Czytasz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Tłumacz francuskich tekstów
Temat: a poprawicie błędy ? z góry dziękuję
Hey Klymenystra,
dziekuje za komentarz - przestudiowalem z zainteresowaniem.
Co do "chouette" nie zgadzam sie z Twoja uwaga.
"Chouette" to pozytywne okreslenie odnoszace sie teraz do wszystkiego.
Jezyki, nawet francuski(!), zmieniaja sie szybko. Tak mowia nastolatki,
ludzie mlodzi, tzw. "branches" (e z akcentem - czyli ci co sa "podlaczeni" do
glownego nurtu, do tego co sie dzieje).
Tekst polski do tlumaczenia jest wyraznie wypowiedzia kogos mlodego -
gimnazjalisty.
"Chouette" to wyrazenie "familiere" i dlatego odpowiednik popujarnego "fajne"
albo "fajna sprawa", ktore rowniez nie naleza do jezyka literackiego.
Natomiast piszac "merveilleuse" uzywa sie niemalze superlatywu, chyba nie
zupelnie zamierzonego.
"Se passionner pour qqch.", owszem, ale rowniez "de" w przypadku "passionne(e)
de / pour".
"L'etude" to po prostu "uczenie sie", "nauka". W liczbie mnogiej
to "studia", "wyksztalcenie". Tak to odbieram.
Reszte uwag przyjmuje pokornie
i pozdrawiam wzajemnie
Temat: Ile za tumaczenie?
Ile za tumaczenie?
Ile kosztuje tłumaczenie przez tłumacza przysięgłego strony tekstu z
francuskiego albo włoskiego na polski? Chodzi o pismo urzędowe i kilka stron
dokumentów.
Temat: tlumaczenia...od czego zaczac?
witam,
moze nie jest to odpowiedz na zadane pytanie, ale mam nadzieje ze
zainteresuje pania propozycja tlumachenia
tekstu francuskiego na
polski.
poszukuje pomocy w
tlumaczeniu.
pozdrawiam
Temat: Pasjonat motoryzacji z językiem francuskim
Pasjonat motoryzacji z językiem
francuskimSzukam takiej właśnie osoby (do współpracy przy
tłumaczeniu tekstów na
potrzeby magazynów motoryzacyjnych).
Kontakt: tutaj lub na tomasz.illg@novimedia.pl
T.
Temat: Edith Piaf - szukam tekstow
Edith Piaf - szukam
tekstowbardzo prosze o pomoc w znalezieniu
tekstow Edith Piaf; interesuja mnie
polskie przeklady jak rowniez oryginalne
francuskie wersje, ewentualnie
angielskie
tlumaczenia
Temat: Stosunek PL do USA na dzien dzisiejszy...
Oto
tekst, który ukazał się we
francuskim piśmie "Rohtas".
"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty
mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego jedna
piąta narodu żyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20
lat.
Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoją
stolicę według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe.
Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier
zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje
dwa
razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny
trzech
par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha
się
drzwiami i oknami.
Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści. Kraj ze stolicą,
w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po
10-35 USD za metr. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim
zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym
można sobie kupić chodniki, postawić parkomaty i płacić państwu tylko 10
procent podatku od zysku. Kraj, w którym otrzymanie paszportu do niedawna
stanowiło problem,a mimo to ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na
wczasy za granicę.
Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i
kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki,jeśli
nie
chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można
porozmawiać po angielsku, z kucharzem po
francusku, a ministrem lub
jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem
tłumacza."
Polacy!
Jak wy to robicie?"
(caly ten
tekst jest
tlumaczeniem z
francuskiej gazety)
Temat: O Polakach za granicą
O Polakach za granicą
Oto
tekst, który ukazal sie we
francuskim pismie "Rohtas".
"Polska. Oto znajdujemy sie w swiecie absurdu. Kraj, w którym co piaty
mieszkaniec stracil zycie w czasie drugiej wojny swiatowej, którego jedna
piata narodu zyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20
lat.
Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudowal swoja
stolice wedlug obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzyl jako nowe.
Kraj, który ma dwa razy wiecej studentów niz Francja, a inzynier zarabia tu
mniej niż przecietny robotnik.
Kraj, gdzie czlowiek wydaje dwa razy wiecej
niż zarabia, gdzie przecietna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych
butów, gdzie jednoczesnie nie ma biedy, a obcy kapital pcha sie drzwiami
i oknami.
Kraj, w którym koncesjami rzadza monopolisci.
Kraj ze stolica, w której centrum stoją? nowoczesne biurowce, oferujace
pomieszczenia po 10-35 USD za metr.
Kraj, w którym cena samochodu równa sie trzyletnim zarobkom,
a mimo to trudno znalezc miejsce na parkingu.
Kraj, w którym mozna sobie kupić chodniki, postawic parkomaty i placic
panstwu tylko 10 procent podatku od zysku.
Kraj, w którym otrzymanie paszportu do niedawna stanowilo problem, a mimo
to ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjezdza na wczasy za granice.
Jedyny kraj bylego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
posiadac dolary, choc nie wolno mu ich kupic ani sprzedac poza bankami i
kantorami.
Cudzoziemiec musi zrezygnowac tu z jakiejkolwiek logiki, jesli nie chce
stracic gruntu pod nogami.
Dziwny kraj, w którym z kelnerem mozna
porozmawiac po angielsku, z kucharzem po
francusku, a ministrem lub
jakimkolwiek urzednikiem panstwowym tylko za posrednictwem
tlumacza.
"Polacy! Jak wy to robicie?
(caly ten
tekst jest
tlumaczeniem z
francuskiej gazety)
pozdrawiam
sarmatia
Temat: tłumaczenie - pomóżcie, proszę...
tłumaczenie - pomóżcie, proszę...
Chciałabym serdecznie Was prosić byście rzucili okiem na krótkie
tłumaczeniez
francuskiego na polski i sprawdzili, czy
tekst jest dobrze przełożony,
oraz - ewentualnie - czy coś można oddać zręczniej po polsku.
Od razu wyjaśniam, że ja nie biorę za ten przekład żadnej kasy, ani nawet nie
podpisuję go swoim nazwiskiem - po prostu prowadzę stronę WWW o Brunonie
Jasieńskim, a to jest fragment przedmowy do jednej z jego książek, która
ukazała się niedawno we Francji. Chciałabym umieścić ten fragment na mojej
stronie, wraz z
tłumaczeniem.
A więc:
Oryginał:
Ce livre vient de l'abîme. D'une Atlantide qu'on aurait pu croire à jamais
disparue. Pour le retrouver, il a fallu descendre dans une fosse commune où
l' on avait jeté des corps de suppliciés avec, pour certains, des pages
imprimées en guise de linceul. Là, dans cette fosse, jouxtant la prison des
Boutyrki à Moscou, gisait le corps d'un jeune écrivain communiste polonais
fusillé le 17 septembre 1938 sur ordre de Staline. Et avec lui, était son
texte assassiné, maudit, interdit, puisqu'en ces années de sang, les livres
mouraient aussi bien que les hommes.
C'est de ce livre, Je brûle Paris, et de cet homme, Bruno Jasienski, que nous
allos vous parler. Pour tenter de vous émouvoir. Pour essayer de vous faire
venir nombreux à cette veillée funèbre, quand la révolution s'acheminait
irrévocablement et sans le savoir, car personne ne lui avait dit qu'elle
était atteinte d'une maladie mortelle, vers son agonie programmée par la
terreur stalinienne.
Przekład
Ta książka przybywa z otchłani. Z Atlantydy, która, można by uwierzyć, nigdy
nie znikła. Żeby ją odnaleźć, trzeba było zejść do wspólnego grobu gdzie
wrzucano ciała skazańców wraz z (dla niektórych) zadrukowanymi stronami
zamiast całunu. Tam, w tym grobie, znajdującym się obok więzienia Butyrki w
Moskwie, spoczęło ciało młodego polskiego pisarza - komunisty rozstrzelanego
17 września 1938 za rządów Stalina. A wraz z nim - jego
tekst, zamordowany,
wyklęty, zakazany, ponieważ w tych krwawych latach książki ginęły równie
często jak ludzie.
To o tej książce - "Palę Paryż" - i o tym człowieku, Brunonie Jasieńskim,
chcemy wam opowiedzieć. Żeby spróbować was poruszyć. Żeby spróbować sprawić,
byście licznie przybyli na to czuwanie nad trumną, kiedy rewolucja zmierzała -
nieodwołalnie i bezwiednie, ponieważ nikt jej nie powiedział, że była
dotknięta śmiertelną chorobą - do swej agonii zaplanowanej przez terror
stalinowski.
Temat: Nowy tekst:)
Nowy
tekst:)
Skoro juz jestesmy przy ciekawych
tekstach dotyczacych Polakow i Polski, to
ja z kolei znalazlem tez cos fajnego:)) Ciekawe jak Wam sie spodoba;)
Ciekawy artykuł dotyczący Polski,
tłumaczony z
francuskiego pisma
'Rohtas'".
Polska - Oto znajdujemy się w Świecie absurdu.
Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny
światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3
mieszkaniec ma 20 lat.
Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoja
stolice
wg obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzył jako nowe.
Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia
tu
mniej niż przeciętny robotnik.
Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna
pensja nie przekracza ceny ( ! ) trzech par dobrych butów, gdzie
jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami.
Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści.
Kraj, ze stolica, w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące
pomieszczenia po 10-35 USD za metr.
Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to
trudno znalesc miejsce na parkingu.
Państwo, w którym można sobie kupić chodniki, postawić parkomaty i płacić
państwu tylko 10% podatku od zysku.
Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami
wolnymi od pracy (!), Gdzie otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło
problem, a mimo tego ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za
granice.
Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i
kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli
nie chce strącić gruntu pod nogami.
Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z
kucharzem
po
francusku, a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem, państwowym tylko
za
pośrednictwem
tłumacza.
Polacy! Jak wy to robicie?...."
pozdrawiam
Jaracz
Temat: Ksiazki na gwiazdke dla 2-3 latka - ktore?
1) Kamyczek u nas w ogóle nie wypalił - psychologicznie jest niezły, ale kilka
naprawdę doskonałych tytułów nie było na polski
tłumaczonych. Moim zdaniem -
nie warto, podejrzewam że na Węgrzech też macie coś podobnego, więc lepiej
skupić się na poslkich tekściarskich.
2) Mnie Kamilka zupełnie nie przekonuje, aczkolwiek wiem, ze sporo dzieci lubi.
3) Amy Hest uwielbiam !!! Zresztą poczytaj sobie, co jedna z forumek napisała o
tych książkach:
www.bromba.pl/sam.htmlTłumaczyła je Liliana Bardijewska, bardzo udany przekład.
4) Przyznam się, że nie znam ;-)
5) No ładne, ale znowu
tekstu jakby mało.
6) De gustibus... U nas się znakomita większość podobała :-)
7) Wsio rawno - znowu spytam, czy nie macie u siebie (córka bawiła się
francuskimi,
tekst tam nie gra roli przecież).
8) Nooo, my jedziemy na Andersenie raczej (ale to z racji tego, ze starszy ma
10 lat). Na pewno wszystkie adaptacje Brzechwy są super :-)
9) Zapomnij - na Allegro raz do roku bywa, też bym zapolowała ;-)Przy okazji
postaram się spytać panią Strzałkowską, czy nikt wznowienia nie planuje.
10) Nie kojarzę ;-)
Z innych polecałabym najnowsze książeczki Grzegorza Kasdepke, na
początek "Niesforny alfabet" i "Z piaskownicy w świat", a ciut
później "Detektywa Pozytywkę" (obie części).
Nie wiem, jak Wam się spodoba mój faworyt Pan Kuleczka. może też spróbuj
(
www.bromba.pl/panK.html )
"Wieczorynki z kotem Miśkiem" A.Onichimowskiej, "Sznurkowa historia"
Jędrzejewskiej-Wróbel, może seria W lesie Marcina.
I koniecznie, obowiązkowo "Baśń o królu Dardanelu"!!!
www.bromba.pl/dardanel.htmlA poza tym odezwij się do mnie na priva - może się okazać, że co jakiś czas
będzie możliwość świeżej dostawy książek ;-)))
Pozdrawiam
Temat: prośba o przetłumaczenie dwóch piosenek :D
prośba o przetłumaczenie dwóch piosenek :D
Niestety nie znam
francuskiego, a mam
teksty dwóch piosenek Patricka
Fiori,na których
tłumaczenie bardzo mi zależy.
"Il parait"
Y’a pas de mot pour le dire
un peu plus et ce sera pire
Décrocher la lune si je n’ose
Craindre les heures qui s’enterrent
Celles qui sonnent toujours plus fières
Balancer les dires et les choses
Il parait que dans un idéal
Je t’emmène en cavale
Prisonnier du temps qui passe
Il parait que c’est un drôle de jeu
Qu’on ne peut faire qu’à deux (bis)
A toujours courber l’échine
A renier son origine
Pendu sur terre en overdose
Refrain
Il parait que c’est un drôle de jeu
Qu’on ne peut faire qu’à deux
Prisonnier du temps qui passe
S’avouer que plus rien ne menace en face
"Je sais ou aller"
Refrain
Qu’il neige sur ma vie, gèle en mon cœur
Tombent les pluies rien ne me fait peur
Loin d’ici, loin des douleurs, je sais où ressusciter
Je sais où aller
C’est une campagne où je suis né
C’est un rivage où tout a commencé
J’en ai vu bien d’autres mais celui-là
Jamais rien ne l’effacera
C’est une langue qui m’a bercé
Ce sont des notes qui m’ont emporté
Vers toutes les autres mais sans jamais
Risquer de se faire oublier
Refrain
Ce sont des visages familiers
Des vieux que l’âge incruste peu à peu
Dans nos paysages montagneux
Des hommes comme des rochers
C’est une enfance que je chéris
C’est une chance de pousser ici
Prison de soleil au milieu des mers
Terre de rêve et repère
Refrain (Bis)
Gardez tous les châteaux des rois
Or ou bijoux je reste là
Je ne les échangerai pas
Là je suis chez moi
Je suis riche de ça
Z góry bardzo dziękuję
Temat: Tak z ciekawości: jakie stawki dla tłumaczy we Fr?
Za takie pieniadze juz pietnascie lat temu nawet nie spojrzalabym w
strone potencjalnego klienta.
Odeszlam od zawodu piec lat temu wiec troche nie jestem na biezaco,
ale znalazlam w starych papierach oficjalny cennik sprzed 20 lat za
tlumaczenie jednaj strony zwyklego
tekstu administracyjno-
technicznego):
francuski - angielski i odwrotnie - 27 euro
francuski - jezyki slowianskie (polski, czeski, rosyjski i inne)- 32
euro
francuski - chinski, japonski - 35 euro
francuski - arabski - 28 euro
To sa ceny wyjsciowe. W zaleznosci od stopnia trudnosci stosowano
wspolczynnik i w ten sposob cena strony mogla sie nawet podwoic.
Wspolczynnik stosuje sie w przypadkach
tlumaczenia bardzo
wyspecjalizowanego, do ktorego trzeba sie specjalnie przygotowac.
Gdy
tlumaczylam artykul z genetyki bydla domowego dla kilku stron
spedzilam tydzien w bibliotekach. Zeby cokolwiek
tlumaczyc trzeba to
rozumiec. Znam takich, ktorzy doskonale znaja jezyk (gramatyka i
ortografia) i sa kiepskimi, miernymi
tlumaczami.
Z doswiadczenia wiem, ze wszedzie na swiecie staraja
sie "oszczedzac" na
tlumaczach. Nigdy nie zapomne gdy w pewnej
firmie facet zaproponowal mi stawke... sprzataczki. Natychmiast mu
zaproponowalam skorzystanie z jej uslug.
Ludzie sobie wyobrazaja, ze " masz dobrze, bo jezdzisz po swiecie,
spotykasz osobistosci, spisz i jesz w najlepszych hotelach i
restauracjach", ale zaden balwan nie pomysli, ze czasami przez caly
dzien mowisz i, przede wszystkim, myslisz za innych.
To pasjonujacy zawod ale i meczacy. Gdy sie jest dobrym to bardzo
oplacalny.
Tlumaczenia na wyjazdach zawsze traktowalam jako dwunastogodzinny
dzien pracy plus oplacony nocleg, transport i wyzywienie. Na mniej
sie nie zgadzaj. Wiem, ze to wydaje sie duzo ale po tydzien takiej
pracy wyciska wszystkie sily. No i traci sie glos. Dzis juz nie mam
z tym problemu, ale afonia byla wierna towarzyszka mego zycia przez
ladnych pare lat.
Powodzenia )
Temat: Komu udało się nauczyc arabskiego?
steinbock napisała:
> W Polsce można się uczyć tego języka na studiach filologicznych (Warszawa,
> Kraków, Poznań)i w róznych prywatnych szkołach.
> Ciekawi mnie, czy komuś udało sie nauczyć arabskiego na studiach? Pytam
> czasem znajomych arabistów, czy podjęliby się np.
tlumaczenia ustnego, a oni
> patrzą przerazeni i zaczynają się
tłumaczyc: eee, no wiesz, tak dawno nie
> mialem /mialam kontaktu z arabskim. A przetłumaczylbyś jakiś
tekst na
> arabski? - Na polski to i owszem, ale arabski? O nie!
> No i co o tym myślec?
> A może arabski jest po prostu zbyt trudny, żeby można było sie go nauczyć w
> ciagu pięciu lat studiów?
ja jestem obecnie studentką III r. arabistyki, ale już na II roku polska armia
proponowała mi zatrudnienie jako
tłumacza dla polskiego kontyngentu w Iraku...
nie miałam ochoty...
wydaje mi się, że większość studentów poznaje język arabski w taki sposób, że
potrafi ze słownikiem coś tam potłumaczyć, jest mocne skupienie na gramatykę,
ale nie potrafią po prostu porozumiewać się w tym języku, o ustnym
tłumaczeniunie wspominając
mi w poznaniu języka arabskiego chyba najbardziej pomogły wyjazdy do krajów
arabskich - i tu mam na myśli nie tylko codzienne rozmowy w języku arabskim,
(jeszcze pamiętem te pierwsze wypady - kiedy rozmawiałam czystą fusha... teraz
coraz częściej przestawiam się na dialekty), ale także naukę na Uniwersytecie
Damasceńskim (pojechałam tam po I r. nauki) (gdzie nauczycielka nawet nie znała
ang., więc o każdą rzecz musiałam się dopytywać po arab.) czy wyjazd z
delegacją UW do Libii - wypowiedzi przed tamtejszą "władzą" w imieniu swoim,
delegacji, uczelni itp. czy też mój staż w Ambasadzie w Trypolisie - tutaj
pewnego ranka powiedziano mi, że od owego dnia zastępuję tamtejszego
tłumacza... i nie było "ja ne umię", "ja nie przetłumaczę", ale dostawałam
pisma dyplomatyczne i je
tłumaczyłam...
a i kolejna rzecz, która przyszła mi na myśl - wiele studentów arabistyki,
będąc w krajach arabskich rozmawia tam po angielsku,
francusku czy niemiecku,
ale nie po arabsku - czego ja w ogóle nie rozumiem
Temat: nasza kochana ortografia
> > Bo ja wiem? Myślę, że
francuska jest trudniejsza. Wytłumacz małemu
> Francuzowi, (...)
> Ja mam klopoty z
tlumaczeniem malemu Polakowi.
Ale mniejsze, niż z Francuzem albo Anglikiem. Spokojnie.
>
Francuska jest trudniejsza - i
> co z tego? TRZEBA OD RAZU JA ZMIENIAC?
A czy ja mówię, żeby zmieniać?
> Mysle o radzie Jezyka Polskiego, ktora zatwierdza zmiany.
Rada może sobie zatwierdzać, ale nie jest żadnym autorytetem w dziedzinie norm
językowych. Może ma jedynie większy wpływ na zmiany niż inne ciała. Ale już
mniejszy niż na przykład jedna poczytna gazeta. Powtarzam: język to nie prawo
karne, nie ma organów uprawnionych do zmian.
> Nie chce zaczynac dyskusji znanej z innych forow i lektury GW, ale wcale bym
> sie tym nie chelpil.
Czym?
> Poza tym, odkad siegne pamiecia, dla mnie takim
> spelczekerem byl slownik ortograficzny. Nie wmowisz mi, ze to wynalazek
> ostatnich 10 lat.
No nie wiem, może 15, nie jestem znawcą historii komputerów i edytorów
tekstu.
Spelczeker to naprawdę nowa epoka - tym się różni od słowniczka na papierze, że
działa sam, a więc wyłapuje nawet te wyrazy, które użytkownik uznał za
poprawnie napisane - to jest najistotniejsze. Poza tym, nie jesteś w stanie
sprawdzić szybko wszystkich wyrazów, włącznie z tymi, co do których nie masz
wątpliwości. Pisanie
tekstu ze słonikiem ortograficznym w ręku i ze
spelczekerem to jak pisanie
tekstu ołówkiem na papierze i przy użyciu
komputerowego edytora
tekstu.
> > jestem w stanie opanować rachunku różniczkowego.
>
> Glowa do gory, moze sie jeszcze uda... czego Ci zycze w prezencie mikolajkowym
Och, ja już zrezygnowałem. Uważam, że żeby życie nas niemile nie zaskakiwało,
warto poznać obiektywne uwarunkowania własnego mózgu - dokładnie tak samo jak
ciała. I podobnie jak gość, który ma metr pięćdziesiąt i waży setkę, raczej nie
powinien wiązać kariery z koszykówką, tak są ludzie, których mózg nie jest
zdolny do określonych działań. Ja co nieco o sobie wiem. Na przykład to, że mam
ponadprzeciętne możliwości w jednych dziedzinach, za to na przykład w
matematyce moje wyniki niestety sytuują mnie grubo poniżej średniej. Gdyby moje
życie zależało od zdolności matematycznych, byłoby ze mną gorzej niż krucho.
Dla mnie wyczynem nie jest rachunek różniczkowy, ale zapamiętanie własnego
numeru telefonu. Udaje mi się to po ok. pół roku.
Temat: Gdzie uczyć się FRANCUSKIEGO w Warszawie?
Uczcie się Młodziży uczcie. Teraz jest dużo materiałow pomocniczych do
efektywnej nauki nie to co za czasów Komuny. Ja jestem starszy już człowiek i
wtedy ucząc się
francuskiego traktowalem to jako hobby nie wierząc, ze może mi
się przydać. Uczyłem się na
tekstach z takiej gazety jak "L'Humnite" . Był to
organ KPF. Gazeta była tania, była też inna prasa
francuska ale trudno ją było
dostać i była znacznie droższa. Z podręczników pamiętam tylko jeden
czterotomowy orygonalny w niebieskich okładkach, autor chyba Mauger ale nie
jestem pewien. Chodziłem też na konwersacje do Instytutu w Warszawie na ul.
Śiętokrzyskiej. Była też tam wypożyczalnia książek i wtedy rozczytywałem się w
Herculesie Poirot bo były łatwe
teksty. Równolegle skończyłem studia techniczne
na PW i zacząłem pracować w zakładzie przemyslowym. Nagle staje się cud Polska
kupuje licencje od Francji i wśród wyjeżdzających na półroczne przeszkolenie ja
jestem jedyny co ma pojęcie o tym języku przynajmniej bierne. Od razu musiałem
przejąć obowiązki
tłumacza. W Paryżu zapisałem się do Alliance. Po rstach
zakwlifikowano mnie do jakiejś grupy, opłaciłem czesne i codziennie wieczorem
były zajęcia. Długo jednak tam nie wutrzymałem. Byłem w grupie cudzoziemców,
którzy unieli dobrze mówić ale acale nie umieli pisać. Dla mnie lekcje były
nudne bo mało się mówiło a tylko lektor coś czytał i kazał sluchaczom
przeliterowac poszczególne słowa. Mnie potrzebny był "żywy" język. Potem przez
parę lat Francuzi byli w moim zakladzie i w ciągłych kontaktach mogłem się
podszkolić. Dopiero w kontakcie z nimi "załapałem" tą ich intonacje w wymowie i
prawie ciągłe używanie "futur proche" oraz częste używanie "on"
zamiast "nous".
Temat: nauka FRANCUSKIEGO
nie chcialam nikogo urazic.
Znam
francuski, hiszpanski i angielski (biegle) uczylam sie rosyjskiego,
niemieckiego i szwedzkiego i zaden z tych ostanich jezykow nie wymaga tyle
tlumaczenia w zakresie gramatyki (odmiana, czasy, tryby, wyjatki!!!) czy
specyficznego jezyka mowionego, skladni itd. Ale moze to kwestia od czego sie
zaczyna.
Mowiac, ze po 18-20 roku zycia trudno jest sie nauczyc, nie mam na mysli tego,
ze ludzie staja sie mniej inteligentni, ale to, że podczas studiów i pogoni za
pracą nie ma sie wiele czasu na intensywna nauke jezyka.
Gratuluje Ci, że tak świetnie znasz juz
francuski. Jak chcesz mozemy
porozmawiac. Ucze juz prawie dekade i wiem, ze istnieja rozne poziomy jezyka.
Według skali, ktora stosuje i ktora stosuja dzialy hr w firmach na calym swecie
wynika,że poziom "intermediate" dzieli sie na conajmnie 4 poziomy. Wiec mowimy
tutaj dosyc ogolnikowo o poziomie srednizaawansowanym. Nie watpie,że wlozylas w
nauke duzo pracy, ale mysle,że plasujesz sie gdzies na poziomie pre-
intermediate lub intermediate 1 (ktore sa definiowane nastepujaco: rozumie
wypowiedzi dot. spraw codziennych jesli mowic wolno i wyraznie, porozumiewa sie
dosyc swobodnie (...)ograniczając do krotkich wypowiedzi, ograniczona
poprawnosc gramatyczna i wymowy, potrfi przeczytac ze zrozumieniem proste
teksty, potrafi napisać prosty
tekst. Nie chce Cie tutaj obrazic, taki poziom
to bardzo duzo, ale po nim istnieje jeszcze 6 poziomow sprawnosci jezykowych.
Swobodnie sie z pewnoscia porozumiewasz, ale czy rozmawialas w Paryzu z
Francuzami, czy rozumiesz swobodnie prase codzienna lub filmy w wersji
orginalnej, albo dzienniki telewizyjne? A co z korespodnencja np. handlowa?
pozdrawiam
Temat: Truciciele z Rzymu, czyli jak rozpętano pierwsz...
RADIO EREWAN
Pani Landau, moze Pani zostawi pisanie artukulow historycznych historykom? Albo
przynajmniej dziennikarzom? Golym okiem widac, ze Pani nie ma zielonego pojecia
o temacie za ktory Pani chwycila sie. Nie wystarczy przeczytac jedna ksiazke.
Trzeba do tego znac temat.
Zarazenie Indian przez Brytyjczykow? Nova Scotia 1736? Po co? Kto? Ciekawe, ze
procz PWN nikt z faktycznych znawcow tematu nie wspomina. Juz kiedys wykazalam
ze PWN to cwoki takie jak Mikoluszko i nie wiedza co pisza.
Zapewne chodzi o incydent z 1746 (pomylka od dekade) kiedy to niedobitki z
epidemii tyfusu wsrod Francuzow w okolicach dziesiejszego Port Royal umozliwily
Indianom zabranie osobistych rzeczy trupow, dopuszczajac do przerzucania
epidemii. Celowo? Sprawa wcale nie jest jasna. Autorka widac nie ma pojecia
warunkow zycia okresu. Tegoz roku krol
francuski wyslal prawie 100 statkow dla
odbicia Louisbourga (na Cape Breton Island) oraz spalenia Bostonu. Po 3
miesiacach flota wrocila pomniejszona o 3000 osob bez jednego wystrzalu. Taka
epidemia, to nic szczegolnego w tamtym okresie i miejscu. Tak w ogole, to
autorka nie wylapala bledu w swoim zrodle. Mowimy o Acadii a nie Nowej Szkocji.
Ale to nie wszystko. Najbardziej mnie robawilo to zdanie:
"A w XV wieku Hiszpanie walczący z Francuzami podsyłali tym ostatnim piękne
prostytutki zarażone ospą i chorobami wenerycznymi. "
Droga Autorko, nie choroby, a choroba. Jedna. Syfilis.
Dla osoby znajacej temat Wielkich Odkryc Pani
tekst brzmi jak depesza Bartosza
Weglarczyka ("nie wygrala na loterii, a jej ukradi, i nie auto tylko rower").
Widze ze Pani nie zna tematu historii prostytucji takze. Piekne prostytutki?
Niby skad? To byla najnizsza klasa, ktora nie bardzo miala jak dbac o urode, o
ile ja miala. Zreszta Hiszpanie nie walaczyli z Francuzami w XV wieku. Chodzi
zapewne o slynne zdarzenie z oblezenia Neapolu w 1494-5 przez
francuskiegoKarola VIII po ktorym najemnicy wrocili z nieznana choroba ("
francuska").
Owczesne centrum biznesu najemniczego bylo zreszta w Szwajcarii. Zreszta nikt
nikomu nie musial podsylac. Najemnicy Francuzow (a nie Francuzi!) rutynowo
gwalcili kobiety roznoszac syfilis. Przedtem nie byl on znany w Europie. Ta
epidemia zaczyna sie zreszta od masowego gwalcenia kobiet na Karaibach przez
ludzi Kolumba podczas drugiej wyprawy. Wrocili z syfilisem. Kwestie poczatku
syfilisu w Europie dyskutuje S.E. Morison w swojej ksiazce Christopher Columbus
tom drugi - brak tego rozdzialu w polskim
tlumaczeniu!
A teraz prosze oddac mi honorarium za korekte merytoryczna artykulu.
Temat: Jeszcze nowszy Rzygacz
prywata bronioznawcza
belissarius napisał:
> Jako historyka wojskowosci antycznej interesuje mnie
> wszystko z tamtego okresu. Daj mi jakis namiar, prosze?
> Popelnilem duza prace na ten temat, ale nikt mi jej w
> Polsce wydac nie chce. Lepiej sie sprzedaja kiepskie
>
tlumaczenia popularnych albumowych wydawnictw
> amerykanskich...
Wiesz, ten nasz artykul jest w materialach z konferencji "Uzbrojenie Germanow i
ich sasiadow w ostatnich wiekach przed Chrystusem" ktora byla w Naleczowie 3
lata temu (zasieg taki srodkowoeuropejski, glownie referaty z Niemiec, Polski i
Skandynawii). Chyba wiekszosc
tekstow bedzie po niemiecku (nasz niestety tez).
Kilka lat wczesniej byla konferencja o podobnym tytule tylko
mowiaca o pierwszych wiekach naszej ery.
Najlepiej napisz do mnie na e-mail (moze byc gazetowy) to ci podam wiecej
informacji. Z tym ze wydaje mi sie ze zakres wspolnych zainteresowan pomiedzy
tym czym sie zajmuja archeolodzy a historycy wojskowosci starozytnej jest dosc
niewielki ;c)
Jezeli chodzi o
tlumaczenia prac o wojskowosci starozytnej to w ogole jest tego
bardzo malo. Fakt ze
tlumaczy sie glownie z angielskiego, a mnie by sie marzylo
zeby ktos wydal w Polsce ksiazki Marcusa Junkelmanna (w koncu je sobie kupie po
niemiecku, jak uzbieram kase). Mam tez np. ciekawa publikacje po
francusku o
uzbrojeniu Galów. Ale np. pare lat temu wyszla ksiazka Z. Zygulskiego "Bron
starozytna", napisana w Polsce, niestety kompletnie anachroniczna. Trudno pojac
prawa rzadzace rynkiem wydawniczym.
Polecam Ci w kazdym razie strone
www.illerup.com/o najwazniejszym w ostatnich latach stanowisku archeologicznym (wyszlo z tego
na razie 8 opaslych tomow po niemiecku i cala masa artykulow - troszke sobie
mozesz zobaczyc na tej stronie, niestety przewaza jezyk dunski i niemiecki).
Temat: Pomóżcie! (ech, ciężkie jest życie szpanera)
Pomóżcie! (ech, ciężkie jest życie szpanera)
Kurde, aby uchodzić za osobę obytą i wyrobioną nie wystarczy już
wyłącznie znajomość poprawnej wymowy lotniska 'Beauvais' czy też
kilku
francuskich słów (dotychczas wystarczało poprawnie wymówić
ciurkiem 'gare', 'pas tellement' oraz 'hirondelle' aby wzbudzić
należny respekt). Pomyślałem więc, że nauczę się jakiejś
francuskiejpiosenki aby ostatecznie przekonać do siebie malkontentów. Wybór
padł na "La Mer" Charlesa Treneta - w końcu nie ma to jak stary
dobry klasyk. No i
tekstu ma nie za wiele, więc łatwo się będzie go
nauczyć. Wzór wymowy mam na YouTubie (
www.youtube.com/watch?v=fd_nopTFuZA ), Was natomiast chciałbym poprosić o pomoc w
przetłumaczeniu fragmentów których nie znam.
=== Oryginał ===
La mer
Qu'on voit danser le long des golfes clairs
A des reflets d'argent
La mer
Des reflets changeants
Sous la pluie
La mer
Au ciel d'été confond
Ses blancs moutons
Avec les anges si purs
La mer bergere d'azur
Infinie
Voyez
Pres des étangs
Ces grands roseaux mouillés
Voyez
Ces oiseaux blancs
Et ces maisons rouillées
La mer
Les a bercés
Le long des golfes clairs
Et d'une chanson d'amour
La mer
A bercé mon coeur pour la vie
=== Moje
tłumaczenie ===
Morze
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Morze
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Podczas deszczu
Morze
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Patrz!
Obok stawu
Wielkie mokre trzciny
Patrz!
Te białe ptaki
I te zapadłe domy
Morze
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Morze
Ukołysało moje serce na całe życie
===================================
Proszę o ewentualne korekty i dodawanie nowych fragmentów. Zależy mi
nie na rymach ale na wierności
tłumaczenia gdyż chciałbym wiedzieć
co śpiewam.
Temat: spotkania muzyczne
spotkania muzyczne
zostałem, przyznam, zainspirowany troche, a moze podpuszczony,
tekstem, ze
nie umiemy pisac o muzyce.
pewnie wiekszość woli słuchac (taki to już forum), niż pisac
choc jest sporo tych, co pisza bardzo fajnie
no ale popóbujmy
temat: spotkania muzyczne. - kontynuacja wątku z innego forum. nie tylko z
ludzmi. mogą to być wydarzenia, fascynacje itp. cokolwiek. spotkania z
szeroko pojętą MUZYKĄ
dla osmielenia zaczne sam.
J.A.P.Kaczmarek
W latach osiemdziesiątych, gdy mieszkaliśmy w Algierii, robiliśmy sobie
wycieczki wakacyjne po Europie. I tak kiedys przyszło do załatwiania wizy
hiszpańskiej w Paryżu. Od rana zatem wraz z moim synem, zapuściliśmy korzenie
w konsulacie hiszpańskim kibicując innym interesantom. Jeden z nich, jadący
tranzytem do Portugalii, nie mógł za żadne skarby dogodac się z urzędnikiem
po angielsku, który oczywiście (jak to Hiszpan) znał tylko hiszpanski. No i
kilka słów- ostatecznie byliśmy we Framcji- po
francusku. Z dobrego serca
zatem, i trochę z nudów, zacząłem
tłumaczyć.
Czas mijał, wizy przygotowywano, a przy kolejnej okazji
tłumaczeniawymamrotałem: „popatrz synciu, jakie to niemoty”. Gościowi na to szczęka
opadła i spytał ze zdumieniem czy my z Polski?! Tak. No to się rozgadał, że
on muzyk, jedzie na koncerty do Portugalii i w podziękowaniu za pomoc może
nam dać plakat z własnoręczną dedykacją. Patrzę, a na plakacie :J.A.P
Kaczmarek. Klapka mi się otworzyła i pytam czy jedzie sam czy z „orkiestrą
dnia ósmego” i czy będą czekać na kometę Halleya (tytuł ich najlepszej
płyty). Tu Kaczmarek nie zdzierżył , no bo jak to? Spotkać gdzies w świecie
kogoś kto zna jego i jego muzykę, o co wcale niełatwo nawet w Polsce?! Nie
mógł ochłonąć i odprowadził nas przez pół Paryża prawie do hotelu. Gdy go
jeszcze spytałem o technikę gry na fidoli fishera – był w siódmym niebie i
chwilę powtarzał , a propos naszego spotkania: no wiesz, stary, to
niesamowite! Gdy dowiedział się że w osrodku
francuskim w Tlemcen i Annabie
organizowane są koncerty, gdzie był sam Didier Lockwood, wyraził chęć
przyjazdu. Widać miał inne plany bo nie przyjechał, choć wystep miał
załatwiony.
Dostałem jeszcze kartkę na święta.
Plakat wisi.
I tyle.
na początek
Temat: - Polacy - Jak wy to robicie ?
- Polacy - Jak wy to robicie ?
Oto
tekst, który ukazał się we
francuskim piśmie "Rohtas".
"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty
mieszkaniec stracił życie w
czasie drugiej wojny światowej, którego jedna piąta narodu żyje poza
granicami i w którym co trzeci
mieszkaniec ma 20 lat. Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który
odbudował swoją stolicę
według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe. Kraj, który ma
dwa razy więcej
studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik.
Kraj, gdzie człowiek
wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza
ceny trzech par dobrych
butów, Gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i
oknami. Kraj, w którym
koncesjami rządzą monopoliści. Kraj ze stolicą, w której centrum stoją
nowoczesne biurowce,
oferujące pomieszczenia po 10- 35 USD za metr. Kraj, w którym cena samochodu
równa się trzyletnim
zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym można
sobie kupić chodniki,
postawić parkomaty i płacić państwu tylko 10 procent podatku od zysku. Kraj,
w którym otrzymanie
paszportu do niedawna stanowiło problem, a mimo to ponad 3,5 mln obywateli
rocznie wyjeżdża na
wczasy za granicę. Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym
obywatelowi wolno posiadać
dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i kantorami.
Cudzoziemiec musi
zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod
nogami. Dziwny kraj, w
którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po
francusku, a
ministrem lub
jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem
tłumacza. Polacy!
Jak wy to robicie?"
Wątek ten rozpoczynam majac w pamieci wemitowany przed kilkoma
chwilami ,,POKOLENIE '89''reż.Maria Zmarz-Koczanowicz
Temat: Czy ktos zna przyklad asymilacji islamu?
a.adas napisał:
> Gini, dalej znasz tylko polski? A moze znasz wszystkie trzy języki uzywane w
> Belgii? Nie przesadzaj w drugą stronę. Takie same pretensje mogłabyś mieć do
> Ukraińców, Białorusinów i Ukraińców czy Niemców. Też "nie chcieli" się
> asymilować. Masz? (Wielonarodowa) Społeczność Rzeczypospolitej kształtowała
się
>
> setki lat. Język polski był potrzebny do normalnego funkcjonowania...
> Ten link nie jest wyłącznie dla Ciebie To raczej głos w dyskusji, zresztą
jak
>
> wszystkie inne:
>
www.antyk.org.pl/teksty/ozydach-03.htm> Lubisz się irytować? Jeśli tak to polecam książkę Amosa Oza "Dotknij wiatru,
> dotknij wody" (Touch the water, touch the wind). Cóż, Oz nie jest żydowskim
> prawomyślnym myslicielem, ale pozostaje Żydem. No i można się nauczyć jak
> przeżyć w schronie...
> Pa
> adas
Adasiu, nie mam pretensji o brak asymilacji jedynie stwierdzam fakt .
Co do jezykow , ja
francuski znam, ale przy okazji ktorychs tam wyborow,
stwierdzono, ze iles tam obywateli nie zna zadnego z trzech jezykow urzedowych.
Co innego dogadac sie lamana polszczyzna a co innego mowic po polsku.
To samo dotyczy niektorych Polakow w Belgii.
Pierwsze co robia to kupuja sobie satelite, by ogladac po polsku telewizor, x
domu naturalnie tylko polski , a jak trzeba sie dogadac to sie mowi "Ja pojsc
do domu."To sie przychodzi prosi zeby zadzwonic do patronki, zmienic godziny
pracy itd.. itd...
Wiem z doswiadczenia, bo znajoma wynajmuje mieszkanie Polakom i jak jest
problem to dzwoni do mnie zebym przyszla
tlumaczyc, a mieszkaja w Belgii kilka
lat dluzej ode mnie .
Problemem nie jest , ze Zydzi sie nieasymilowali, problemem jest, ze ludzie w
ogole niechetnie sie asymiluja, powstaja wiec getta enklawy itd...
Temat: nasza kochana ortografia
sze napisał:
> _jazzek_ napisał:
> Bo ja wiem? Myślę, że
francuska jest trudniejsza. Wytłumacz małemu
Francuzowi, (...)
Ja mam klopoty z
tlumaczeniem malemu Polakowi.
Francuska jest trudniejsza - i
co z tego? TRZEBA OD RAZU JA ZMIENIAC?
>
> > cialo
> > wladne ją zmienic - konserwatywne
>
> Rozumiem, że mówisz o ogóle piszących Polaków w toku dziejów języka. To jest
> właśnie "ciało władne zmienić ortografię". Ortografia to nie prawo karne -
> piszesz jak chcesz, choćby na tym forum, najwyżej inni wytkną Ci usterki w
> sposobie myślenia.
Mysle o radzie Jezyka Polskiego, ktora zatwierdza zmiany. Wszyscy uzytkownicy
nie sa w stanie zmienic regul - moga najwyzej lobbowac i to z roznym skutkiem
> No, nie załamujmy rąk. W porównaniu z moim dzieciństwem spędzonym w szkołach
> jest jednek znacznie lepiej. Po pierwsze, są spelczekery ("ortografiki"?),
> dzięki jest szansa napisania
tekstu bez błędów. Jest też coś takiego, jak
> oficjalnie uznana dysleksja i dysgrafia czyli furtka dla beznadziejnych
> przypadków do skończenia szkoły
Nie chce zaczynac dyskusji znanej z innych forow i lektury GW, ale wcale bym
sie tym nie chelpil. Poza tym, odkad siegne pamiecia, dla mnie takim
spelczekerem byl slownik ortograficzny. Nie wmowisz mi, ze to wynalazek
ostatnich 10 lat.
. Za moich czasów nie było żadnej dysleksji,
> była chroniczna i beznadziejna dwója z polskiego. Nie do przejścia, bo
przecież
>
> są ludzie, którzy nie są w stanie ortografii opanować, podobnie jak ja nie
> jestem w stanie opanować rachunku różniczkowego.
Glowa do gory, moze sie jeszcze uda... czego Ci zycze w prezencie mikolajkowym
Temat: z serii Polak potrafi
z serii Polak potrafi
Oto
tekst, który ukazał się we
francuskim piśmie "Rohtas".
"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty
mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego jedna
piąta narodu żyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat.
Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoją stolicę
według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe. Kraj, który ma
dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż
przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia,
gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie
jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i oknami. Kraj, w
którym koncesjami rządzą monopoliści. Kraj ze stolicą, w której centrum stoją
nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po 10-35 USD za metr. Kraj, w
którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć
miejsce na parkingu. Kraj, w którym można sobie kupić chodniki, postawić
parkomaty i płacić państwu tylko 10 procent podatku od zysku. Kraj, w którym
otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło problem, a mimo to ponad 3,5 mln
obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granicę. Jedyny kraj byłego bloku
socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadać dolary, choć nie wolno
mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i kantorami.
Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce
stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać
po angielsku, z kucharzem po
francusku, a ministrem lub jakimkolwiek
urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem
tłumacza."
i jak?
Temat: Poddajemy się..?
Co się będę pieprzył, dam całość, jak leci, tak mnie ponosi na to, co sie dzieje
na forum.
Międzynarodówka (tytuł oryginału
francuskiego: L'Internationale) to najbardziej
znana pieśń socjalistyczna. Jej słowa napisał Eugène Pottier w roku 1871, a
muzykę w 1888 skomponował Pierre Degeyter (pierwotnie
tekst Pottiera śpiewano do
melodii Marsylianki).
Rosyjska wersja utworu była w latach 1917-1922 hymnem Rosji Radzieckiej, a w
latach 1922-1944 - hymnem Związku Radzieckiego, kiedy zastąpił ją Hymn Związku
Radzieckiego. Pierwszego
tłumaczenia międzynarodówki na język rosyjski dokonał
Aron Kots, ukazało się ono drukiem w 1902 r. w Londynie w piśmie rosyjskich
emigrantów Żizń.
Międzynarodówka jest śpiewana nie tylko przez komunistów, ale w wielu krajach
także przez socjalistów i socjaldemokratów.
Wyklęty powstań, ludu ziemi,
Powstańcie, których dręczy głód.
Myśl nowa blaski promiennymi
Dziś wiedzie nas na bój, na trud.
Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata,
Przed ciosem niechaj tyran drży!
Ruszymy z podstaw bryłę świata,
Dziś niczym, jutro wszystkim my!
Ref.
Bój to jest nasz ostatni,
Krwawy skończy się trud,
Gdy związek nasz bratni
Ogarnie ludzki ród.
Nie nam wyglądać zmiłowania
Z wyroków bożych, z pańskich spraw.
Z własnego prawa bierz nadania
I z własnej woli sam się zbaw!
Niech w kuźni naszej ogień bucha,
Zanim ostygnie - przekuj w stal,
By łańcuch spadł z wolnego ducha,
A dom niewoli zniszcz i spal!
Rząd nas uciska, kłamią prawa,
Podatków brzemię ciąży nam,
I z praw się naszych naigrawa
Ten, co z bezprawia żyje sam.
Lecz się odmieni krzywda krwawa,
Gdy równość stworzy nowy ład,
Bez obowiązków nie ma prawa,
Dla równych - równy szczęścia świat!
Rządzący światem samowładnie
Królowie kopalń, fabryk, hut
Tym mocni są, że każdy kradnie
Bogactwa, które stwarza lud.
W tej bandy kasie ogniotrwałej
Stopiony w złoto krwawy pot
Na własność do nas przejdzie cały,
Jak należności słusznej zwrot.
Obłudzie zdzierców, rządom kata
wyzwania zgodnie rzucim krzyk,
co wojsk szeregi z ludem zbrata:
Hej, kolby w góre, łamac szyk.
I żolnierz, wiedząc przeciw komu,
a z kim o lepszy walczy los,
bratobójczego sprawcom sromu
śmiertelny jutro zada cios.
Dziś lud roboczy wsi i miasta
W jedności swojej stwarza moc,
Co się po ziemi wszerz rozrasta,
Jak świt łamiący wieków noc...
Precz darmozjadów rodzie sępi!
Czyż nie dość żerów z naszych ciał?
Gdy lud wam krwawe szpony stępi,
Dzień szczęścia będzie wiecznie trwał.
przeł. Maria Markowska
Temat: Lazurowe wybrzeże i Prowansja gdzie obowiązkowo
Lusiu
Droga Lusiu,
Dziękuję za miłą odpowiedź. Mój
tekst był nieco prowokacyjny, bo na tym forum
od czasu do czasu zdarzają się komentarze, wynikajace z kompletnego
niezrozumiena zjawisk takich jak odmiennośc kulturowa, wzorce zachowań itp.
Ujmując to najprościej: wolność, równośc i braterstwo nie sa regułami
rzadzacymi kontaktami międzyludzkimi we Francji. Przeciwnie: w cenie są
samokontrola, hierarchia i dystans. I uprzejmośc, ale nie uniżona, lecz
wynikająca z poczucia własnej wartości. Francuzi nie sila się na grzecznośc, to
fakt, ale nadinterpretowanie tego zjawiska i okreslanie ich mianem aroganckich
jest nieporozumieniem. Sama wiesz, że ich historia i kultura
tłumacza obecnośc
takich a nie innych wzorców zachowań i nie zmieniła tego ( na szczęście) ani
rewolucja, ani rewolta 68, ani inwazja amerykańskich, luzackich obyczajów. U
nas niestety eksterminacja elit w XX wieku spowodowała zanik norm współłzycia
miedzyludzkiego - norm, które bardzo ułatwiaja zycie. W tym sensie, nawet jesli
same nie czujemy się plebsem, to zbyt liczni nasi ziomkowie reprezentuja tak
plebejskie zachowania, ze nie sposob to ignorowac.
Miałam przyjemnośc bywac w domach Francuzów: i u rodzin z klasy sredniej, w
tym wielopokoleniowych, i w domach inteligenckich i robotniczych. Oczywiście,
to nie jest łatwe, bo we Francji zaproszenie do domu jest wyróznieniem.
Moja "przepustką" był nasz wspólny przyjaciel, ale i tak wyczuwałam na
początku dystans, jakby sprawdzali: czy umiem się zachować, czy respektuję ich
obyczaje, czy nie jestem gościem kłopotliwym. Potem zaś następowały zachęty do
pozostania dłużej, ponowne zaproszenia, pozdrowienia, a nawet upominki,
przekazywane przez tegoz przyjaciela...
Poznawalismy też uroczych ludzi w całkiem przypadkowych okolicznościach, w
małych miasteczkach Luberon, nad Rodanem, w Langwedocji. Nie zdarzyło się,
byśmy podczas pikniku na łonie natury nie usłyszeli do przypadkowych
przechodniów "bon apetit" (z uśmiechem!). Nigdy nie odmówiono nam pomocy, gdy
zgubilismy drogę.
Jeden z prostych sposobów ( masz słusznośc, nie tylko na Francuzów) to uśmiech
skierowany do dziecka albo "mignon" czu "joli" pod adresem czyjegoś pieska.
Zdradzę Ci, że moim największym marzeniem jest zamieszkac we Francji, gdy juz
będę na emeryturze (jeszcze trochę!). Kłopot w tym, ze różni Anglicy i Niemcy
już dawno na to wpadli i bardzo wywindowali ceny. Tak więc zaczynam się uczyć
francuskiego i może zagram w totolotka, jak będzie duża kumulacja ?!
Udanych wakacji:))
Temat: terminologia filmowa
Czesc Klee!
Gdzies tam powyzej zarzuciles mi brak precyzji, a ja to polknelam nie bardzo
wiedzac o co chodzi i gdzie wlasciwie zrobilam blad. Prawdpodobnie
napisalam "filmowych", a nalezalo napisac "filmoznawczych". Zostawmy. W dalszym
ciagu jednak podpisuje sie pod tym cytowanym przez Ciebie zdaniem. Bo pisze o
sobie, nie o tym "typowym Polaku". I sadze, ze wiem, dlaczego jako native
speaker nie znam terminologii, w obrebie której, jako non-native speaker
poruszam sie stosunkowo swobodnie.
Z tego co napisales wynika, ze "jezyk narodowy" to terminus technicus; jest/byl
mi obcy, choc nie sa mi obce takie terminy, jak np. morfem gramatyczny,
semantyka generatywna, akt illokucyjny. Choc, jak slusznie zauwazyles, nie
jestem jezykoznawca;-) Nieobce przede wszystkim dlatego, ze mozna je bez
problemu przetlumaczyc na jezyk polski; z terminologia takiego Saussere'a
sprawa juz bardziej skomplikowana, signifié/signifiant doprowadzily mnie kiedys
w jakies dyskusji do skraju zalamania nerwowego.
Terminologia filmoznawcza, zwlaszcza ta dotyczaca aspektów technicznych, to
masa okreslen angielskich/niemieckich/
francuskich, czasem idiomatycznych i
zargonowych, i gdy spotykam je w
tekstach polskich, nie bardzo wiem, czy
zostaly wchloniete i funkcjonuja na zasadzie wyrazów obcych, czy tez mam do
czynienia z lenistwem jezykowym autora/
tlumacza. Fakt dla kogos moze i niezbyt
istotny i rozdzielanie wlosa na czworo, tym bardziej, gdy i tak rozumie sie
takie slówko. Dla mnie jednak ma znaczenie, bo mam taki zwyczaj, obsesje i
wielka przyjemnosc, ze jesli mówie/pisze w jakim jezyku, staram sie to robic
jak najlepiej.
A skoro juz trafilam na jezykoznawce, to moze dowiem sie od Ciebie równiez,
jakim terminem okresla sie przeciwienstwo "dobry –zly", jakim "dobry –
niedobry"?
Pozdrawiam i królestwo za szczypte empatii…!
coga
Temat: Znajdź 15+ rzeczowników - łamigłówka słowna nr 2
cardemon napisał:
> Szczerze mówiąc spodziewałem się protestu dotyczącego liter Q, V i X.
Tak tez przypuszczalem ;-)
> Niby liter tych nie ma w naszym języku,
Tego nie napisalem (p. nizej)
> polską literą. Słownik języka polskiego PWN też podaje całkiem sporo słów z
> tymi obcymi literami, np. na "Q" zaczynają się słowa quiz i quorum, na "V" –
> vademecum i varia,
To prawda. Uzywamy slow, w ktorych te litery wystepuja (choc slowniki podaja
tez kwiz i kworum), ale nie sa to wyrazy pochodzenia polskiego. Wydaje mi sie,
ze alfabet polski zawiera te litery, ktore wystepuja w slowach rdzennie
polskich, ale nie potrafie tego podeprzec zadna liteartura. To takie moje
odczucie.
> a "X" jest obecny w świadomości Polaków począwszy od szkoły
> podstawowej i równań z jedną niewiadomą,
Ale to nie jest zaden argument, bo w swiadomosci tych bardziej zaawansowanych
matematycznie jest tez "alef zero", ktory chyba jednak pozostanie litera
hebrajska ;-)
> Liter tych niby nie ma w naszym języku,
Nieprawda. W jezyku sa. Nie ma ich tylko w alfabecie. Podobnie jak i
niemieckich umlautow, czeskich haczkow i
francuskich cirkumfleksow (czy jak sie
to tam pisze). Pojawiaja sie czasami w polskich
tekstach, przyznaje,
najczesciej w nazwach wlasnych, ale nie ma ich w polskim alfabecie. Taki niuans.
> "Esica" jest terminem anatomicznym i jak prawie każdy tego typu termin
> pochodzi w prostej linii z łaciny.
A ja zawsze sadzilem, ze to od ksztaltu zblizonego do litery "s". I nawet jesli
jest to wprost
tlumaczenie z laciny, to bede sie upieral, ze to polski wyraz.
A propos: jest jeszcze jedne przedmiot przypominajcy te litere i nazywa
sie "esowka".
Przy okazji: jak definiujesz wyraz rdzennie polski?
> "Entliczek" to tylko sztuczne słowotwórstwo na potrzeby dziecięcej
> wyliczanki. Powiedz mi choć jedno zdanie, gdzie ten "entliczek" występuje
> bez "pętliczka".
Niewazne, ze sztuczne. Wazne, ze zakorzenione w swiadomosci Polakow. Wyraz jak
najbardziej polski i swietnie rozpoznawany przez kazdego.
> (pamiętasz może jeszcze naszą dyskusję o tym, czy ZERO jest liczbą
> naturalną?)
Co do naturalnosci sie nie upieram. Ale parzyste to ono jest :-)
Ceterum censeo... ;-))))
Pozdrawiam bardzo serdecznie.
M.
Temat: Skutki czytania dzieciom " Murzynka B . "autentic
Mila Jofin! Trzeba raczej miec pretensje do tych, ktorzy swoje dziecko
wychowuja zle, niz do samego wierszyka. To nie wierszyk tworzy uprzedzenia,
tylko wychowanie domowe. Madrzy rodzice, czytajac swojemu dziecku cokolwiek,
INTERPRETUJA
tekst. Czytajac taki wierszyk, ktory jest wesoly, beztroski i nie
intencjonalnie rasistowski, jednoczesnie
tlumacza,ze kiedys dzieci czarne w
Afryce mialy bardzo ciezkie zycie, ze to sa takie same dzieci, jak tutaj, choc
inaczej wygladaja. I mozna dopowiedziec: jak spotkasz takie zdeicko, bo takie
dzis tez mieszkaja w Polsce, to podejdz i pobaw sie z nim.
Rasistow jest pelno wszedzie, ale watpie, zeby wierszyk ten mial istotny wplyw
na szerzenie ksenofobii wsrod polskich dzieci.
Raz jeszcze wracam do "W pustyni i w puszczy" Powinno sie te ksiazke zabronic
czytac, albowiem opis powstania Mahdiego ukazuje z calkiem innej strony. Bylo
to przeciez popularne powstanie ludow sudanskich przeciwko niewoli i uciskowi
kolonialnemu Anglikow. Jak zwykle, rewolucje (nawet
francuska) bywaja okrutne i
krwawe. Ksiazke te czyta kazde dziecko w Polsce, i prawdopodobnie jednak cos w
nich pozostaje w sensie nastawiania sie nechetnie do Arabow. Pisze o tym po to,
by nie stracic z oczu walki z rasizmem TERAZ. Jest szereg osrodkow w Polsce,
ktore szerza ksenofobie, rasizm wszelkiego rodzaju, czesto czynia to z Bogiem
na ustach. Skierujmy swe wysilki tam, gdzie to naprawde ma strategiczna wage.
Walka o wycofanie Murzynka Bambo z ksiazeczek dzieciecych, jakkolwiek
powodowana szlachetnymi pobudkami, ktorymi z pewnoscia sie kierujesz, nie
spowoduje zadnych zmian w umyslach tych, ktorzy ksenofobami sa. Pozdrawiam: ))-
-
Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
Temat: Extra gesichta
PRZYPISY
Szanowny Czytelniku!
Z braku czasu – ale też w obliczu faktu, iż gwara śląska przestała być w Polsce
czymś egzotycznym – autor rezygnuje w tym roku z
tłumaczenia słówek typowo
gwarowych na język ogólnopolski. Mniema on jednakże, iż pewne osobliwości
niniejszej pracy wymagają wyjaśnienia. Oto one:
Po powitaniu per „Wy” autor przechodzi raptem na „Ty” (na co wskazuje
końcówka „- ta”. Zwrot grzecznościowy posiada zawsze końcówkę „-ście”). Czyni
to dlatego, by móc w pełni rozwinąć możliwości swego języka pierwszego –
śląskiej gwary z Wesołej, Laskowice – a wydaje mu się, iż jest to w pełni
możliwe tylko w obliczu pewnej zażyłości w stosunku do adresata jego
tekstów.
Opinia, zasłyszana w dzieciństwie przez autora u starszych pokoleń.
Förster, Heinrich, biskup wrocławski 1853 – 1881
Poprawnie po
francusku: Dijon, stolica Burgundii, Francja
Poprawnie po niemiecku: von Fürstenberg.
Poprawnie po
francusku: Daguerre
Znającemu polską wrażliwość autorowi wydaje się tutaj na miejscu następujące
wyjaśnienie: Jak już przy innych okazjach zaznaczono, autor stara się w swych
tekstach gwarowych używać języka mówionego pokolenia swych dziadków. Na takie
pojęcia jak: „ruchawka”, „bunt”, „powstanie”, „walka narodowowyzwoleńcza”
posiadał ich język tylko jeden termin: „bańt”. Pokolenie owe dowiadywało się
dopiero w 50 – tych i 60 – tych latach od swych chodzących do szkoły wnuków, iż
pewien rodzaj „bańtow” to „powstania”; nie znaczy to, iż było ono gotowe
przejąć ów termin do aktywnego zasobu ich języka. Termin „rewolucyjoł” był im
znany.
Maria Theresia, cesarzowa austriacka. Podanie o wypadku, któremu Oś zawdzięcza
rzekomo swą nazwę, jak to podanie, jest nieścisłe: Maria Theresia panowała
bowiem w latach 1740 – 1780.
Copyright:Alfred Bartylla-Blanke,
lat 50, Mittelstr.21, D-40213 Düsseldorf, Tel.: 2107921
www.echoslonska.com/cms/15/detail.php?nr=74&kategorie=15
Temat: Dzień na Ziemi
Dzień na Ziemi
Umieszczam dla Was informację o pewnym wielojęzycznym projekcie - może się
znajdzie wśród Was jakiś nauczyciel języka obcego, który będzie chciał
wykorzystać tę akcję na zajęciach. Albo może ktoś ma zacięcie literackie i sam
chce wziąć udział... Wlepiam Wam więc jako osoba w ów projekt nieco
zaangażowana poniższe info, z nadzieją, że kogoś zainteresuje (a jak nie
zainteresuje, to może choć prześle do osób potencjalnie zainteresowanych) ;D
Dzień dobry,
w imieniu organizatorów akcji "A Day On The Planet" chciałabym przesłać
Państwu informację dotyczącą dość ciekawego projektu, polegającego na opisaniu
swoich przeżyć w dniu o znamiennej dacie 09.09.09. W projekcie może wziąć
udział każdy - wysyłając
tekst (o długości jednej strony A4) z opisem tego,
jak minął mu ów dzień na adres: stories@adayontheplanet.com
Teksty nadsyłać można od 09.09.09 do 25.09.09
Tekst może zostać nadesłany w języku polskim - jako że wspieram projekt,
zobowiązuję się go przetłumaczyć na jeden z języków objętych projektem, czyli
niemiecki - lub przesłany w językach: angielskim,
francuskim, rosyjskim,
hiszpańskim, japońskim, arabskim.
Opowiadania nadesłane z całego świata umieszczone zostaną na stronie:
adayontheplanet.comInicjatywa bardzo ciekawa - swój udział zapowiedziało już kilkaset osób z
różnych krajów. Będzie to świetna okazja do poznania życia codziennego w
odmiennych kulturach, państwach mniej i bardziej egzotycznych, szansa na
przełamanie stereotypów, które pielęgnujemy w stosunku do innych narodowości...
Najciekawsze opowiadania zostaną opublikowane w formie książki.
O akcji, której organizatorzy pochodzą z Niemiec, pisały już "Münchner
Merkur", "Welt Kompakt", "Bundeswehr-Magazin", a nawet takie czasopisma jak
"Jakarta Globe" czy "Madagaskar Tribune".
W razie pytań podaję bezpośrednie namiary na organizatorów:
Ogólne pytania odnośnie akcji:
team@adayontheplanet.com
Pytania odnośnie pisania oraz
tłumaczeń:
stories@adayontheplanet.com
Wywiady, kontakt z mediami:
press@adayontheplanet.com
Jeśli to możliwe, bardzo proszę o rozpowszechnienie akcji - poprzez informację
w mediach lub przesłanie osobom ewentualnie zainteresowanym.
Serdecznie pozdrawiam!
Temat: Panie Arnold , pan się nie boi ...
aqua napisał:
> ale czytam inne posty to wiem
wiec odpisuj taki komentarz na inne posty.
> gdyż jedni ślązacy walczyli o polski śląsk, a inni o niemiecki.
Wspomnialam tez o separatystach. Po jakiej stronie walczyli?
Poza tym czemu Korfanty wysylal do polskiego rzadu telegram z ostrzezeniem, ze
jesli Polska czegos nie zrobi to „wyskoczy niepodlegly Slask”?
Pytanie do czytelnikow: czy ktos z Was ma do tego link lub przynajmniej tytul
ksiazki, czy inne namiary. Wiem, ze bylo to omawiane m.in. na dawnym forum
echoslaska.
> Jedni byli więc Polakami, inni Niemcami. Brak tu miejsca na
> narodowość śląską.
A reszta miala te burdy gdzies i siedziala w domu.
Zadam Ci pytanie: wyobraz sobie teoretycznie, ze jest przed rozbiorami Polski,
a Ty uczestniczysz w plebiscycie: „chcesz byc w Niemczech czy w Rosji?” I choc
bardzo chcesz, nie ma zadnej innej mozliwosci. Co wybierasz? A teraz odpowiedz:
czy Twoj wybor jest jednoznaczny z Twoja identyfikacja narodowosciowa?
> niemcy gdy nadażyła się okazja, wzieli srogi odwet na tych co
> walczyli w powstaniach
Zalozmy teoretycznie, ze dochodzi teraz do czwartego powstania: za
przylaczeniem do Niemiec. Co Polacy zrobia? Dadza kwiatki powstancom?
> To niemcy fałszowali wynik plebiscytu, zawyżając różnymi
> działaniami liczbę niemców na śląsku, nie ślązaków i tym
> sprowokowali powstania.
Gdybym byla z Lodzi, to uwierzylabym w takie
tlumaczenie.
> gdyż wasza historia jest de fakto historią niemców na tych
> ziemiach, nie ślązaków.
Cos Ci powiem: w historii jednego z slaskich miast przez lata pisano
o „wielowiekowej germanizacji” (taka „historie”znasz). Dodatkowo, udawadniano
polskosc miasta poprzez obecnosc polskich nazwisk czy calych polskich
tekstow w
ksiegach miejskich. I tu, kazdemu ktory mysli logicznie, nasuwa sie takie
pytanie: to byla w koncu ta germanizacja czy nie? A jesli byla to w jaki sposob
sie przejawiala, skoro byly polskie nazwiska, mowilo sie po polsku a nawet
pisano po polsku w ksiegach miejskich.
Po 1989r. (tej historii chyba nie znasz) z pewna niesmialoscia zaczeto pisac,
ze owszem byli w tym miescie Polacy, ale byli tez Niemcy i Czesi (umowne
narodowosci, w owczesnym tego slowa znaczeniu). Wszystkie wydarzenia zapisywano
w ksiegach miejskich jednoczenie po: czesku, niemiecku i polsku. Dodatkowo
kazdy z czlonkow rady miejskiej musial znac wszystkie jezyki jednoczesnie, po
to, aby kazdy obywatel miasta mogl sie bez problemow zwrocic do wladz w swoim
jezyku.
> Nic tu nie zmieni twoje oburzenie, niedowierzanie
Czy uwazasz, ze Slazacy, ktorzy przezyli omawiana historie na wlasnej skorze,
to idioci i trzeba za nich mowic?
z poprzedniego postu:
> ten naród jest blisko związany z narodem Polskim
Zapomniales dopisac: terytorialnie.
> Masa prawdziwych Ślązaków oddała życie za Polski Śląsk i im
> niech będzie chwała.
Co to znaczy „masa”? 90%, 40% a moze tylko 3%? I co to znaczy „prawdziwy
Slazak”? Taki, ktory sie identyfikuje tylko z Polska? A ten co ma gdzies i
Polske i Niemcy to co? Kosmita? Niewygodny tubylec?
Wiesz, ja gdy jade w miejsce X to kupuje sobie przewodnik. Jesli okaze sie,
ze „eksperci” w przewodniku napisali, ze w tym miejscu X mowi sie po
francusku,
a ja na wlasne uszy przekonam sie, ze miejscowi mowia po angielsku, to ja taki
przewodnik wyrzucam, bo to znaczy ze klamie. Ty natomiast twierdzisz, ze w
przewodniku jest napisana prawda i usilnie probujesz dogadac sie po
francusku.
Niestety, nie wychodzi Ci to. Dlatego w jednym przyznam Ci racje: pozostaniemy
w niezgodzie. Bo to szczyt chamstwa, tupetu i arogancji, by miejscowemu wmawiac
co przezyl i kim sie czuje. Jesli tak bardzo chcesz, to mozemy w taki sosob
rozmawiac o Tobie. Ciekawe jak sie bedziesz wtedy czul.
Czas najwyzszy obudzic sie i przestac powtarzac komunistyczne bajki.
Temat: ANTYJUDAIZM I ANTYCHRZEŚCIJANIZM
dyletantyzm i gorliwosc szowinizmu żydowskiego
> Czyta się go tak, jakby powstał w 1920 lub nieco później.
A co mają do tego wrażenia o czasie powstania?
Cghyba nie wydaje ci sie, że jeżeli cos powstało w 1920 r. to musi być z
definicji niesłuszne.
Czy może masz jakies fobie z tzw. "nienawistnymi liczbami" z mitologii ADL?
> To wtedy właśnie pojawił się ten problem - jak uzasadnić ataki na
> Żydów bez popadania w konflikt z chrześcijaństwem.
> Bo przecież ataki na Żydów szły głownie ze strony katolików narodowych
> czy jaki ich tam zwać.
> I właśnie ten argument wtedy podnoszono - że nie a antysemityzm
> tylko antygoizm, a chrześcijańscy anty to ci, którzy na to tylko
> reagują "obronnie".
Nie tylko wtedy to podnoszono. Ostra krytyka Zydów za ich szowinistyczną
religię i oszukancze praktyki handlowe była już w Oswieceniu, za Rewolucji
Francuskiej, za Marcina Lutra i Reformacji, za czasów starożytnego Rzymu.
Służę cytatami.
> Do czego właściwie służy sztuczna konstrukcja "judaizmu talmudowego"?
> (Oczywiście nie ma czegoś takiego w przyrodzie)
Oczywiscie takie coś w przyrodzie istnieje. Proponuje sprawdzić co to jest
mozaizm. A potem porównać to z judaizmem.
Judaizm (talmudyczny) opiera sie na Talmudzie, a nie na Torze (w
przeciwienstwie do mozaizmu). A Talmud powstał już po rozpoczęciu przez Zydów
antychrzescijanskich przesladowan. I Talmud odnosi sie do chrzescijanstwa w
sposób wybitnie obelżywy.
Zauważono to już w sredniowieczu i dlatego nie pozwalano na rozpowszechnianie
Talmudu.
> nieporozumieniem. Sugeruje Pan, ze istnieją jakieś wielkie niezbadane
> pokłady "myśli" żydowskiej, która wyłącznie poświęcona jest polemiką lub
walka
> z chrześcijaństwem.
> Z tego, co mi wiadomo, nie ma takich "pokładów" po prostu.
> Była oczywiście idea taka, że w Talmudzie są poukrywane różne diabelskie
> antykościelne i antychrześcijańskie traktaty i programy wrogich działań. Bo
> zdeklarowani przeciwnicy Żydów potrzebowali jednak jakiegoś ostatecznego,
> przesądzającego argumentu dla swoich akcji. A mieli w ręku tylko pogłoski i
> plotki. Więc szukali, szukali. I nie znaleźli.
Niestety mało ci wiadomo, co już widać powyżej.
Wystarczy przeczytać choćby książkę Israela Shahaka o żydowskich dziejach i
religii.
Także służę cytatami.
> Tu przypomina mi się przezabawny epizod owych wojen, kiedy to stanął przed
> środowiskami antyżydowskimi nierozwiązywalny jak się okazał problem...
> autoryzacji przekładów Talmudu. Bo nie było takiego jęzkoznawcy nieżyda,
który
>
> by się zmierzył z Talmudem skutecznie i którego przekłady określonych
> fragmentów czy całych ksiąg były autorytatywne, a z drugiej strony trudno
> oczekiwać, aby rabini autoryzowali
tłumaczenia cytatów mający służyć do walki
No bo taka już natura kasty rabinów. Wsród swoich mówić cos innego, a
publicznie zaprzeczać. Nie da sie jednak zaprzeczyć oczywistym zapisom Talmudu
( sprostowanie - rabin zawsze może).
Naprawdę trzeba być szczególnie mocno indoktrynowanym Zydem, żeby uwierzyć, że
tylko rabin jest w stanie przeczytać
tekst hebrajski.
> I jeszcze jedno... mam wrażenie (nie jestem znawcą tych tematów),
Ja też mam takie wrqażenie. To jest widoczne gołym okiem.
Dlatego proponuje poczytać trochę wiecej na ten temat, najlepiej by było to
uczynić przed nieporadnymi próbami obrony judaizmu na forum.
Strona
2 z
2 • Wyszukiwarka znalazła 136 postów •
1,
2