Strona Główna
tłumacz niemiecki Translator niemiecki
tłumacz elektroniczny niemiecko polski
Tłumacz internetowy język niemiecki
Tłumacz internetowy języka norweskiego
tłumacz internetowy niemiecko-polki
Tłumacz komputerowy online francuski
tłumacz niemiecko polski techniczny
tlumacz onet ang pl
Tłumacz online grecki polski
tłumacz online język holenderski
tłumacz przysięgły jęzangielski Nysa
Tłumacz przysięgły język holenderski
tłumaczenia piosenek Julio Iglesiasa
tłumaczenia polskie tekstów piosenek
tłumacz angieskiego online
Temat: Pl<Eng tytuly naukowe
| Witam, jak na angielski tlumaczymy:
| -profesor zwyczajny
| Professor Extraordinary
jak zwyczajny to nie nadzwyczajny
i zazwyczaj jest to full-professor
OK oczywiście powinnoo być Professor Ordinary. Czy jesteś pewien że te
funkcje się pokrywają wq Polsce i Stanach? Bo ja nie do końca.
| -profesor nadzwyczajny
| Professor Ordinary
Extraordinary to jedynie procedura nadania tytulu
i jst wtedy University Professor, Department Professor
Oczywiście Professor Extraordinary.
| -inzynier magister chemii
| Master Engeneer of Chemistry
| -doktor nauk chemicznych
| Doctor of Chemical Sciences
to jest lekarz a doktor w naukach scislych to
to Sc.D. in Chem.Sc.
| -czlonek korespondent Polskiej Akademii Nauk
| -doktor habilitowany nauk chemicznych
| Habilitated Doctor of Chemical Sciences
powinno być na odwrót Doctor Habilitated of...
ale jedynie w Polsce, Rosji, na Litwie, Lotwie, Bialorusi
Jacek
| Witam, jak na angielski tlumaczymy:
| -profesor zwyczajny
Professor Extraordinary
jak zwyczajny to nie nadzwyczajny
i zazwyczaj jest to full-professor
| -profesor nadzwyczajny
Professor Ordinary
Extraordinary to jedynie procedura nadania tytulu
i jst wtedy University Professor, Department Professor
| -inzynier magister chemii
Master Engeneer of Chemistry
| -doktor nauk chemicznych
Doctor of Chemical Sciences
to jest lekarz a doktor w naukach scislych to
to Sc.D. in Chem.Sc.
| -czlonek korespondent Polskiej Akademii Nauk
| -doktor habilitowany nauk chemicznych
Habilitated Doctor of Chemical Sciences
ale jedynie w Polsce, Rosji, na Litwie, Lotwie, Bialorusi
Jacek
| Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam -- i proszę tego nie próbować
| interpretować :)
Spryciula :')
Najgorsze jest to, że CA w wersji brytyjskiej chyba jest nie do zdobycia
w Polsce. Kiedyś zajmowały się tym Empiki, ale teraz sprzedają jedynie
wersję z próbą próby tłumaczenia z angielskiego. Szkoda :(
Humpty
| Witam ponownie i przepraszam za maly blad we wlasnym poscie, chodzilo mi o
| Wydzial Gospodarki REGIONALNEJ i Turystyki (Akademia Ekonomiczzna)?
Czyżby Wrocław?
Podaję oficjalną nazwę takiego wydziału na AE we Wrocławiu:
Faculty of Regional Economy and Tourism (of Wrocław University of Economics).
Magdalena Paśnikowska:
Może coś takiego: Faculty of Regional Management and Tourism at the Academy
of Economics?
Mogłoby też być Regional Development. Zamiast Faculty mogłoby też być
Department.
Pozwolę sobie nie zgodzić się z taką interpretacją.
Wydział to zawsze faculty. Department odpowiada katedrze, ew. zakładowi, a na
uczelniach medycznych także klinice (katedra bywa też tłumaczona jako chair,
ale mnie osobiście to trochę razi).
Skąd tu management? Przecież to zarządzanie, a gospodarka to economy (również
ekonomia, w odróżnieniu od znaczącej trochę coś innego ekonomiki = economics).
Już od kilku lat akademie ekonomiczne w Polsce oficjalnie zrezygnowały z
angielskiej nazwy Academy na rzecz University. Taki jest chyba ogólny trend w
naszym szkolnictwie wyższym, bo to samo zrobiły akademie medyczne. Zresztą
bardzo mi się to nie podoba, ale takie są fakty.
Context Rules OK ;-)
Oczywista.
Pozdrawiam
Adam Skalski
Jesli chodzi Ci o Unie Europejska, to zapewne chodzi o
directorate-general,
czyli jednostki organizacyjne dzialajace w ramach Komisji Europejskiej,
zwane po polsku dyrekcjami generalnymi (niem. Generaldirektion).
------------------------------
Pewnie chodzi o UE, ale organy Komisji Europejskiej są zwane z angielska
Directorates General (DG) i tłumaczone są na polski jako Dyrektoriaty
Generalne (BTW jest ich aktualnie 24). Dane podaję za "Słownikiem
terminologii Unii Europejskiej" wydanym przez Panią Iwonę Kienzler z Wyd.
IVAX w Gdyni. Przypuszczam, że wspomniany "Słownik" jest autorstwa Pani I.
Kienzler i ma ambicję być dziełem standaryzującym cale mnóstwo określeń
wymyślanych przez biurokratów z Brukseli po to, by te same pojęcia czy nazwy
organów UE nie były tłumaczone odmiennie.
Co się tyczy owych dyrektoriatów, to jako żywo jest to moim zdaniem
bezmyślna kalka wzięta żywcem z angielskiego oryginału (biurokracja
brukselska traktuje jedynie teksty angielskie jako oryginalne, o czym
zostałem poinformowany, kiedy ubiegałem się o copyright tłumaczeń tekstów
unijnych w wybranej dziedzinie). Wykształconemu Polakowi słowo dyrektoriat
kojarzy się przede wszystkim historycznie i w pierwszej kolejności z
historią Francji i rządami I Republiki. Skojarzeń historycznych związanych z
tym słowem można znaleźć więcej.
Zważywszy realia w których żyjemy, najbardziej odpowiednim tłumaczeniem tego
określenia byłoby "Dyrekcja Generalna". Skąd wziął się i dlaczego ów
dyrektoriat nie mam pojęcia i chyba wiele osób może sobie zadawać takie
pytania, dlatego trudno pozostawić to bez próby krytyki.
Angielskie słowo "directorate" oznacza:
1. biuro a. pomieszczenie kierownika (np. agencji, urzędu);
2. radę dyrektorów korporacji a. członkostwo takiej rady;
3. ogół personelu odpowiedzialnego za realizację zadań, biuro, departament,
jakiś główny oddział.
Czy te wszystkie znaczenia angielskiego "directoriate" nie są wystarczające,
by przetłumaczyć to słowo jako "dyrekcja" (w szerszym znaczeniu)? Jedynym
sensownym wytłumaczeniem dla mnie był pośpiech w jakim dziesiątki tłumaczy
mordowało się z olbrzymią produkcją dokumentów napływających z Brukseli.
Przepraszam za zbyt długą dywagację (a miało być krótko...).
| A tu mam małą niespodziankę - ostatnio tłumaczyłam oficjalne pisma do UE
| właśnie z Akademii Medycznej we Wrocławiu i zgadnijcie co było w już
| wstawionym nagłówku - Medical Academy of Wroclaw!!!! Najlepsze jest, że
| pismo podpisał rektor - czyżby "sami nie wiecie, co posiadacie"????:-))
| Patrycja
[ciach]
A tak na marginiesie, czy nie masz wrażenia iz Academy wstawił pociotek wujka
ze strony kuzynki Kazi, a nie tłumacz?
Proszę uprzejmie nie ciskać gromów na JM rektora i jego tłumaczy, bowiem taka
właśnie była oficjalna i jedyna angielska wersja nazwy wszystkich akademii
medycznych w Polsce - od ich utworzenia do 1994 roku. Dopiero później zaczął
się straszny bałagan, który trwa do dzisiaj (np. różne uczelnie stosują: XX
Medical University, Medical University of YY lub po staremu ZZ Medical
Academy).
Osobiście "Medical Academy" mnie nie razi (przyzwyczajenie?), chociaż w krajach
anglojęzycznych nazywanie wyższych uczelni nie jest przyjęte. Przynajmniej jest
jednoznaczne, bo przecież nasza Akademia NIE jest jednak Uniwersytetem. Dziwię
się natomiast od dawna, czemu służy taka serwilistyczna maniera tłumaczenia na
angielski nazw naszych instytucji. Nie lepiej by było podawać oryginalną polską
(ewentualnie plus tłumaczenie ang. w nawiasie)??
Wracając do 'adremu':
Tknięty niepokojem, chcąc do końca wyjaśnić niezgodności, sprawdziłem nazwę u
źródła. Okazuje się, że było tak, jak pisałem (KiK Hematologii i Chorób
Rozrostowych Dzieci, ang. Dept. of Paediatric Haematology/Oncology), ale
obecnie jest jeszcze inaczej - od roku klinika ma zmienioną nazwę:
Katedra i Klinika Onkologii i Hematologii Dziecięcej AM we Wrocławiu,
a w wersji ang.
Department of Children Oncology and Haematology, Wrocław Medical University.
Do internetu uaktualnienie jeszcze nie dotarło...
Pozdrowienia dla mojego rodzinnego Wrocławia (czy trafika w Rynku jeszcze
istnieje?)
Przekażę Fredrze :-) Oj, Rynek bardzo się zmienił! Zresztą całe miasto znacznie
wyładniało od kilku lat - warto przekonać się na własne oczy :-)
Pozdrawiam
Adam Skalski
| | Wojtek Zak:
: | "Wdrozenie systemu obslugi informatycznej klienta wewnetrznego"
| | Adam Podstawczynski
: | Internal client IT support system deployment
| | Wojtek Zak:
: W moich pomyslach mialem dwa razy ...of... w tlumaczeniu (Deployment
of...
: itp.), ale po angielsku nie brzmi to najlepiej.
Niby wszystko OK, ale... mam pewne ale.
Ale 1... cos tu smierdzi...
... trupami, czy tez raczej troops-ami. Tak przynajmniej mowia moje
slowniki o 'deployment'. A przeciez wszyscy pewnie natknelismy sie na
slowo 'implementacja'. Czy to nie jest wlasnie wdrozenie?
Powiem szczerze - nie wiem, co byłoby najlepsze; kiedyś współpracowałem przy
tłumaczeniu dokumentów ( raczej nt telekomunikacji) z ANG na PL, ale to było
dawno, więc wolę też spytać innych...
Ale 2... noun noun noun...
Skad wiesz, ze 'cos tam of cos tam' nie brzmi po angielsku najlepiej?
Pytales jakiegos nativusa?
Nie - aktualnie zabrakło na składzie :-)
Jesli zapomniec na chwile o oryginalnej
frazie, to czy patrzac na samo tlumaczenie mozna jednoznacznie
odpowiedziec, co jest 'internal'. Deployment? System? Support? Client?
Ilu z nas borykalo sie z frazami typu 'noun noun noun ...' nie wiedzac
do czego przyczepic ktora przydawke. Obawiam sie ze wg tego modelu
tlumaczenie dwoch roznych fraz polskich moze czasami dawac te sama fraze
angielska. Co jest nie tak z fraza
the implementation of a support system of an internal customer?
Podoba mi się też twoja propozycja; rzeczywiście moja wersja brzmiała dość
podobnie, ale wsparcie ma być "informatyczne". A co byś powiedział na moją
najnowszą propozycję:
The implementation of IT services system for an internal customers.
Ale 3... (drobne)
Jesli dobrze kombinuje to 'klient wewnetrzny' to po prostu jeden dzial
firmy korzystajacy z uslug drugiego. Wiec moze 'in-house' zamiast
'internal'? Wg mnie jest mniej wieloznaczne.
Nie, chodzi o to, że departament informatyki obsługuje w wielu działach na
terenie Polski część pracowników- nie wszystkich, bo część z nich nie
korzysta ze sprzętu komputerowego/systemów IT, więc "obsługa informatyczna"
ich nie dotyczy.
Na wszelki wypadek przypomnę - nie ja ten termin wymyśliłem, ale po prostu
zaoferowałem koledze z firmy, który do mnie przyszedł, że skoro jest taka
lista dyskusyjna, to się spytam.
Jak coś średnio zgrabnie brzmi po polsku, to wymaga pewnego wysiłku, żeby
lepiej brzmiało w innym języku, nieprawdaż?
Wojtek
| naucz sie szwedzkiego, to najprostszy sposob i zajmie Ci troche
czasu to
| glupot na liste nie bedziesz wysylal
| tomiwe
| Ja sie naucze szwedzkiego, ktory jest juz martwym jezykiem, bo cala
| urzedowa Szwecja leci po angielsku,
| gdy sie oduczysz powtarzac 3 razy.
Od ilu lat mieszkasz w Szwecji, skoro jestes tak dobrze poinformowany?
/mb
Szwedzki martwy jezyk? Bzdura! Bylby martwy gdyby go nie uzywali na
codzien. Uzywaja! A chwala Szwedom za to ze w ciagu 3 lat tylko 5 razy nie
moglem sie dogadac po angielsku i uzywalem swojego lamanego szwedzkiego.
Och gdyby w Polsce tak bylo ze znajomoscia angielskiego to byloby znacznie
!!! lepiej. Gdy zaprosilem mojego kolege do Polski to bardzo rzadko mogl
sie dogadac po angielsku, czesto musialem bawic sie w tlumacza. I jak tu
rozwijac turystyke? Smutne.
Radek Szymanek
------------------------------------------------------------------------------
Radoslaw Szymanek, MSc tel. +46 13 285623 (work)
Dept. of Computer and Information Science tel. +46 13 4739207 (home)
Computer Aided Design LAB (CADLAB) fax: +46 13 284499
S-581 83 Linkoping, SWEDEN http://www.ida.liu.se/~radsz
------------------------------------------------------------------------------
Always look on the bright side of life.
------------------------------------------------------------------------------
IT i takie tam (np. CIS) beda OK jesli chcesz oddac anglosaskie znaczenie
slowa "informatics."
Natomiast pewnie blizsze polskiemu znaczeniu slowa "informatyka" bedzie
Computer Science (CS.)
Wydaje mi się, że to trochę bardziej skomplikowane. W szczególności nie
utożsamiałbym anglosaskich IT i informatics (ani oczywiście żadnego z nich z
Computer science). Wystarczy zobaczyć, jak często pojęcia te są ze sobą
kontrastowane (choć oczywiście granice są zdecydowanie nieostre): Dobre
przykłady amerykańskie tutaj: http://www.informatics.iusb.edu/ i
http://www.albany.edu/cci/.
Polska "informatyka" to termin bardzo poszechnie używany i bardzo pojemny
pojęciowy worek, mieszczący w sobie zakresy wszystkich wyżej wymienionych
terminów angielskich. Moja córka studiuje informatykę na Uniwersytecie
Wrocławskim (bardzo matematyczna), a syn na Politechnice Wrocławskiej
(bardzo elektroniczna), a są jeszcze rozmaite inne informatyki (chociażby
dwie inne na Politechnice i informatyka na Akademii Ekonomicznej). I właśnie
dlatego tak trudno jest odpowiedzieć na często zadawane pytanie: "Jak jest
"informatyka"/"informatyk" po angielsku?", nie wiedząc, o jaką informatykę
czy jakiego informatyka chodzi. Spodziewałbym się, że statystycznie,
strzelając w ślepo, największe szanse trafności będzie miało IT. Computer
Science to faktycznie nauka, więc powiedzenie, że bank ma "Computer Science
Department" (Dział Informatyki, praktycznie każdy bank go ma) albo że facet
instalujący oprogramowanie na kompeterach w firmiue i administrujący siecią
to "computer scientist" (informatyk; ludzie których tak się określa są w
prawie każdej firmie), wywołałoby olbrzymie zdziwienie. Informatics, na
drugim biegunie (specyficzne zastosowania), też się nie nada.
Inaczej mówiąc (nigdy dość), kontekst, konteksts i jeszcze raz kontekst.
Plus (też nigdy dość) - opinii, że "na określenie [X] TRZEBA używać
[słowa/wyrażenia/skrótu Y]", poważny tłumacz nie powinien poważnie
traktować.
Mógł wziąć też dowolny dobry angielski (OED, SOED)
Jak to sobie wyobrażasz w PRL-u (bo proces voivodyzacji zaczął się już
wtedy, co dość dobrze pamiętam)?
Strasznie nie lubisz tego terminu, tylko czemu projektujesz tą niechęć na
etymologię wyrazu, która jest dużo starsza niż Stanisławski?
Nie mam nic przeciwko etymologii, bo to byłby absurd. Jestem natomiast
zdecydowanym zwolennikiem pragmatyzmu w tłumaczeniu - trzeba tłumaczyć tak,
żeby się dało zrozumieć (choć oczywiście są rozmaite wyjątki i wyjątki od
wyjątków, ale to temat rzeka).
Wojewoda to nie gubernator i nie ma sensu tych terminów utożsamiać,
i
Polska uporczywie dzieli
się na województwa, nie zaś na prowincje, hrabstwa itp.
To jest dość często spotykany błąd logiczno-semantyczny (czy jak go tam
zdefiniować): podświadomie utożsamiasz słowo angielskie z jego najbardziej
rozpowszechnionym polskim odpowiednikiem, zamiast porównywać definicje
znaczeń, a przecież cała teoria translacji do znudzenia powtarza, że się
tłumaczy sensy, a nie słowa. "Governor" to "an official appointed to govern
a town or region" - czemu po polsku może odpowiadać w zależości od kontekstu
kilka różnych terminów: gubernator, zarządca, namiestnik, a także wojewoda.
Podobnie "province" to jest "a principal administrative division of a
country or empire", co w różnych realiach może przybierać nazwę prowincji,
kantonu, okręgu itd. Kluczowe jest tu określenie "principal", czyli
"najwyższego rzędu". Oczywiście wiele lokalnych nazw rozpowszechniło się
stopniowo na świecie i zaistniało również w polszczyźnie (jak choćby ten
podany przez Ciebie "departament" we Francji, do którego można by dodać po
sąsiedzku niemiecki "land"). Niewykluczone, że za jakiś czas dzięki
staraniom polskich urzędników wypromowane zostanie także "voivodship". Ja w
każdym razie do tego ręki nie chcę przykładać, bo wydaje mi się to
zwyczajnie niepotrzebne.
of a province" i czytelnik nie będzie miał pretensji, dopóki nie zacznie
szukać odpowiednika tych "terminów" w rzeczywistości. Tak jak turysta się
w
pierwszym momencie ucieszy widząc w przewodniku "Floriańska Street" lub
"Kijowska Avenue" i zmartwi dopiero szukając ich, bo nie będzie pewny, czy
ul. i al. to to, czy coś innego (a czy pl. to Square?) - dlatego w
tekstach
mających umożliwić czytelnikowi zidentyfikowanie miejscowej rzeczywistości
pewnych rzeczy na siłę się nie udomawia.
Otóż to! Dlatego właśnie uważam, że jeśli to konieczne (np. w dokumentach),
należy podać w nawiasie termin w brzmieniu oryginalnym, a nie częściowo
zanglicyzowanym czy fonetycznym, jak w przypadku tego nieszczęsnego
"poviatu", od którego zaczęła się cała dyskusja. (W kwestii nietłumaczenia
nazw ulic mam zdanie identyczne jak Ty, o czym piszę w moim "Poradniku
tłumacza").
W tekstach Ministerstwa Rolnictwa, które
tłumaczyłem, raczej nie przeszłoby "province",
Na szczęście ja tłumaczę tylko dla MSZ-etu, a tam chyba wolą Fisiaka od
Stanisławskiego :-).
Pozdrawiam,
Arkadiusz Belczyk
www.serwistlumacza.com
I to jest właśnie chyba to jedyne ang. źródło (niewątpliwie zacne i
wiarygodne), które rzeczony termin uwzględnia. Ale już The New Oxford
Dictionary of English milczy na ten temat, co utwierdza mnie w
NODE milczy, ale już The New Shorter Oxford English Dictionary (oparty na
---
voivode:
(b) an official in charge of an administrative district in modern Poland.
voivodeship n. the office of voivode; the district governed by a voivode:
L18.
---
Zwracam uwagę na "modern Poland". Słownik wydano w 1993 roku, wydanie piąte
poprawione i zmienione (pierwsze wydanie 1933, więc też nie z zupełnie
zamierzchłej przeszłości).
Powyższy termin niewątpliwie interesuje głównie specjalistów (i dlatego
trafia wyłącznie do dużych słowników), bo kogóż w Anglii interesuje nasz
podział administracyjny, ale skoro my o nim piszemy w przekładach, to termin
jest gotowy i można zeń korzystać.
Urzędy często chcą różnych rzeczy, ale niekoniecznie słusznie, a
bezsensownych nazw "po angielskiemu" można znaleźć w internecie bez liku.
Ale ta jest akurat po angielsku, co już ustaliliśmy.
przypadku województwa moim zdaniem mechanizm był prosty: urzędnik chciał
się
przetłumaczyć, brał więc słownik pol.-ang., czyli jedyny dostępny przez
kilkadziesiąt lat słownik Stanisławskiego, i bez wnikania w
Mógł wziąć też dowolny dobry angielski (OED, SOED) - i co to zmienia? Że
Stanisławski skorzystał z uznanych źródeł zamiast proponować własne pomysły?
Taka robota leksykografa.
filologiczno-etymologiczne niuanse przepisywał, co znalazł. I tak to się
rozpleniło.
Strasznie nie lubisz tego terminu, tylko czemu projektujesz tą niechęć na
etymologię wyrazu, która jest dużo starsza niż Stanisławski?
Osobiście nigdy bym nie nazwał jakiegoś dzisiejszego wojewody Kowalskiego
"voivode" (tylko "governor"), bo to trochę tak, jakby ze współczesnego
"naczelnika" zrobić "chieftaina".
Ależ "wojewoda" jest sam w sobie terminem głęboko osadzonym w historii.
Czy "county" nie będziesz tłumaczył jako "hrabstwo", bo też dziwnie i
prehistorycznie, szczególnie w USA? Czy wszystko trzeba na siłę udomawiać?
Wojewoda to nie gubernator i nie ma sensu tych terminów utożsamiać,
of a province" i czytelnik nie będzie miał pretensji, dopóki nie zacznie
szukać odpowiednika tych "terminów" w rzeczywistości. Tak jak turysta się w
pierwszym momencie ucieszy widząc w przewodniku "Floriańska Street" lub
"Kijowska Avenue" i zmartwi dopiero szukając ich, bo nie będzie pewny, czy
ul. i al. to to, czy coś innego (a czy pl. to Square?) - dlatego w tekstach
mających umożliwić czytelnikowi zidentyfikowanie miejscowej rzeczywistości
pewnych rzeczy na siłę się nie udomawia.
A jeśli klient jest głuchy na perswazje, rezygnuję ze zlecenia.
To dość sprawna metoda na odrzucenie wszystkich tekstów urzędowych,
wysyłanych do Brukseli itp. W tekstach Ministerstwa Rolnictwa, które
tłumaczyłem, raczej nie przeszłoby "province", głównie dlatego, że odbiorcy
takich tekstów od dawna już wiedzą, co znaczy "voivodeship", tak jak tekstów
o Francji od dawna wiedzą, co to departament itd. Polska uporczywie dzieli
się na województwa, nie zaś na prowincje, hrabstwa itp. i nie widzę wielkich
powodów, by to na siłę zacierać - czy mamy się tego wstydzić? Można mieć
różne zdanie co do istniejącej terminologii, ale walczenie z nią w taki
sposób jak opisujesz wydaje się być nieco dogmatyczne i do niczego chyba nie
prowadzi.
Być może Twoja niechęć do "voivodeship" wynika ze strachu przed kalkami
językowymi, ale tu się już nie ma czego bać, bo to słowo jest odnotowane w
słowniku angielskim, a NIE wymyślone przez J. Stanisławskiego.
I jeszcze mała dygresja: zauważyłem, że czeskie i słowackie "okres" też
bywa
tłumaczone na polski jako "województwo".
Co jest po prostu objawem udomawiania pewnych terminów (jak województwo -
province), ale czy byłoby to właściwe w tekście oficjalnym?
| Mógł wziąć też dowolny dobry angielski (OED, SOED)
Jak to sobie wyobrażasz w PRL-u (bo proces voivodyzacji zaczął się już
wtedy, co dość dobrze pamiętam)?
A co wziął do ręki Stanisławski? Przecież bez sensu jest zastanawianie się,
kto z czego korzystał. Sięgnięto do istniejącego słowa.
| Polska uporczywie dzieli
| się na województwa, nie zaś na prowincje, hrabstwa itp.
To jest dość często spotykany błąd logiczno-semantyczny (czy jak go tam
zdefiniować): podświadomie utożsamiasz słowo angielskie z jego najbardziej
rozpowszechnionym polskim odpowiednikiem, zamiast porównywać definicje
znaczeń, a przecież cała teoria translacji do znudzenia powtarza, że się
Problem w tym, że istnieje angielski odpowiednik województwa i nie trzeba
wymyślać innego "pasującego" słowa. "Provinces" istnieją w Kanadzie i jest
to tam nazwa własna. "Province" w Polsce będzie pewnym opisem
rzeczywistości, "governor" też - kojarzy się to bardziej z carskim
gubernatorem czy namiestnikiem. Dlaczego koniecznie musimy szukać nazw z
natury opisowych, skoro istnieją angielskie (tak! nie Stanisławskie!)
odpowiedniki tych osadzonych historycznie, ukute przez Anglosasów w XVIII
wieku, a niezbyt często używane dlatego, że mało kto interesuje się polskim
podziałem terytorialnym? I dlaczego wskazanie, że słowo odpowiadające
naszemu istnieje i nie ma powodu wymyślać nazw opisowych, ma być błędem
(oprócz oczywistej chęci ustawienia przeciwnika do kąta po przylepieniu mu
etykietki nieprawomyślności)?
Wydaje mi się, że nie ma sensu zacierać pewnych różnic systemów prawnych,
administracyjnych i tym podobnych przez wyszukiwanie słów zbliżonych, ale
nigdy do końca identycznych. Polski Sejm to nie Izba Gmin. Niemiecki land to
nie francuski departament czy kanadyjska prowincja czy polskie województwo.
Kortezy to nie Storting. Można używać nazw opisowych, ale w pewnym rodzaju
tekstów zachodzi niebezpieczeństwo, że ktoś coś niepotrzebnie utożsami, np.
Kanadyjczyk czytający tekst o Polsce pomyśli, że części administracyjne być
może mają tu podobny zakres autonomii jak prowincje kanadyjskie (które są
notabene rządzone przez premierów i mają własne rządy). Czasem ryzykowne
jest patrzenie na jeden system przez optykę innego. Dlatego właśnie "land",
"departament", "województwo". "Province" - OK, ale moim zdaniem raczej w
tekstach opisowych.
"Poland is divided into 16 provinces (the Polish name is województwo), each
headed by a governor (wojewoda). However, Polish provinces are entirely
unlike Canadian provinces since they do not enjoy any considerable autonomy
and they certainly do not have their own governments".
Króciutki opis w słowniku, że "province" to najwyższy stopień podziału
terytorialnego nie oznacza, że od razu pasuje jak ulał. Sens (konotacja,
niekoniecznie denotacja) może się różnić.
sąsiedzku niemiecki "land"). Niewykluczone, że za jakiś czas dzięki
staraniom polskich urzędników wypromowane zostanie także "voivodship". Ja
w
każdym razie do tego ręki nie chcę przykładać, bo wydaje mi się to
zwyczajnie niepotrzebne.
A ja nie mam nic naprzeciwko, bo mi niepotrzebne wydaje się dorabianie nazw
opisowych w miejsce istniejących.
| W tekstach Ministerstwa Rolnictwa, które
| tłumaczyłem, raczej nie przeszłoby "province",
Na szczęście ja tłumaczę tylko dla MSZ-etu, a tam chyba wolą Fisiaka od
Stanisławskiego :-).
I wszystkie urzędy tłumaczysz jako "Provincial..."? A sprawdzałeś na ich
stronach, jak się chcą nazywać, czy to jest akurat zupełnie nieważne, bo w
końcu skąd oni mają wiedzieć, jak powinni się nazywać?
obrońca z urzędu - w Stanach funkcjonują biura obrońców z urzędu finansowane
przez państwo i nazywają się popularnie OPD (Office of the Public Defender)
adwokaci dostają pensje (niewielkie) i oni przyjmuja tzw indigenous clients
(niezamoznych) oprocz tego tego prywatne firmy adwokackie od czasu do czasu
biora jakies glosne sprawy za darmo (robią to dla celow czysto marketingowych)
i wtedy w zargonie prawniczym po prostu mowi sie "to defend sb PRO BONO" lub
zwyczajnie PRO BONO cases (od łac. pro publico bono - dla dobra publicznego).
Innych pojec sie raczej nie uzywa - dlatego w konkluzji poniewaz u nas nie ma
panstwowych firm adwokackich typu OPD - uzywalbym zwrotow typu
"to take/defend a PRO BONO case" albo
"to take/defend a COURT-APPOINTED case" (wyznaczona z urzedu)
lepszych odpowiedników nie widzę (sorry za taki wykład ale to typowa zmora
tłumaczy - przekład nazw instytucjonalnych w tak bardxzo różnych systemach -
tu: prawo
I DRUGA SPRAWA
wydziały sądów pt wydział karny, cywilny etc. raczej DIVISION niz DEPT. zwroc
uwagę np. na Department of Justice (jako Ministerstwo Sprawiedliwości w USA)
DEPT. używa się najczęściej jako nazw administracyjnych/rządowych/urzędowych
działów (por. Ustawa o działach administracji państwowej), nazwy brytyjskie są
w ogóle nieprzystające bo w większości są historyczne - jeden przykład w Wlk.
Brytanii Izba Lordów (tj. wyższa izba parlamentu - nb. dziedziczna pełni także
Sądu Najwyższego w sprawach karnych a Lord Chancellor - czyli hist. Lord
Kanclerz jest odpowiednikiem ministra sprawiedliwości) dlatego próba stosowania
nazw brytyjskich - umocowanych głęboko w historii - dla tłumaczenia funckji np.
w polskim wymiarze sprwiedliwości to bardzo karkołomny pomysł - lepiej używać
nazw zaczerpniętych z terminologii amerykańskiej (bardziej współczesnej i
wygodniejszej semantycznie) OK TO TYLE - jeśli to przeczytałaś JESTEŚ WIELKA
zapewne - ale każde pytanie z dziedziny prawa wymaga takich sążnistych
odpowiedzi - jeśli do tej pory mnie nie znienawidziłaś za akademickie gadulstwo
(jestem b.wykładowcą UW) to chwała CI i serdeczne pozdrowionka
Jack
Jeszcze kilka problemów z polskim sądownictwem. Po pierwsze: jak
przetłumaczyć na angielski pojęcie "adwokat z urzędu"? Chodzi mi o brytyjski
odpowiednik ("public attorney" jest, jak mi się zdaje, wyłącznie amerykański
i - z tego, co wiem - występuje wyłącznie z urzędu, tymczasem bardzo ważne
jest, aby czytelnik zrozumiał od razu, że w Polsce adwokatem z urzędu jest
zwykły, komercyjny adwokat doraźnie obciążony daną sprawą przez sąd). I
jeszcze jedno: czy wydziały polskich sądów to "departments", czy raczej
"divisions"?
Z góry dzięki śliczne.
Kamila Pe.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Znalazłem dość ciekawą i obszerną pracę na tematy związane z Internetem oraz
prawem: http://www.prometeus.com.pl/prawo/html/.
Myślę, że powinno zainteresować to parę osób, szczególnie Experta :)
Przeczytalem, ale nie zauwazylem punktow wspolnego zainteresowania.
A czemu ?
______________
: 2. Podpis.
Na podstawie artykułu 78 Kodeksu Cywilnego można wywnioskować, iż dla
zachowania
wymogów ustawowej formy pisemnej spełnione, muszą być następujące
warunki:
jak już była o tym mowa wyżej, dokument nie musi być spisany
ręcznie przez
strony i może być sporządzony także mechanicznie;
************************************
Pisanie, ze dokument moze zostac sporzadzony mechanicznie, bardzo mnie
razi, bo to sformulowanie jest wadliwe.
Pisanie ze dla zachowania ustawowych wymogow formy pisemnej , dokument
nie musi byc spisany recznie , a moze mechanicznie
to naprawde nie dotyczy internetu.
A dotyczy uzytkownika maszyny do pisania, takze mechanicznej.
Bo juz elektroniczna maszyna do pisania, niekoniecznie sporzadza
dokument mechanicznie , gdyz niektore maja link do peceta i dokument
mechaniczny nigdy nie istnieje ( patrz CNN)
Mowienie ze zachowanie ustawowej formy pisemnej dokumentu oznacza , ze
caly dokument ma byc spo9rzadzaony w jakis specjalny sposob rowniez jest
niefortunne.
Dokument moze byc sporzadzony w formie pisemnej , ale to nie oznacza ze
fizycznie musi istniec w formie pisemnej.
Strony moga podpisac kontraklt w formie elektronicznej i jedynie dla
osob trzecich okazac wydruk dokumentu elektronicznego.
Ale nie chce rozwijac dyskusji, gdyz te tematy opracowalismy w firmie 7
lat temu, zgodnie z ustawodawstwem amerykanskim i wiadomo o co ochodzi.
A dyskusja na liscie moze trwac i 2 lata i njic nie wniesie do tematu,
bo ciagle beda dyskutowali abstrakcjonisci, ktorzy njigdy nie szli do
sadu z elektronicznymi dokumentami, z elektronicznym podpisem.
Tak wiec sorry, ale temat mam opracowany , a ze sad nie uzna umowy
sporzadzonej w formie elektronicznej to jedynie problem kontrahentow ,
nie moj.
Po prostu na liscie nie dyskutuja zawodowcy, ale amatorzy, ktorzy nie
bedac executing officers, nic nie wnosza, poza swoje uczucia, doznania,
czyli wiele, ale za malo jak na zawodowe zycie.
Mowi sie o sporzadzeniu dokumentu w formie elektronicznej, ale nie
mechanicznej.
BTW,
zrodlami mojej wiedzy na powyzszy temat jest orzecznjictwo, materialy z
Department of Commerce, Dpt. of Justice, i innych instytucji
a to sa tysiace stron elektronicznych dokumentow.
Poza tym orzecznictwo stanu texas.
Czyli dokumenty, zrodla z miejsca , gdzie handel elekltroniczny powstal.
Poniewaz znajomjosc jezyka angielskiego jest w swiecie, w Polsce
powszechna, zatem wystarczy podanie tych 100 linkow do zrodel i to
zamyka temat.
Kompilacja, tlumaczenie tworzy nie calosc a roznorodnosc, nie dotyczaca
przedmiotu tematu
tego nikt nie bedzie czytal, bo zrodla sa duzo bogatsze .
Jacek
Witam,
Oto moje 0,03 zł ;-)
za malo. :)
| Prosze szanownych grupowiczow o pomoc.???!!!!!
| Pilnie potrzebuje przetlumaczyc kilka wyrazow na ANGIELSKI :)
| ktore pewnie dla wiekszosci Was sa prozaicznie latwe
| - przedstawiciel handlowy
Sales reprezentative (w mowie potocznej często skracany jako rep)
repreSentative. trade representative, jesli hurtowy/targowy przedstawiciel,
lub w negocjacjach wyzszego stopnia (np. na delegacji).
| - pracownik biurowy
clerical worker, office employee
otoz wlasnie. niby ze tak, a jesli chodzi o wszystkich tego typu
lacznie z szefem, to "white-collar workers", szczegolnie w kontekscie
przekroju spolecznego, bazy danych, prognostyki ekonomicznej etc.
| - koordynator agencji pracy
chodzi o agencję zatrudnienia? Employment agency (albo Personnel agency)
co-ordinator
temp employment agency manager, tez. temp, temporary worker
rowniez employment agency manager.
| - fundacja na rzecz rozwoju miasta
city development foundation
civic development foundation, tez. szczegolnie jesli chodzi o
kulturowe rzeczy, muzea, spacery i odpusty, wyzszy stopien glosowania,
mniej strzelaniny. etc.
| - kurs sredniej kadry administracyjno - biurowej
course for a middle-level clerical staff ??
middle-management (advancement, training) course
| - cechy charakteru
w życiorysach w Nowej Zelandii zwykle cechy charakteru, zainteresowania,
hobby itp. widziałem pod nagłówkiem Personal albo Personal information
character traits, gdziekolwiek English spoken, w Nowej tyz. :)
| - latwosc nawiazywania kontaktow
Excellent communication skills (to niedokładnie to samo, ale mówi się w
NZ, że to trzeba mieć zawsze w swoim życiorysie)
przepraszam, ale w jakim kontekscie?
Chyba nie w znaczeniu "Jutro lecimy wodolotem na X bo tam mamy
swojich ludzi, wobec czego istnieje duza latwosc nawiazywania kontaktow"
interpersonal skills, people skills, very outgoing -- jesli juz
excellent communication skills to Mussolini mial na wiecach... :)
| - silna motywacja do pracy
I am highly motivated and have strong desire to succeed (znów takie
wyrażenie - klucz, które w każdym życiorysie musi się znaleźć wg.
nowozelandzkich zwyczajów)
will work for food czasami ma pozadany efekt...
ok, ok, highly motivated masz w oczko.
| Czy na CV w jezyku ang. nalezy pisac APPLICATION FORM czy CV ?
Application Form to jest podanie (najczęściej przysyłany albo dawany przez
pracodawcę gotowy formularz do wypełnienia przez kandydatów), życiorys to
CV (Curriculum Vitae) albo RĂŠsumĂŠ
od business do szkolnictwa, spektrum: resume, vita, curriculum vitae
| Jak przetlumaczyc LIST MOTYWACYJNY ?
Covering letter (w NZ)
jeszce cowering letter to bylby taki trzesacy sie ze strachu, ale
tu jednak idzie o cover letter.
| no i oczywiscie mam tez problem z nazewnictwem szkol:
| - Wydzial Zarzadzania, Gornoslaska Wyzsza Szkola Handlowa
Upper Silesian School of Economics, Management Department
moze zostawic polska nazwe i dodac tlumaczenie w nawiasie?
| dyplom licencjata z wynikiem dobrym
bachelor of business degree (o stopniu możesz nie pisać)
jeslli musisz, to oddaj i wynik i skale (Grade Point Average 3.48/4)
| - Technikum Samochodowe - Zespol Szkol Samochodowych
ZTCW Anglosasi nie mają odpowiednika naszych techników - najpierw chodzą
do szkoły średniej ogólnokształcącej, a dopiero potem uczą się zawodu.
Radzę opisowo, chyba najbliższa temu będzie instytucja zwana Polytechnic
(ale jak ktoś ma lepszą propozycję, to niech podpowie - acha, ja się
opieram głównie na systemie w Nowej Zelandii, który opiera się na systemie
brytyjskim, ale może się różnić w szczegółach).
Anglosasi, nawet Juci i Vikingowie, od b. dawna maja Technical High Schools,
panie tego.
Technical High School (Automotive) -- Association of Automotive Schools.
tez raczej w nawiasie przy polskim tekscie
Powodzenia w znalezieniu pracy życzy
ja tez! dosiego!
-- Marek
JĘZYKI:
- język polski - język ojczysty
- język angielski - biegle w mowie i piśmie
- język włoski - w trakcie nauki
- język francuski - podstawy
KWALIFIKACJE/UMIEJĘTNOŚCI:
- umiejętność komunikowania się i współpracy
- zarządzanie zespołem ludzkim
- umiejętność podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów
- bardzo dobra organizacja pracy oraz zdolność ustalania priorytetów
- umiejętność uczenia się (przyswajanie i wykorzystywanie nowych informacji
i umiejętności, otwartość na zmiany i nowe sytuacje, umiejętność
analizowania i wyciągania wniosków z sukcesów i porażek, poszukiwanie nowych
rozwiązań)
- efektywność - nastawienie na osiąganie założonych efektów pracy
- obsługa komputera (środowisko Windows; Microsoft Project; Pakiet Programów
Biurowych Ms Office; Corel Draw; Pakiet Lotus; Internet)
- szybkie pisanie na komputerze metodą bezwzrokową
- biegła znajomość języka angielskiego
- znajomość handlu zagranicznego
- profesjonalizm w obsłudze klienta
OSIĄGNIĘCIA:
- tłumaczenia, między innymi dla hawajskiej organizacji Aloha International
- zaangażowanie w pracach nad korporacyjnymi procedurami i raportami
usprawniającymi system obsługi klienta w europejskich zakładach
międzynarodowej korporacji (*)
- konsultacja i współpraca przy zwieńczonym sukcesem wdrażaniu systemu
komputerowego w renomowanej, międzynarodowej firmie (*)
- projektowanie stron WWW (hobbistycznie)
- uzyskanie wysokich not w corocznych ocenach okresowych pracowników
umysłowych u poprzedniego pracodawcy
- udział we wdrożeniu Zintegrowanego Systemu Zarządzania według norm ISO
(PN- ISO 9002, PN-ISO 14001 oraz PN-N 18001); stworzenie procedur dla Działu
Obsługi Klienta w firmie (*)
- asystowanie w przeprowadzaniu corocznych ankiet w (*)
- certifikat IELTS (International English Language Testing System)
wystawiony przez The British Council - ocena ogólna 7.5
- prowadzenie własnej działalności gospodarczej - tłumaczenia, usługi
komputerowe
- certyfikat resortowego egzaminu z języka angielskiego o profilu
ekonomiczno-handlowym wystawiony przez Komisję Kontrolną Języków Obcych
Ministerstwa Gospodarki (1997)
- laureatka Konkursu Języka Angielskiego zorganizowanego przez American
Peace Corps i Amica Sapientiae
- prawo jazdy kat. B (1993, jazda bezwypadkowa), międzynarodowe prawo
jazdy
PRZEBYTE SZKOLENIA I TRENINGI:
- "Profesjonalna Obsługa Klienta" (Door Poland/Door Training International)
- "Motywowanie pracowników" (iPsychologist Consulting s.c.)
- "Kierowanie zespołem" (iPsychologist Consulting s.c.)
- "Profesjonalna Obsługa Klienta" (Ośrodek Doradztwa i Treningu
Kierowniczego w Gdańsku)
- "Lotus Notes - podstawy" (Autoryzowane Centrum Szkoleń Technicznych
Microsoft)
- "Microsoft Word dla zaawansowanych" (Autoryzowane Centrum Szkoleń
Technicznych Microsoft)
- "Microsoft Excel dla zaawansowanych" (Autoryzowane Centrum Szkoleń
Technicznych Microsoft)
- "Profesjonalna Sprzedaż" (Gdańska Fundacja Kształcenia Menadżerów)
- "Profesjonalizm w zawodzie sekretarki i asystentki" (Vademecum
Doradczo-Szkoleniowa)
DOŚWIADCZENIE (od 1996 - do obecnie)
- Tłumacz
- (*) - koordynator ds. sprzedaży papierów białych (zarządzanie
11-osobowym zespołem, wprowadzenie optymalnej organizacji pracy, udział w
spotkaniach negocjacyjnych z klientami, planowanie produkcji maszyn
papierniczych, bilansowanie mocy z budżetami sprzedaży, budżetowanie
produkcji wg klientów uwzględniając sytuację rynkową, udział w opracowywaniu
procedur korporacyjnych, udział we wdrożeniu systemu komputerowego Elixir)
- (*) - specjalista ds. sprzedaży papieru
(obsługa klientów i procesu sprzedaży wyrobów, przyjmowanie i realizacja
zamówień - sprzedaż eksportowa)
- (*)- referent ds. sprzedaży
(import - sprzedaż krajowa, obsługa klientów i procesu sprzedaży wyrobów,
przyjmowanie i realizacja zamówień - sprzedaż krajowa i eksportowa)
- (*) - sekretarka/asystentka (Grupa Modernizacyjna)
- (*) - sekretarka (Grupa Modernizacyjna, przełożony obywatel Stanów
Zjednoczonych)
- praktyka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - Departament
Administracyjno - Finansowy
- praktyka w firmie Maxon Sp. z o.o. - sekretariat
EDUKACJA
- Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Wydział Nauk Ekonomii i
Zarządzania, Kierunek: Marketing i Zarządzanie, studia wyższe zawodowe -
tytuł licencjata
- Państwowe Studium Stenotypii i Języków Obcych w Warszawie, ul. Ogrodowa
16, Wydział Handlu Zagranicznego, Dyplom Technika Ekonomisty, dyplom z
wyróżnieniem
- II Liceum Ogólnokształcące w Kwidzynie; świadectwo dojrzałości z
wyróżnieniem
ZAINTERESOWANIA:
- projektowanie komputerowe
- jazda na rowerze, pływanie
- języki obce
- kuchania wegetariańska i makrobiotyczna
DZIAŁALNOŚĆ DODATKOWA:
- udzielanie korepetycji z języka angielskiego
- członkini międzynarodowego zespołu tłumaczy (The Translation Workplace)
- praktyczna pomoc dla turystów w Sharm-el-Sheikh w Egipcie (wycieczki,
tłumaczenia)
- lektor w British School
- aktywne uczestnictwo w życiu szkoły: działalność w Radzie Słuchaczy,
przewodnicząca klasy i starosta grupy, redaktor naczelny gazetki szkolnej II
LO, organizowanie wycieczek
- członkini Młodzieżowego Klubu Sportowego - aerobic
(*) Z uwagi na dyskrecję dane o firmie oraz referencje mogę przekazać
oddzielnie zainteresowanym Pracodawcom.
W przypadku pytań, jestem do Państwa dyspozycji.
Katarzyna
------------------------------
tel.kom. 502 32 90 22