przewodniku jest napisana prawda i usilnie probujesz dogadac sie po francusku.
    Niestety, nie wychodzi Ci to. Dlatego w jednym przyznam Ci racje: pozostaniemy
    w niezgodzie. Bo to szczyt chamstwa, tupetu i arogancji, by miejscowemu wmawiac
    co przezyl i kim sie czuje. Jesli tak bardzo chcesz, to mozemy w taki sosob
    rozmawiac o Tobie. Ciekawe jak sie bedziesz wtedy czul.
    Czas najwyzszy obudzic sie i przestac powtarzac komunistyczne bajki.




    Temat: ANTYJUDAIZM I ANTYCHRZEŚCIJANIZM
    dyletantyzm i gorliwosc szowinizmu żydowskiego

    > Czyta się go tak, jakby powstał w 1920 lub nieco później.

    A co mają do tego wrażenia o czasie powstania?
    Cghyba nie wydaje ci sie, że jeżeli cos powstało w 1920 r. to musi być z
    definicji niesłuszne.
    Czy może masz jakies fobie z tzw. "nienawistnymi liczbami" z mitologii ADL?

    > To wtedy właśnie pojawił się ten problem - jak uzasadnić ataki na
    > Żydów bez popadania w konflikt z chrześcijaństwem.
    > Bo przecież ataki na Żydów szły głownie ze strony katolików narodowych
    > czy jaki ich tam zwać.
    > I właśnie ten argument wtedy podnoszono - że nie a antysemityzm
    > tylko antygoizm, a chrześcijańscy anty to ci, którzy na to tylko
    > reagują "obronnie".

    Nie tylko wtedy to podnoszono. Ostra krytyka Zydów za ich szowinistyczną
    religię i oszukancze praktyki handlowe była już w Oswieceniu, za Rewolucji
    Francuskiej, za Marcina Lutra i Reformacji, za czasów starożytnego Rzymu.
    Służę cytatami.

    > Do czego właściwie służy sztuczna konstrukcja "judaizmu talmudowego"?
    > (Oczywiście nie ma czegoś takiego w przyrodzie)

    Oczywiscie takie coś w przyrodzie istnieje. Proponuje sprawdzić co to jest
    mozaizm. A potem porównać to z judaizmem.
    Judaizm (talmudyczny) opiera sie na Talmudzie, a nie na Torze (w
    przeciwienstwie do mozaizmu). A Talmud powstał już po rozpoczęciu przez Zydów
    antychrzescijanskich przesladowan. I Talmud odnosi sie do chrzescijanstwa w
    sposób wybitnie obelżywy.
    Zauważono to już w sredniowieczu i dlatego nie pozwalano na rozpowszechnianie
    Talmudu.

    > nieporozumieniem. Sugeruje Pan, ze istnieją jakieś wielkie niezbadane
    > pokłady "myśli" żydowskiej, która wyłącznie poświęcona jest polemiką lub
    walka
    > z chrześcijaństwem.
    > Z tego, co mi wiadomo, nie ma takich "pokładów" po prostu.

    > Była oczywiście idea taka, że w Talmudzie są poukrywane różne diabelskie
    > antykościelne i antychrześcijańskie traktaty i programy wrogich działań. Bo
    > zdeklarowani przeciwnicy Żydów potrzebowali jednak jakiegoś ostatecznego,
    > przesądzającego argumentu dla swoich akcji. A mieli w ręku tylko pogłoski i
    > plotki. Więc szukali, szukali. I nie znaleźli.

    Niestety mało ci wiadomo, co już widać powyżej.
    Wystarczy przeczytać choćby książkę Israela Shahaka o żydowskich dziejach i
    religii.
    Także służę cytatami.

    > Tu przypomina mi się przezabawny epizod owych wojen, kiedy to stanął przed
    > środowiskami antyżydowskimi nierozwiązywalny jak się okazał problem...
    > autoryzacji przekładów Talmudu. Bo nie było takiego jęzkoznawcy nieżyda,
    który
    >
    > by się zmierzył z Talmudem skutecznie i którego przekłady określonych
    > fragmentów czy całych ksiąg były autorytatywne, a z drugiej strony trudno
    > oczekiwać, aby rabini autoryzowali tłumaczenia cytatów mający służyć do walki

    No bo taka już natura kasty rabinów. Wsród swoich mówić cos innego, a
    publicznie zaprzeczać. Nie da sie jednak zaprzeczyć oczywistym zapisom Talmudu
    ( sprostowanie - rabin zawsze może).
    Naprawdę trzeba być szczególnie mocno indoktrynowanym Zydem, żeby uwierzyć, że
    tylko rabin jest w stanie przeczytać tekst hebrajski.

    > I jeszcze jedno... mam wrażenie (nie jestem znawcą tych tematów),

    Ja też mam takie wrqażenie. To jest widoczne gołym okiem.
    Dlatego proponuje poczytać trochę wiecej na ten temat, najlepiej by było to
    uczynić przed nieporadnymi próbami obrony judaizmu na forum.




    Strona 2 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 136 postów • 1, 2

    Design by flankerds.com