Menu
menu      Strona Główna
menu      tłumacz niemiecki Translator niemiecki
menu      tłumacz elektroniczny niemiecko polski
menu      Tłumacz internetowy język niemiecki
menu      Tłumacz internetowy języka norweskiego
menu      tłumacz internetowy niemiecko-polki
menu      Tłumacz komputerowy online francuski
menu      tłumacz niemiecko polski techniczny
menu      tlumacz onet ang pl
menu      Tłumacz online grecki polski
menu      tłumacz online język holenderski
menu      tłumacz przysięgły jęzangielski Nysa
menu      Tłumacz przysięgły język holenderski
menu      "tłumaczenia-język angielsko-polski
menu      tłumaczenia piosenek Julio Iglesiasa
menu      tłumaczenia polskie tekstów piosenek
  • blog 27 tlumaczenie
  • zestawy komputerowe na lipiec 2010r 135
  • anglia 580
  • ochronnik;przeciwprzepieciowy
  • feliks moskowski
  • internet communications engine
  • oficjalny headset do ps3 400
  • graham bonnet
  • polonia teatr 600
  • Czytasz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Tłumacz polsko hiszpański zdania





    Temat: Tłumacze z hiszpańskiego na polski potrzebni-zlec.
    Tłumacze z hiszpańskiego na polski potrzebni-zlec.
    Witam.
    W związku ze sporym zleceniem które otrzymaliśmy z dużego
    wydawnictwa, poszukujemy tłumaczy jak w tytule postu. Praca na
    zlecenie, podpisujemy umowę ze zleceniobiorcą (ew. faktura VAT jeśli
    ktoś ma własną działalność). Oprócz kompetentnego i rzetelnego
    tłumaczenia, piorytetową sprawą jest terminowość. Tzn. po zapoznaniu
    się z całym materiałem, określasz na kiedy będzie przetłumaczona
    całość i tego terminu już absolutnie nie przekraczasz.

    Ponieważ musimy mieć jakąś próbkę tłumaczenia ew. zainteresowanych,
    a nie chcemy się narazić na zarzut rozdania "na próbę" całej książki
    po stronie, zainteresowanym wysyłamy fragment tekstu mający 2959
    znaków, zaczynający się od tytułu "Todos venimos del agua", a
    kończący zdaniem "Debemos ser conscientes de ello".
    Zainteresowanych bardzo proszę o mail z proponowaną ceną za pełną
    stronę (1800 znaków ze spacjami). Pracy jest sporo.
    kontakt: ewa(at)grafika-dtp(kropka)pl, wioletta(at)grafika-
    dtp(kropka)pl




    Temat: Tlumaczenie lepsze od orginalu
    Czytam sporo ksiazek tlumaczonych na polski z hiszpanskiego i portugalskiego,
    bo nie znam tych jezykow i musze powiedziec, ze na ogol sa to dobre
    tlumaczenia. Z tlumaczen z angielskiego zrezygnowalam dosc dawno,
    zastanawialam sie, czy Jonathan Carroll jest tak beznadziejny z ich powodu i
    mialam racje - zaczelam go czytac w oryginale i duzo zyskal. Zastanawiam sie,
    czy to tylko w Polsce ostatnio namnozylo sie tlumaczy, ktorzy tak naprawde nie
    znaja tego rzemiosla i dlatego tak widac, ze tlumaczenie jest "po lebkach"
    (okropne uczucie, jak widzisz nienaturalne zdanie i mozesz powiedziec, jaki to
    byl obcojezyczny zwrot, ktory powinien zostac przetlumaczony zupelnie inaczej).
    Czytywalam ksiazki tlumaczone na angielski oraz na niemiecki z innych jezykow
    i jakos nie przeszkadzalo mi to...ciekawe, czy to kwestia pospiechu przy
    obecnym szybkim trybie wydawniczym w Polsce, czy inne czynniki...






    Temat: Paweł Janas
    Witam!Chcialem tylko skomentowac ze juz od 12lat mieszkam na Tenerife,to jest
    moj drugi Mundial poza granicami kraju co widze jak gra Polska i jestem
    rozczarowny posata i gra polakow a najbardziej trenerem Janasem.Jak mozna nie
    wziasc na Mundial Frankowskiego dzieki kturemu jestesmy na tym mundialu a takze
    Dudka ,wstyd mi tutaj gdzie mieszkam za nasza druzyne,oprocz tego jak mozna
    wyslac do reporterow KUCHARZA polskiej reprezentacji ,Janas jest
    chyba "Glupkiem",w telewizji hiszpanskiej na canale sexta ,czyli 6 smieli sie
    wczoraj i komentowali ze Janas nie ma zadnego respektu do reporterow mowiac
    (tlumaczac sie ze ma wolne)wysylajac w swoje miejsce kucharza.Jak moze pozwolic
    na to Polski Klub zeby POLSKE reprezentowal taaaakiii GLUPEK,naprawde tego nie
    rozumiem.W pierwszym meczu komentowala telewizja hiszpanska ze polska nie ma
    zadnego ataku jak mozna przegrywac i nie wprowadzic dwuch zawodnikow do
    ataku,zadnej zmiany dopiero 10min przed koncem meczu.....¿? Przeciez to
    paranoja!!!!Moim zdaniem Janas z calym szacunkiem powinien zajac sie czyms
    innym bo nie ma zielonego pjecia o pilce.Z powazaniem Mariusz z Tenerife



    Temat: tlumaczenia?
    wiosną jakoś byłam na spotkaniu z ASem i jego tłumaczami - bardzo ciekawa rzecz
    swoją drogą, i prowadzący ciekawy - Cholewa, autor genialnych moim zdaniem
    polskich przekładów Pratchetta - i na tym spotkaniu byli tłumacze ASa na
    czeski, francuski i hiszpański o ile mnie pamięć nie myli




    Temat: jakie jezyki znamy?
    węgierski - bo ja Węgierka :o)
    polski - mieszkam od jakiegoś czasu, to i mówię :o)
    angielski - mam takie coś jak "egzamin resortowy", używam sobie w pracy,
    własnie się zgłosiłam na tłumacza, test z tłumaczenia zdałam...
    rosyjski - mam takie coś jak "egzamin resortowy" z dawnych czasów, pewnie nie
    umiałabym się odezwać, gdyby coś, ale też "wróciłoby" szybko, gdyby coś :o)
    hiszpański - też mam taki egzamin dawien-dawny, ale nigdy nie miałam możności
    używać "w życiu", czytać, tłumaczyć, proszę bardzo, ile tylko...
    niemiecki - no, jeździłam trochę do Austrii, nawet w radiu wszystko rozumiem,
    co chcę, to powiem, ale tak "Kali chcieć, Kali mieć" :o)

    pozdrawiam
    Judyta



    Temat: zaczynam nauke :) kto pomoze? (kilka pytan)
    czasownik "ser" i "estar" tlumaczymy na polski zazwyczaj jako "byc". To taki
    dziwolag w hiszpanskim i trzeba sie nauczyc kiedy ktorego uzywac. Nie jest to
    latwe, ale pomalu da sie opanowac.

    Przyznam, ze podziwiam Cie za chec samodzielnej nauki. Moim zdaniem bedzie Ci
    trudno, dlatego raczej namawialabym Cie na kurs.




    Temat: uczyliście sie kiedyś litewskiego?
    Czesc!

    Ucze sie tego jezyka,jak pieknie brzmi!,wymowa nie jest tak trudna,odmiana tez
    nie(tylko wyjatki sa trudne),istnienie duzo czasow(czasownikow)i to razem z
    szykiem zdania jest najtrudniejsze.Na Uniwersytecie Warszawy rozpoczna sie kurs
    litewskiego od pazdziernika. Niestety nie mam przy sobie swojego jego slownika
    litewskiego/angielskiego,koresponduje z Litwinka przez net,ona ucze mnie
    litewskiego a ja ucze ja greckiego. Sam jestem Brazylijczykiem,bardzo lubie
    jezyk polski,jestem tlumaczem/lektorem jezykow obcych
    (portugalskiego/hiszpanskiego). Byloby fajnie sie spotkac z ludzi z Litwy
    tutaj,znasz kogos?
    Serdecznie pozdrawiam/su pagarba,
    Gustavo



    Temat: W Krakowie kulturalnie i bardzo drogo
    Chciałem zauważyć, iż Maurowie zostali wyparci z Hiszpanii w XV wieku a nie XIV
    ( dokładnie w 1492 r. wraz z upadkiem emiratu Grenady).To świadczy o twojej
    nieznajomości historii.Jestem bardzo ciekawy jakie masz rzeczowe argumenty
    przeciwko wizycie i studiowaniu Wiktora w Polsce?.Dlaczego prawdę mówiąc
    obrażasz osobę, która zadaje sobie tyle trudu chcąc się uczyć i poznawać kulturę
    naszego Kraju.Wiktor przyjechał do Polski w celach naukowych. Znam go bo z nim
    mieszkam w pokoju w akademiku. On naprawdę ciężko pracuje, uczy sie intensywnie
    języka polskiego chcąc aby jego praca na w materii porównawczej kina polskiego i
    hiszpańskiego okresu komunizmu i frankizmu wykazywała jak najwyższy poziom
    merytoryczny.Jest ciekawy Polski, Polaków. Wiktor jest gościem z klasą,życzliwą
    w stosunku do innych i bardzo komunikatywną- naprawdę na poziomie.Przyjechał do
    Polski z pozytywnym nastawieniem do kraju i ludzi w nim mieszkających. Jego
    dziewczyna Ania uczy języka polskiego na Uniwersytecie w Barcelonie.Chcą również
    zamieszkać w Polsce ( Wiktor planuje nawet zajmowanie się tłumaczeniem
    literatury polskiej na język hiszpański i kataloński).Mieszkam z nim od 1 marca
    i świetnie się razem dogadujemy.Jest osobą, z którą można poruszać wszystkie
    tematy i każdy z nas szanuje poglądy oraz przekonania drugiego, choć i tak nie
    brakuje kwestii, w których nasze spojrzenia na pewne problemy dość wyraźnie się
    różnią. Pisz co chcesz ale Moim zdaniem to nie są "próżniacze studia" a Wiktor
    Lasheras Sanchez jest człowiekiem o którym można powiedzieć PRAWDZIWY EUROPEJCZYK.



    Temat: Spotkania mam z dziecmi i troche moich watpliwosci
    Nie przejmowac sie
    Ja tez sie czulam dziwnie, gdy w Polsce moja znajoma Kanadyjka mowila do dzieci
    tylko po francusku. Wiadomo, zaraz zaczyna sie czlowiek zastanawiac o czym
    mowa, czy przypadkiem nie o nim. Ale jedno jest pewne, mimo zaskoczenia,
    poczatkowo nawet niecheci niektorych, zebrala bez wyjatku szacunek do siebie.
    Ja mam latwo, w Stanach panuje taka poprawnosc polityczna, ze raczej nikt sie
    nie osmiela wyjechac z jakas jawna krytyka. Co innego dzieci. Przeszlismy etap
    smiania sie z polskiego, kolezenstwo denerwowalo ,ze mam mowi cos czego nie
    rozumieja. Tlumaczylam cierpliwie, ze moje dzieic musza mowic kilkoma jezykami,
    bo tak jest w Europie (no, troche blefowalam), ze musza duzo jezdzic i w
    zawiazku z tym dogadywac sie gdzie indziej. Czasem tlumaczylam, czasem calkiem
    przechodzilam na ang, kiedy bylo za duzo ludzi. Podobnie z rodzicami, najpierw
    zdanie-formulka po angielsku - Przepraszam ale mamy bardzo ostro zasade, kazdy
    mowi w swoim jezyku, i dalej po polsku. Z pewnoscia wytwarza to w wielu osobach
    jakis dystans ale tez kilkoro dzieci "nagle" przypomnialo sobie jakies slowka,
    gl. hiszpanskie (jestesmy w Kalifornii) albo wrecz wlasne korzenie. Raz jeden
    zapytano mnie czy polski ma jakies "praktyczne uzasadnienie". Odpowiedzialam,
    ze wlasnie z braku tlumaczy przysieglych w okolicy, dobrze mowiacym
    dwujezycznym bez tytulu placi sie miedzy 45-60$ za godzine tlumaczenia ustnego.
    To zamknelo dyskusje. Czasem dobrze miec waska specjalizacje. ))



    Temat: Kto promuje nasze miasto?
    moim skromnym zdaniem nalezaloby sie bardziej otworzyc na inne ,nie tylko
    niemieckojezyczne kraje.Nie widze na stronach internetowych tlumaczen stron na
    francuski,szwedzki,hiszpanski i inne jezyki.Nie musi caly swiat mowic po
    angielsku czy po niemiecku,to paranoja.A tlumacz kosztuje tak samo,bez wzgledu
    na jezyk.Tlumaczylem szefowi ze jest takie piekne uzdrowisko w Polsce,nie ma
    sprawy,powiedzial,ale daj jakis prospekt,ja musze ludzi przekonac.Po polsku
    francuskiego turyste nie zachece.Proponuje zaczac od tlumaczenia prospektow
    turystycznych w wielu jezykach,w koncu ktos musi rozumiec co sie do niego
    mowi.To nie sa wielkie koszta.



    Temat: egzamin na lawyer linguist
    Na egzaminie dla polskich prawnikow lingwistow w czerwcu '06 mialam do
    przetlumaczenia nastepujace teksty:
    - artykul z czasopisma prawniczego na temat common law (nie ogolnie, ale o
    pewnej specyficznej instytucji niedawno wypracowanej przez orzecznictwo)
    - wyrok sadu hiszpanskiego dotyczacy leasingu
    Pierwszy tekst (w jez. ang.) byl duzo dluzszy i zmieszczenie sie w czasie
    wymagalo maksymalnej koncentracji. Podobno wiele osob nie zdazylo go dokonczyc;
    raczej trzeba zapomniec o brudnopisach.
    Trzecie zadanie na tym egzaminie to rewizja tlumaczenia - mnie przypadla
    dyrektywa o spolkach kapitalowych. Tu tez nie bylo latwo, bo ten sam termin
    wystepowal w tlumaczeniu w kilku roznych wersjach. Trzeba bylo wybrac jedna z
    nich lub zaproponowac swoja, no i odnalezc wszystkie miejsca, w ktorych ten
    termin sie pojawia, czyli pobawic sie w znajdz - zamien.
    Ciezko powiedziec, jak sie przygotowac, bo zdanie tego egzaminu wymaga dosyc
    rozleglej wiedzy. Teksty, jak widac, dotycza raczej systemow prawa krajowego, a
    nie prawa UE (nawet przy rewizji dyrektywy znajomosc samego prawa europejskiego
    bylaby niewystarczajaca). Na egzaminie musialam przypomniec sobie m.in.
    podzialy rzeczy w p.cywilnym, rodzaje leasingu, roznice miedzy poszczegolnymi
    rodzajami spolek handlowych. Przygotowywalam sie porownujac mozolnie
    tlumaczenia orzeczen ETS i powtarzajac slownictwo prawnicze (jesli chodzi o
    angielski, polecam materialy do egzaminu TOLES Advanced).
    Powodzenia - nie jest latwo, ale mozna to przejsc.




    Temat: Szukam lekarza z W-wy mówiącego po hiszpańsku
    Szukam lekarza z W-wy mówiącego po hiszpańsku
    Witam,
    To mój pierwszy raz na tym forum. Proszę o wyrozumiałość. Jestem z
    cudzoziemcem hiszpańskojęzycznym. Osoba ta ma zdiagnozowane CHAD i
    chce leczyć się w Polsce. Sprawę utrudnia mocno fakt, iż mówi
    wyłącznie w swoim języku. Może ktoś zna lub wie o istnieniu
    psychiatry i/lub psychoterapeuty mówiącego po hiszpańsku? Jesteśmy z
    W-wy. Przeszukiwałam wątki, ale chyba ta kwestia nie była tu
    podnoszona. Mam zamiar oczywiście szukać telefonicznie na własną
    rękę, ale widzę, że jesteście życzliwym i w wielu wypadkach
    konkretnie informującym forum, więc postanowiłam zapytać...
    Chcę też poznać Wasze zdanie na temat ewentualnych wspólnych wizyt u
    lekarza/terapeuty, gdyby niezbędne okazało się tłumaczenie. Obawiam
    się o komfort i intymność pacjenta oraz o ewentualną szczerość
    wypowiedzi. Zakładam, że osoby nękane tą chorobą (i nie tylko takie
    osoby zresztą) mogą doznawać emocji, myśleć o rzeczach, o których
    trudno mówić nawet najbliższej osobie i ja to szanuję, ale bardzo
    chcę pomóc.
    Interesuje mnie też koszt wizyty prywatnej u psychiatry i
    psychoterapeuty - może ktoś ma aktualną wiedzę na temat stawek w W-
    wie?
    Dziękuję z góry za Wasze odpowiedzi i bardzo Was wszystkich
    pozdrawiam!



    Temat: Co motywuje ludzi zeby NIE uczyc sie angielskiego?
    Co motywuje ludzi zeby NIE uczyc sie angielskiego?
    O innych jezykach nie wspomne.
    Troche wkurza mnie KONIECZNOSC nauki hiszpanskiego. Podoba mi sie
    ten jezyk, dosc duzo rozumiem, ale zeby MUSIEC sie go uczyc w USA,
    bo spotykam coraz wiecej ludzi, ktorzy doslownie SLOWA nie znaja po
    angielsku... Szkoda mi roznych urzednikow, ktorzy spotykaja takich
    klientow. Czy traca prace, bo nie mowia po hiszpansku?
    Wiekszosc ksiazek, ktore czytam, czy filmow, ktore ogladam, sa po
    angielsku. Czasem zapominam, ze to obcy jezyk. Coraz czesciej polski
    wydaje mi sie obcy w wersji wspolczesnej. Uwazam, ze nasz piekny
    ojczysty jezyk jest kaleczony, a moze to ja starzeje sie. Co to
    znaczy np. "wymiatac" w zdaniu "Britney znow wymiata w serialu" na
    stronie plotek.pl?
    Zjawisko Polakow mieszkajacych w Stanach od lat, ktorzy praktycznie
    nie znaja angielskiego.
    Ludzie, ktorzy od miesiecy wiedza, ze tu przyjada i nie zadadza
    sobie tyle trudu by nauczyc sie paru slow.
    Lenistwo? Brak tzw. talentu jezykowego (niektorzy tak sie tlumacza)?




    Temat: Polski w pierwszej dziesiatce
    owszem - trojjezycznych - i nie ma w tym zadnej "zadymy" jak to twierdzi cmok
    wawelski. Moj maz mowi tylko po angielsku. Dzieci urodzily sie w Hiszpanii i
    spedzily tam pierwsze 10 lat - ciagle tam wlasnie jest dom ich dziecinstwa,
    ksiazki, kamyki na plazy, przyjaciele, dawna szkola (angielska). Czesto tam
    wracamy i nie wyobrazam sobie, zeby nie mowily po hiszpansku. Same chcialy,
    bylo to zupelnie naturalne, bez zadnego przymusu. Oczywiscie byla swiadoma
    kooperacja z mojej strony. Takze nie wyobrazam sobie rozmowy z wlasnym
    dzieckiem tylko i wylacznie po angielsku, no i tego, zeby moje dzieci nie
    mogly sie porozumiec z rodzina w Polsce, kiedy tam jedziemy. I to tez nie
    spowodowalo specjalnego rozstroju nerwowego i uposledzenia na umysle. Wrecz
    przeciwnie. I wcale nie kaleczymy zadnego z tych jezykow, ani tez nie cierpimy
    na pomieszanie jezykow. Dzieci widza jak sie to oplaca. Pisalam juz o tym, ze
    moja corka na domiar wszystkiego - bez zadnej zachety z mojej strony - zaczela
    studiowac rosyjski. Jezyki to dla nas wspaniale narzedzia, sluzacego do tego,
    zeby zyc ciekawiej, przyjemniej i nawet zarobic niezle pieniadze. No i co w
    tym zlego? A na pytanie, jak sie zostaje tlumaczem przysieglym - trzeba zdac
    egzamin panstwowy, miec dyplom DPSI i znalesc sie na liscie NRPSI (National
    Register of Public Service Interpreters). No i potem trzeba to robic tak
    dobrze, zeby klienci sami sie za toba uganiali.



    Temat: Francja: w zamieszkach rannych 4 policjantów
    palestrina2005 napisał:

    > To tak naprawdę socjalista i lewicowiec.
    I zdaniem mojego znajomego Baska, Chirac był hiszpańską sierotą adoptowaną
    przez zamozną francuska rodzinę:)) Takie jest podobno w Hiszpanii przekonanie,
    które ma tłumaczyć kompleksy, dla których Chirac kilka razy deprecjonował
    Hiszpanów.
    > Prawica (ale nie ekonomiczna) to Le Pen (taki odpowiednik LPR).
    Le Penn, Lepper, LPR - czy to przypadkowa zbieżność?

    > A prawicy liberalnej (takiej jak PO w Polsce) to chyba w ogólne we Francji
    nie
    > ma.
    Kreuje się Sarkozego i jego ugrupowanie na takie 'liberalniejsze', ale żeby to
    wykazać musieliby wygrać wybory, a sytuacja jest tam wypisz wymaluj polska:))




    Temat: suknie Agnes
    Ja czuje się odrobinę urażona Twoją opinią. Mam śliczną hiszpańska sukienkę,
    właśnie taką o jakiej marzyłam. W firmie Agnes gdzie mierzyłam kiecki jak i w
    innych polskich salonach nie znalazłam takiej sukni. Dlatego ze kupiłam
    hiszpańską sukienkę na ktorą mnie stac i czy mam kompleks niższości i potrzebę
    dowartościowania się? W takim razie Twoją opinię możnaby przełożyć na codzienne
    życie. Masz buty Nike czy Sofixy? Kupujesz tusz Rimmel a nie Bell? Pewnie tak
    więc może tez masz kompleksy chcac sie dowartosciowac markowymi produktami.
    Prosze nie oceniaj. Skoro masz takie zdanie można by się pokusic o wysnucie
    głupich wniosków ze skoro tak krytykujesz zagraniczne sukienki to pewnie nie
    stac Cie na nie i tłumaczysz w ten sposób swoj wybór. Ja bym nigdy nie napisała
    czegoś takiego ze ktos kto wybiera droga sukienkę i tak leczy swoje kompleksy.
    Nie oceniaj cudzych wyborów albo licz sie z tym ze ktos bedzie oceniał Ciebie.
    Mi zrobiło się przykro po Twoim poście.



    Temat: MALTA. TEATRO DEL SILENCIO I POLSKI TEATR TAŃCA...
    MALTA. TEATRO DEL SILENCIO I POLSKI TEATR TAŃCA...
    nie polecam przedstawienia teatru del silencio z chile (wspolnie z PPT).
    przedstawienie jest koszmarne, chaotyczne i niespojne, aktorzy caly czas
    krzycza i rycza monologi w jezyku francuskim, hiszpanskim, zaledwie 2-3
    zdania sa wypowiedziane po polsku i po angielsku. ja wiem, ze nieznajomosc ww
    jezykow to moj problem, ale jesli malta ma byc festiwalem otwartym (czyt. dla
    wszstkich) to nalezy przewidziec ze 70% publicznosci nie zna fancuskiego. i
    dobrze byloby wspomniec o tym w zapowiedziach spektaklu, ze monologi stanowia
    90% calosci i jesli ktos ich nie rozumie to duzo traci. kilka osob dostalo
    tlumaczenie, ale dlaczego nie dolaczono go do biletow? narzekam? nie, mialam
    ochote wyjsc w trakcie, jak wiekszosc widzow. zapowiadane akrobacje tylko raz
    zrobily na mnie wrazenie, bo czy zwyczajne kolysanie na trapezie mozna uznac
    za mistrzowska akrobacje?
    jestem bardzo rozczarowana przedstawieniem, a takze organizacja (godzina
    czekania przed namiotem na wejscie - 30.06.2004, rozpoczecie godzine pozniej
    niz zapowiadano... (tak wiem to sa 'gwiazdy', ktore kaza na siebie czekac)
    brak miejsc dla wysztkich, i bardzo uboga wspomniana choreografia PPT, ktory
    stac na znacznie wiecej
    reasumujac, raz jeszcze zdecydowanie odradzam!



    Temat: Poprawność jez. polskiego a Internet - co sądzicie
    Wybacz Aniucha333_Poprawność jez. polsk
    aniucha333 napisała:

    > 2. Czy poprawnosc jez polskiego jest tu az tak wymagana jak dlugo
    > inni internauci cie rozumia?
    To slaba kalka "jak dlugo inni internauci cie rozumieja", bo opiera sie na
    przekalkowanym "as long..." i "cie rozumieja"
    Pytanie, moim zdaniem, lepiej brzmialoby po polsku: "...poprawnosc... jest
    konieczna, skoro i tak sie jest rozumianym przez innych internautow?"
    Tlumacze sobie,ze gosc Aniucha333 przelozyl z amerykanskiego angielskiego swoje
    pytanie na polski calkiem wprost. Tak rozumujac glupio mi, ze na owego goscia
    wsiadlem. Jestem purysta jezykowym, ale ciesze sie, ze inni znaja, lub ucza sie
    polskiego jezyka. Niech sobie robia bledy. Bo tak naprawde internet jest po to,
    by sie szybko porozumiewac, natychmiast otrzymac sensowna odpowiedz, a nie
    opieprz. Sam naraze sie wkrotcce na podobnego mi madrale, gdy wyplyne na forum
    hiszpanskie, magyarskie, angielskie. Nie chcialbym miec na glowe wylanych pomyj
    za bledy. Przepraszam Cie Aniucha333. Zegluj po internecie i nie daj sie rozbic
    o rafy takich pyskaczy, jak ja.
    Szczerze oddany Ci
    kowalski_jerom




    Temat: Antonio Munoz Molina
    Antonio Munoz Molina

    Przez przypadek natknęłam się na powyższego pisarza, czytając jego książkę
    pod tytułem:

    "Carlotę Fainberg".

    O dwóch mężczyznach unieruchomionych przez burzę śnieżną na lotnisku w
    Pittsburgu.
    Ksiażka rewelacyjna, przynajmniej dla mnie.
    Widzę że mało osób jest tym pisarzem zainteresowanym.
    Przeszukałam forum tutejsze i zaledwie została jedna pozycja polecona na
    pogłębienie melncholi.

    Z ciekawości sprawdziłam jego inne pozycje:

    "Beltenebros" -książka podobno o niepowtarzalnym klimacie , czytając opis już
    wiem że napewno mi się spodoba

    "Nieobecność Blanki" - urzędnik zafascynowany własną żoną: granica fascynacji
    i obłędu.

    "Jeździec polski" nastolatek marzy o tym by wyrwać się w świat.

    A jakie jest wasze zdanie?
    Nawet nie ma komentarzy pod jego
    ksiażkami, które są zamieszczone w internecie.

    Antonio Munoz Molina to jedno z pierwszych nazwisk współczesnej literatury
    hiszpańskiej.
    Może dlatego że wciąż mało jest tłumaczonych książek własnie rodem z Hiszpani
    choć nie zawsze?

    Chętnie bym poznała osoby, które przeczytały którąś z jego książek.
    I każdy mógłby dać swoją opinię.




    Temat: Praca za granicą
    Praca za granicą
    Czy na naszym stanowisku naprawdę konieczny jest język angielski
    (jeśli rozważałabym kraj anglojęzyczny) na poziomie native speakera?
    Wiem jak wygląda moja praca w Polsce i wiem, że wykorzystuję tylko
    tradycyjne formuły, wzory listów itp.
    Zapewne nie w każdym biurze sekretarka/asystentka zajmuje się
    proofowaniem/sczytywaniem i tłumaczeniem. Przecież aby poprawnie
    sformatować dokument, wstawić referencje, spis treści potrzebna jest
    znajomosć obsługi worda. Aby wysłać fax - obsługa faksu, aby
    wydrukować coś w kolorze - wiedza o tym, gdzie kliknąć w kolor. Aby
    zamówić kuriera - nr do firmy kurierskiej itp.
    W wielu ogłoszeniach trafiłam na informacje o pisaniu bezwzrokowym
    rzędu 70wpm. Czyli jest to jakieś 400 uderzeń na minutę. (Swego
    czasu, w 1994 roku 400 uderzeń/min to był poziom mistrzowski). Moim
    zdaniem jest to naprawdę ekspresowe tempo. Nie wiem, czy polskie
    sekretarki różnią się aż tak bardzo od angielskich, że u nas wymaga
    się min. 160 uderzeń na minutę? Nasze znaki diakrytyczne mogą
    odrobinę spowalniać pisanie, ale tylko odrobinę, na pewno nie o 200
    znaków :)
    Sporo też jest o audio typing - w mojej kancelarii odchodzi się od
    odsłuchiwania nagrań. Chyba, że jest to jakaś konferencja, ale
    prawnicy wolą sami napisać pismo, niż dyktować je na dyktafon.
    Może macie jakieś kontakty z sekretarkami, które pracują w Wielkiej
    Brytanii? Chciałabym potwierdzić ich umiejętności, jak jest z ich
    językami obcymi? Czy to tylko plotka, że Anglicy znają tylko
    angielski i podstawy hiszpańskiego?



    Temat: Islandia
    Ok, wyjasniam. Hiszpan zna angielski w stopniu sredniozaawansowanym,
    czyli dogada sie spokojnie w wiekszosci sytuacji zycia codziennego,
    ale przy zdaniu o cudach "prazkowanego wybrzeza" (gdzies to w
    hiszpanskiej wersji wyczytalam) raczej wymieknie.
    Wersja angielska jeszcze ujdzie, polska nie bardzo, bo musialabym w
    kolko tlumaczyc, kierowac itd. a mi sie zwyczajnie nie zechce.

    Co do tej wycieczki to w cene wchodzi wyzywienie i transport
    wypozyczonymi samochodami.



    Temat: Jezory
    chris-joe napisał:
    "A Grecji unikam poki co jak ognia, bo sobie wymyslilem, ze odwiedze
    na tzw. stare lata :)"

    Ja mam kilka miejsc, które chce odwiedzic jeszcze przed
    tzw. "starymi latami". Jednym z nich jest Argentyna.
    A Tobie strongly polecam Hiszpanie. To jest kraj, który TRZEBA
    zobaczyc.

    A jeszcze o jezykach:
    Zawsze myslalam, ze mój polski i hiszpanski sa na bardzo dobrym
    poziomie. Angielskiego uzywam w pracy, ale to nie to. Po hiszpansku
    natomiast wrecz mysle i licze w myslach...
    Poproszono mnie o tlumaczenie (simultáneo = przeklad bezposredni) w
    Hiszpanskiej Izbie Handlowej podczas wizyty polskich biznesmenów.
    Boze, spocilam sie jak ruda mysz.
    Pomijam, ze mówcy nie czekali ani nie robili wlasciwych przerw zeby
    tlumaczka mogla przelozyc, gadali szybko i strasznie dlugimi
    zdaniami, ewidentnie nie nauczeni (jak np. politycy), ze trzeba
    wolno i dobitnie. Naturalnie, nikt nie przedstawil wczesniej
    gotowych przemówien, wiec wszystko bylo improwizacja na goraco. W
    pewnym momencie, od zonglerki dwoma jezykami w zawrotnym tempie i
    natezeniu, zaczyna ci sie lasowac mózg i masz biale plamy w pamieci
    tam gdzie sa te wlasciwe i oczywiste slowa.
    Nigdy wiecej! Jednego dnia z samego stresu schudlam chyba za dwa
    kilo!
    Teraz mam ogromny szacunek dla tlumaczy bezposrednich i uwazam, ze
    to ciezki kawalek chleba.
    ;)




    Temat: tłumaczyć czy nie tłumaczyć?
    tłumaczyć czy nie tłumaczyć?
    Ciekawa jestem Waszego zdania w temacie tłumaczenia imion na języki obce.
    Podam Wam dwie sytuacje: w szkole, w której uczę angielskiego często pojawiają
    się dzieci, które już styczność z tym językiem miały. I nierzadko właśnie one,
    na pytanie "What's your name?" odpowiadają "I am Simon, I am Johnny, I am
    [dżulia, I am Adalbert]".
    Zazwyczaj staram się zwracać do uczniów tak, jak mi się przedstawili, szanując
    to że jedna chce być nazywana "Uleńką", druga "Apolonią", trzecia "Po",
    czwarty "Krzysiem" a piąty "Tymonem". Ale z drugiej strony ja osobiście jestem
    przeciwna wmawianiu dzieciom, że nazywają się "Chris, Matthew, Steve, Ann,
    Kate" itd.
    Jeśli mnie pytają jak po angielsku czy hiszpańsku brzmi ich imię, to chętnie
    im to mówię w ramach ciekawostki, ale wolałabym, żeby moje dzieci były
    zadowolone ze swoich imion w polskim brzmieniu, a jak gdzieś wyjadą to niech
    sobie obcokrajowcy języki łamią i próbują wymówić.

    A druga sytuacja: wpadł mi w ręce nowy kurs angielskiego (tym razem dla
    dorosłych) - no i odpadłam. W wielu przykładach pojawiają się imiona. To jest
    w porządku, należy się osłuchać z różnymi imionami w kulturze, której język
    poznajemy. Układ kursu jest taki: po lewej stronie zdania po angielsku, po
    prawej po polsku. I cóż tam widzimy? Wszystkie angielskie imiona są
    przetłumaczone na polski. Te, które mają odpowiedniki, oczywiście. Znosiłam to
    dzielnie, dopóki Sally nie przetłumaczono na Sylwię a Susan na Zuzę. Czy w
    ogóle jest taka potrzeba, by imiona tłumaczyć?
    A jak to jest jak czytacie książkę zagranicznego autora przetłumaczoną na
    polski? Wolicie jak imiona są przetłumaczone na polski, czy jak są w
    oryginalnym brzmieniu?

    Tłumaczyć czy nie tłumaczyć?



    Temat: Język hiszpański i portugalski w internecie-
    Język hiszpański i portugalski w internecie-
    Ważne
    Czy są w internecie darmowe tłumacze zdań (translatory) języka hiszpańskiego i
    portugalskiego. Może tłumaczyń na polski, niemiecki lub angielski.
    Pozdrawiam



    Temat: a propos arcydzieł i "arcydzieł" - prowokacja:)
    "Nokturn" Bolano to jedyna tłumaczona na polski powieść jednego z
    najgłośniejszych pisarzy latynoskich ostatnich lat. I trzeba pamiętać, że to
    jest jego marginalna rzecz. A jednak świetna, moim zdaniem:
    lautremontowsko-celinowsko-beckettowsko- bernhardowska (ale w lepszym stylu od
    Bernhardta), a przy tym dosć oryginalna. Bolano wciągnąłem na listę na wyrost -
    tzn, jeżeli to jest powieść marginalna, to po głównej powieści pisarza (juz
    niestety nic nie napisze) spodziewam się skrajnie dużo( a jest to pisarz bardzo
    chłodny, zdyscyplinowany, więc mam podstawy sądzić, że im większa ambicja w
    danej powieści, tym lepszy efekt, co - jak wiadomo- nie zawsze się zdarza:o).

    Niestety owa powieść - Szaleni Detektywi (Los Detectives Locos) ok. 700 stron,
    pewnie nie będzie prędko tłumaczona na polski. Hiszpański znam, ale na poziomie
    raczej turystycznym, mogę tego nie wyrobić:) A z reguły mam w praktyce,
    irracjonalnie może, niską motywację do czytania w obcym języku nie będącym
    językiem oryginału:) Mimo tego mam zamiar zrobić wyjątek i sprowadzić to sobie
    po angolu w najbl. miesiącach.

    Marias jest ciekawy, trochę nabokovowski, chociaż w sumie dość akademicki, mimo
    ostrej napastliwości spojrzenia, co generalnie bardzo lubię (z motywu z Juanem
    Carlosem chwilami zwijałem sie ze śmiechu:). W trakcie jego lektury (zwłaszcza
    gdzieś tak w połowie) spodziwałem się jednak dostać więcej, niż koniec końców
    dostałem:) Dobra, ambitna literatura, chociaż jednak jej siła to głównie
    warsztat. Fundamentalna w sztukach narracyjnych tematyka "Ja to ktoś inny, a
    inni to ktoś inny niż mnie i im samym się wydaje":) jest plusem Mariasa, ale
    miałem wrażenie, że ten sposób naświetlenia ww. tematu doskonale już znam.



    Temat: prosze nam pomóc - tłumaczenie na hiszpanski
    prosze nam pomóc - tłumaczenie na hiszpanski
    Witam,
    Jestem nauczycielem a także koordynatorem miedzynarodowego projektu
    edukacyjnego. W ramach tego projektu jedziemy,razem z uczniami, na tygodniową
    wizytę do hiszpańskiej szkoły (juz w styczniu).
    Chciałabym powiedzieć do gospodarzy kilka zdań po hiszpańsku, byłby to z
    pewnością miły akcent. Niestety nie znam tego jezyka. Czy mogę prosic o
    pomoc, o przetłumaczenie ponizszych zdań?

    1.Przepraszam za to, że czytam z kartki oraz za moja fatalną wymowę.
    2.Szanowna pani Dyrektor
    3.Drodzy nauczyciele
    4.Kochani uczniowie
    5.Drodzy rodzice
    6.Cieszymy się bardzo, że możemy was osobiscie poznać.
    7.Moja kolezanka, nasi uczniowie oraz ja reprezentujemy polska szkole, z
    która współpracujecie szkole.
    8. Nasi uczniowie, nauczyciele przesylaja wam najserdeczniejsze pozdrowienia.
    9. Szczególne pozdrowienia od polskiej grupy koordynujacej projekt.
    10. Cieple pozdrawienia od Anety, Pauliny, Wojtka, Marty oraz Tomka.
    11.Chociaż my nie znamy języka hiszpańskiego a wy nie znacie języka polskiego
    mam nadzieje, że i tak nie przeszkodzi to nam się rozumieć.
    12.Mam nadzieje, że wiele się dowiemy o sobie, o naszych krajach, zwyczajach,
    marzeniach...
    13. Nasi uczniowie, nauczyciele ,a szczególnie panie (i te pełnolenie jak i
    te małe) do tej pory wspominają dwóch przystojnych, ciągle uśmiechniętych
    panów z Hiszpanii.
    14. Roberto i Kiko wspaniale was reprezentowali w Polsce, byli dobrymi
    ambasadorami waszego kraju.
    15. Jestesmy przekonani, ze jesteśmy tu u przyjaciół.
    16.Chcialabym teraz szczególnie serdecznie podziekowac koordynatorowi
    projektu w waszej szkole za życzliwośc, otwartość, serdeczność, za każdy e-
    mail, za humor, za wszystko.
    17.Ulubionym słowem podczas spotkania w Polsce było słowo BUZIAKI (tego słowa
    prosze nie tłumaczyć)
    18. Myślę, że po hiszpańsku też pięknie brzmi- "BESITOS" (a może inaczej?)

    Z góry dziękuję
    Krystyna




    Temat: stary-nowy Baricco
    moim zdaniem tytul zamki wscieklosci jes smieszny po prostu. Wscieklizna nie
    jest niczym tajemniczym.
    Jedwab jest zwyklym/banalnym tytulem, naklad wiekszy niz pierwszej powiesci
    Baricco.

    Tajemnicze slowa wielu angielskich piosenek "blue sky" maja sie nijak do nieba.
    Czytajac polskie tlumaczenia mozna pomyslec ze autorzy maja chysia na punkcie
    blekitu. Co jest prawda ale nie o blekit nieba chodzi.

    Tajemniczosc to nie to samo co niejasnosc.
    Wloski tytul mowi jednoczesnie o dwoch kwestiach o marzeniach i gniewie. Kazdy
    srednio rozgarniety Wloch tytul/zbitke zrozumie, kazdy znajacy dostatecznie
    wloski tez tytul zrozumie, podobne zbitki w jezyku angielskim sa zrozumiale dla
    anglika i tracic sens przy doslownym tlumaczeniu na polski, poniewaz w polskim
    nie bedzie tego typu podobienstw. podobnie jak polskie zbitki maga byc
    nieprzetlumaczalne na inne jezyki.

    Dobrym przykladem tego typu struktur jest "Finnegans wake" tlumaczony na polski
    od bardzo dawna sprowadza sie do pisania nowej powiesci. Gdyby zastosowac Twoj
    "trick" wyszedlby belkot polglowka.

    Inny przyklad moze cos rozjasni:
    "Tres Tristes Tigres" - "trzy smutne tygrysy" tajemnicze, zgodnie z intencjami
    autora ... i kompletnie pozbawione znaczenia w jezyku polskim.

    Oczywiscie rozumiem ze od razu rozszyfrowales tytul (zakladajac ze nie znasz
    hiszpanskiego) i wiesz o co chodzi :)))

    Faktycznie zas takie tlumaczenie nie ma sensu. Co wiecej pozbawiasz powiesc
    istotnej interpretacji.

    To co proponujesz nie ma wiele wspolnego ani z wyobraznia poniewaz nie pozwala
    na jednoczesne odczytanie obu sensow tytulu ani z tajemniczoscia.

    Doslowne tlumaczenie jest niczym innym jak doslownym tlumaczeniem ktore
    calkowicie utracilo sens oryginalu. To wydaje sie kompletnie Ci umykac:
    oryginalny tytul ma sens, Twoje polskie tlumaczenie utracilo calkowicie
    znaczenie oryginalu.

    Porownanie z tytulem Faulknera nie ma sensu, podobnie jak Twoj muminkowy
    przyklad co po raz kolejny dowodzi ze byc tlumaczem nie jest latwo i znajomosc
    jezyka to za malo.



    Temat: Sesja zimowa zbliża się :)
    tawananna napisała:

    > Wiesz, to chyba kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie, po roku studiowania i
    > zaliczeń maks. raz na pół roku kompletnym koszmarem wydawało się kilka testów
    > w tygodniu. Teraz już powoli przyzwyczajam się:), ale w moim przypadku jakoś
    > lepiej sprawdza się zasada "raz, a dobrze". Mobilizuję się dosyć łatwo i mogę
    > pracować przez kilka dni baaardzo intensywnie i nawet skutecznie - ale słabiej
    > sprawdzam się w misjach długofalowych, że tak powiem ;).

    Ja zawsze wolę mieć "awaryjne wyjście". Jak nie zaliczę kolosa jednego, poprawię
    go, a potem dociągnę drugim. Jak nie zbyt dobrze pójdzie mi egzamin zimą,
    podciągnę się latem itp. Irytuje mnie świadomość, że wszystko zależy od jednego
    testu... jednej pracy... :)
    W ogóle, ciężko mi się przestawić na tryb studiowania: z większości zajęć nic
    nie wynosisz, ucz się z książek sama, a potem my to sprawdzimy :)

    > Co do łaciny - miałam, zmobilizowałam się, zdałam egzamin, dostałam piątkę.Ale
    > takich trudnych fragmentów to nie miałam;), my głównie uczyliśmy się na pamięć
    > gotowych sentencji wraz z tłumaczeniami :).

    polski system edukacji :)

    > Nie znoszę wydań książek, w których są jakieś nieprzetłumaczone obcojęzyczne
    > fragmenty :/. Teraz mam takie ksero esejów Emersona, z których każdy zaczyna
    > się nieprzetłumaczonym wierszem (in English). Niby znam angielski, ale
    > wolałabym dostać to na talerzu tj. po polsku :D.

    W przypadku Borgesa nie mam w czym wybierać... Wydania są chyba 3. Jedno z lat
    '70tych, z którego korzystam, drugie - aktualnie wydawane nakładem Pruszyńskiego
    z licznymi literówkami, oparte na tych samych tłumaczeniach co poprzednie i
    trzecie, zbiorowe, oparte na kiepskich tłumaczeniach.... hiszpański.. kolejny
    język, którego trzeba się nauczyć!




    Temat: Pieknie...naturalnie...o wieojezycznosci
    Witam wszystkich !

    Interesuje mnie ten temat bo sama pochodze z wielojezykowej rodziny.

    Moja mama jest Polka, a tata Kubanczykiem. Urodzilam sie na Ukrainie i jako bobas wyladowalam na Kubie. Moi rodzice na poczatku porozumiewali sie po rosyjsku, potem mama nauczyla sie hiszpanskiego. Moim pierwszym jezykiem jest hiszpanski. Mama opowiadala mi, ze starala sie nauczyc mnie polskiego na Kubie, ale niestety nie miala zadnych ksiazek, tv, a nawet polskich kolezanek, sama ciezko pracowala. A ja ( jak to w systemie kubanskim) spedzalam dzien od 8ej rano do 17ej w szkole. Nie mowilam wiec po polsku. Czy mam za zle mojej mamie to, ze wybrala swoja kariere a nie nauczenie nas jezyka? Hehe absolutnie nie. Urodzila mnie bardzo wczesniej (24 lata), potem dzieci przybywalo, a jej kariera sie rozwijala. Mowie: brawo mamusiu!

    Potem przyjechalismy do Polski , mialam 10 lat, moja mlodsza siostra 4. Nauczylam sie polskiego tak, ze po roku bylam piatkowa uczennica bez sladow obcego akcentu.

    W naszym polskim domu mowi sie po hiszpansku, jemy kubanska kuchnie i tanczymy salse, wszyscy. Moze dlatego ze Kube mamy gleboko w sercu, tak , mama tez. Gdy mamy gosci mowimy po polsku, choc do taty jakos nie potrafie. Nasz padre nauczyl sie polskiego , nadal ma dosc silny accent, ale pracuje w Polsce i swietnie sobie radzi w europejskiej rzeczywistosci.

    Ja dzis mieszkam we Francji z moim chlopakiem-Francuzem. Mowie do niego po polsku i po hiszpansku. Sama jestem tlumaczem i mowie 6-oma jezykami. Wciaz ucze sie nowych gdyz zbliza mnie to do ludzi. Moj dom jest pelen przyjaciol zewszad. Sama uwazam sie za czlowieka bez ziemi. Niektorzy mowia , ze jestem przez to biedniejsza od innych. Mam w sercu biale piaski Kuby, zielone wzgorza Polski, kamieniste wybrzeza Hiszpanii i tyle tyle nieograniczonych horyzontow.

    Fabella, obie dzielimy los emigrantek i wielokultorowsci, mam jednak wrazenie, ze Ty tak bardzo chcesz zachowac swoja polskosc, ze dzielisz swiat na : My i Oni. Czesto podkreslasz, ze czujesz sie lepsza matka od Francuzek, ze jestes lepsza kobieta. A moim zdaniem najpiekniejszym aspektem mieszania jezykow i kultur jest swiadomosc tego, ze nie ma ludzi lepszych czy gorszych bo pochodza z tego czy innego kraju, fakt , ze sztuczne granice nie powinny dzielic serc. Bo jestesmy wszyscy ludzmi troszke zlymi, troszke dobrymi, ale w kazdym kraju i na kazdym kontynencie jestesmy tacy sami.

    Pozdrawiam serdecznie

    Galapagos

    wrednygalapagos.blox.pl/html



    Temat: Po co dzieciom dwujęzyczność?
    wielojezycznosc to w ogole skomplikowana kwestia. ale moim zdaniem
    sa takie slowa klucze, ktore mozna by uzyc:
    - egoizm rodzicow przetkany troche pyszalkowatoscia (zobaczcie, jak
    moje dziecie wspaniale mowi po polsku!)
    - wygoda (nie bede sie bawila w tlumacza, sama znam lepiej polski
    wiec po co szukac obcych slow, ktorych czesto nie znam, niech sie
    dzieciak meczy)
    - ogromna wiara we wlasne mozliwosci przewidywania przyszlosci
    (biedak nie bedzie sie potrafil porozumiec z rowiesnikami, rodzina,
    kuzynami etc jak pojedzie do polski. przy czym mlodzieniec jadac do
    polski nie bedzie sie mogl opedzic od chcacych z nim konwersowac po
    hiszpansku polakow)
    - proznosc (hiszpanski, polski, angielski, moze francuski i
    niemiecki - ufffffffff, ale mam poliglote w domu! tylko zeby jeszcze
    talentu do jezykow bozia nie poskapila delikwentowi, bo inaczej
    mogila
    - zle pojety patriotyzm i milosc do ojczyzny (po moim trupie, zeby
    nie znal Pana Tadeusza, Dziadow i Nad Niemnem - choc sama nie
    przebrnelam za pierwszym razem przez opisy z tej ostatniej! ale nie,
    nie bedzie mi tu jakis wyjezdzal z don quijotem przy moim cierpiacym
    konradzie)
    etc.
    to oczywiscie troche w krzywym zwierciadle, bo prawdy nigdy nie
    poznamy. dzieci nieuczone polskiego nie wiedza, jak by sie czuly
    gdyby go znaly i czy pomoglby im w czymkolwiek. dzieci uczone, nie
    rozumieja w ogole problemu bo jezyk przyswajany od kolyski to jak
    oddychanie dla nich. rzecz naturalna. coz wiec, pozostaje nam
    wierzyc we wlasne madre wybory, potwierdzone nawet nieraz madrymi
    wyszukanymi gdzies tam w glebi netu artykulami naukowymi o
    zbawiennym wplywie dwujezycznosci na to czy owo. ja swojego malego
    ucze polskiego, na razie polega to na zwyklej, codziennej rozmowie,
    jest maly jeszcze. ale rzeczywiscie cieszy mnie fakt, ze rozumial
    rodzine i inne dzieci w tzw. piaskownicy. jemu tez pewnie bylo latwo
    przystosowac sie dzieki temu i nie czul sie nawet przez moment jak w
    obcym zupelnie miejscu. tylko bylo troche zimniej pozniej,
    wybierze sam. mam tylko nadzieje, ze czym skorupka za mlodu
    nasiaknie...




    Temat: "Hotel California"...

    Anty,
    hehe..., no i z czego tu sie cieszyc ?
    Wiadomo przeciez ze sa tysiace tlumaczen w necie i...co z tego wynika ?
    Wiele tlumaczen na j.polski nie jest dobrych, zeby nie powiedziec ze sa
    beznadziejne - wlasciwie to spodziewalem sie takiej reakcji.

    Tlumaczenia piosenek czy poezji nie polegaja na doslownym odtworzeniu tekstu.
    Jest to prawie niemożliwe - w tego rodzaju opracowaniach istotne jest raczej
    oddanie sensu i nastroju utworu:
    oczywiscie ze "Plenty of room at the Hotel California" to raczej "Dostatek pokoi
    w Hotelu Kalifornia", jak napisales, tylko jak to sie ma do sensu, nastroju
    i w ogole calosci piosenki ?

    Zamiast zarzucać mi zrzynanie tlumaczen z google to moze tez cos przetlumacz
    lub przynajmniej zastanow sie nad sensem i metaforami zawartymi w "Hotel
    California":
    co to np. jest "colitas" - czy to hiszpanskie okreslenie marihuany ?

    Slowa "Hotelu California" wydaja mi sie interesujace w kazdym zdaniu.
    Jaki ma sens zdanie "Her mind is Tiffany twisted, she got the Mercedes Benz" -
    czy chodzi o materializm, Tiffany's jako drogie ekskluzywne wyroby jubilerskie,
    a Mercedes jako ekspansywne, luksusowe samochody - perspektywy, oprocz ktorych
    ludzie nie wiele wiecej dostrzegaja w zyciu i ktore powoduja spaczenia,
    zwichrowania oraz omotania ?

    "She got a lot of pretty, pretty boys, that she calls friends" - kto nie wierzy
    w to ze ladni i przystojni faceci nie sa symbolem statusu kobiecego
    materializmu ?

    "'Relax,' said the night man,
    We are programmed to receive.
    You can checkout any time you like,
    but you can never leave! - nocny portier oferuje nam ochrone i odprezenie
    (przed marketingiem ?) - jest raczej normalne ze zyczymy sobie posiadanie
    tego czy tamtego, ze dazymy do osiagniecia jak najwyzszego statusu spolecznego,
    ze robimy od czasu do czasu urlop w gorach czy nad morzem, ale zawsze po krotkim
    czasie wracamy do kieratu chciwosci w obawie o nasze miejsce w spolecznosci -
    nie mamy innego wyjscia ?

    Moze ktos dopatrzy sie innego sensu "Hotelu California" ?




    Temat: the savage detectives - Bolano
    bardzo dobra powiastka,

    Ostatecznie jednak Paryz pojawia sie. Choc z Echenique (dokladnie po pierwszych
    100 stronach) powiesc nie ma nic wspolnego.

    Troche jak Don Quixote w poszukiwaniu ksiazki ktorej nie ma, autora ktorego nie
    ma (moze jest?). Choc sa dowody (w powiesci ) na istnienie Cesarea Tinajero i
    jej poezji. Nawet pojawia sie hmmm utwor pt "Sion"

    Ksiazka jest o niczym, sklada sie z trzech czesci pierwsza i ostatnia to
    przygody mlodego poety García Madero. Srodkowa to dziwne Fale i pare innych
    pisanych w podobny sposob (nie ma ani odrobiny nasladownictwa), historia pogodni
    za nieistniejacym autorem i przygodami dwojki poszukiwaczy literatury, handlarzy
    narkotykami, absolutnie nieudanych poetow Arturo Belano (gdzies tam autor oraz
    cien Rimbauda) i Ulisses Lima ktorych smiertelnymi wrogami sa Octavio Paz i
    Pablo Neruda a takze paru innych, opowiedziana przez wiele osob (forma wywiadu)
    ktore zetknely sie z Belano i Lima w czasie ich przygod w Mexico City, Francji,
    Hiszpanii, Nikaragui, Izraelu i paru innych miejscach.

    Bolano kpi z polodniowoamerykanskich rowiesnikow (wannabie) tworcow
    niebezpiecznie ocierajac sie o cliche choc nigdy (moim zdaniem) nie przekracza
    granicy.

    Wlasciwie dobrze byloby przed Dzikimi detektywami przeczytac "Last evenings on
    Earth" a potem siegnac do "Amuletu" (ciag dalszy/historia zaginionego poety z
    Dzikich detektywow).

    Opowiadania Last evenings on Earth bardzo dobre, Amuletu jeszcze ie czytalem.

    Powiesc wydana pierwszy raz w 98' na angielski tlumaczona w 2007, dziwne
    (bardzo) ze w Polsce kompletnie nic. A na forumie nawet impresji z innych
    tlumaczen/oryginalu nie ma.

    Ciekawe ze powiesc uwazana jest za osiagniecie literatury meksykanskiej. Dlatego
    ze toczy sie glownie w Mexico City (nawet jesli na innych kontynentach) a Bolano
    spedzil w Meksyku spora czesc zycia? Tzn "Gra w klasy", "Swiat dla Juliusza",
    "Zwrotnik Raka" to powiesci powiesci francuskie? Nawet fakt ze Bolano uzywa
    hiszpanskiego/meksykanskiego nie wydaje mi sie przekonujacym argumentem.

    Wydaje mi sie ze (tlumaczona na polski) wywolac moze zdziwienie o co tyle szumu
    (?) ale ja mialem duzo zabawy.

    Aha, wydanie amerykanskie w twardej okladce rozlatuje sie w rekach. Przypomnialy
    mi sie czasy sklejanek z okresu stanu wojennego wiec na wszelki wypadek radze
    zamowic powiesc wraz z tubka kleju.



    Temat: RADIOCHANGO
    oOOPS przepraszam, pierwszy raz wysłałam pusty post

    Jeszcze nic nie słyszałam, ale troche mnie juz zdenerwowali... A bo to javę
    najpierw trzeba zainstalować, potem 10 minut się instaluje jakiś freecast, a
    przecież doskonale radia chodza na winampie, buuu...

    No, ale gadają po francusku i hiszpańsku, więc fajnie... parę dni temu śniło mi
    się, że podciągnęłam się w hiszpańskim i coś tłumaczyłam z tego języka, hehe...
    coś w tym jest? Ale wiem dlaczego mi się śniło, to przez Arielle Dombasle, która
    śpiewa stare hity hiszpańskie, m.in. Besame Mucho, a i w duecie z Julio
    Iglesiasem, do którego mam żartobliwy sentyment za "amooor, amooor" i wsytrępy
    w koncertach życzeń w dawnych czasach, hihi...

    A propos słuchania radia, zatęskniłam za FIPem ostatnio... to radio, które gra
    sporo francuskiej piosenki (należy do państwowych stacji francuskich, tylko jest
    regionalne), ale też sporo jazzu i okolic, niewiele mówią, głównie jakies
    wiadomości i stan zakorkowania Paryża,a co najfajniejsze było, to, że
    prowadzącymi w paryskiej filii FIPa były tylko kobiety, chyba 3, a pan tylko na
    wiadomości się pojawiał. Urok tego radia polegał dla mnie na tym, że głosy tych
    pań i pana były bardzo klimatyczne i uspokajające, łagodzące stresy; że muzyka
    była ciekawa (można było usłyszeć np. Kayah naszą polską, co po kilku miesiącach
    na obczyźnie było bardzo miłe ) i że reklam nie było. Uwielbiałam jingle
    "respirez, vous etes sur Fip" mówione przez jedną z pań takim otulającym
    głosikiem... jingle były niezwykłe, bez żadnego podkładu muzycznego, bez żadnego
    wycia (Raaaaadioooo coooooś taaa-aa-aa-m, bum!)- po prostu mówione zdania.
    Słodziutkie! Nie mogę ostatnio ich słuchać, bo strasznie przerywa albo wcale sie
    nie odtwarza... a zawdzieczam im miłe wspomnienia z festiwalu jazzowego w Jardin
    des plantes i koncertu Garbarka na przykład
    A to linka do fipa:
    www.radiofrance.fr/chaines/fip/endirect/
    przepraszam za dygresję




    Temat: Wielojezykowe dzieci - poczatkujaca :)
    Czesc,
    u nas tez trzy jezyki - ja do naszej corci mowie po polsku, tata po
    hiszpansku, a w domu mowimy po angielsku. Nie chce eliminowac
    trzeciego jezyka, niech slucha. Jasne, ze sie w szkole nauczy, ale
    dobrze zeby sie osluchala (ja jestem po filologii angielskiej, a maz
    studiowal w Anglii).

    Moja corcia ma teraz prawie poltora roku i rozumie zarowno po
    hiszpansku, jak i po polsku. Jestem zaskoczona, bo sie spodziewalam,
    ze bedzie mowic pozno, a ona juz zaczyna. Zna wyrazy zarowno w
    jednym, jak i drugim jezyku, ale polski jest silniejszy. Ja spedzam
    z nia cale dnie, a tata do pozna pracuje, ale hiszpanski slyszy od
    babci i prababci, ktora z nami mieszka oraz od niani, no i wszedzie
    dookola (mieszkamy w Meksyku).

    Moj maz niestety miesza jezyki np. mowi jeden wyraz po polsku, a
    drugi po hiszpansku. Gonie go za to i mam nadzieje, ze to wkrotce
    wyplenie. Ja mowie do niej wylacznie po polsku.

    Angielski slyszy gdy rozmawiam z mezem, albo oglada troche Baby Tv.
    Co ciekawe zaczela powtarzac np. bye bye - nikt jej tego nie uczyl,
    podsluchala wlasnie na Baby Tv.

    Na poczatku, gdy byla jeszcze malusienka, bardzo uwaznie sie
    wsluchiwala gdy rozmawialam np. przez telefon po angielsku, albo po
    hiszpansku (jestem teraz na poziomie sredniozaawansowanym wyzszym).
    Teraz juz traktuje to jak cos normalnego, ale do niej nigdy sie nie
    zwracam w obcym jezyku - ani w domu, ani w sklepie, ani na placu
    zabaw. Ona natomiast zwraca sie do mnie najczesciej po polsku np.
    mama, tata, baba, dziadzia, lala, jajo, nie, je (jest), nie ma, itp.
    ale czasami tez po hiszpansku np. ten (wez), ven (chodz), agua
    (woda). Gdy mowi po polsku zaczyna odmieniac np. 'nie ma taty'
    (kiedys bylo: tata nie ma), zaczyna uzywac spojnikow 'mama i tata',
    albo calych zdan np. 'mama hau hau bapi' czyli w wolnym tlumaczeniu:-
    ) 'mama, zaloz pieskowi buty'. Caly proces jest wprost fascynujacy.

    Ja bardzo duzo corci czytam, mamy caly zestaw ksiazeczek po polsku.
    Mamy tez polskie piosenki. Duzo generalnie do niej mowie, opowiadam,
    pokazuje, tlumacze. Rozmawiam z rodzicami i bratem przez Skype'a i
    ona slucha. Wyjezdzamy co roku na dwumiesieczne wakacje do Polski.

    Wielojezycznosc to wspanialy dar, ktory mozemy ofiarowac naszym
    dzieciom, ale wymaga od nas duuuzo pracy. Wiec, wytrwalosci zycze,
    nam wszystkim .



    Temat: "Sueddeutsche Zeitung": Balcerowicz - Belzebub ...
    no to poczytaj sobie so kurskim w gw :-)
    Krystian, co byś nie powiedział Kurski sam przyznał że dowodzil eks-kolegom z
    lpr że nie jest żydem. Możesz sie bronic przed tą świadomością ale wynika z
    tego jednoznacznie że dla lpr bycie żydem to coś negatywnego i podważającego
    wiarygodnosc. Dla kurskiego tak samo skoro się z tego tłumaczy. W dodatku nie
    tłumaczy sie z tego że ma niemieckie/hiszpańskie/włoskie korzenie tylko
    tłumaczy sie z domniemanej żydowskości. To jest antysemityzm: kryterium
    wartości czowieka staje się jego nie-żydowskośc. ja wstydziłbym się dementowac
    tego rodzaju plotki - w moim środowisku patrzą na to kim ja naprawdę jestem a
    nie kim była moja prababka. naprawdę nie uważasz za coś niewłaściwego
    tłumaczenie sie z posądzen o żydowskich przodklów? To może p. Adolf H. też nie
    miał nic złego na myśłi proszac obywateli o tłumaczenie sie z takich właśnie
    plotek? Ja myślę że próbujesz sprawe bagatelizowac i udajesz że nie rozumiesz o
    co tu chodzi. Poczytaj sobie forum np. takiego pana pozlotemu to może
    zrozumiesz. Powtarzam: dla mnie to jest obciach. ja sie swojej rodziny nie
    wstydzę i neigdy nie będę sie tłumaczyłą ze swojego pochodzenia.

    Listy żydów są powszechnie w obiegu w lpr-owskich kręgach - pan wrzodak ich w
    sejmie używał i nie wierzę że o nich zapomniał - tylko zdał sobie sprawę że
    lepiej tego głośno nie mówic. I zwalanie winy za to na ubecję nic nie pomoże.
    P. Wrzodak nie mówi że winien tu jest lej jakiśtam. Pan wrzodak precyzyjnie
    mówi że winni są żydzi w ogóle jako nacja. Też tak uważasz? I to ja mam
    paranoję?
    Miałem okazje spotka kiedyś naukowca którego rodzinę wygonili z polski w 1968.
    Rozmawiałem z nim na konferencji i na początku byłem przekonany ze jest z
    krakowa, poznania - dziwiłem się tylko że go nie znam bo zajmował sie podobnymi
    rzeczami jak ja. jak sie dowiedziałem ze jest z telawiwu i że musiał wyjecha z
    polski w 1968 to mnie zatkało. bo jego jedyną winą było pochodzenie któe ktoś
    mu zapamiętał.

    Ojciec R. też tropi żydów: ile to razy mówił o polskojęzycznych mediach? co wg.
    ciebie miał na myśli? Co miał na myśli ks. jankowski móiąc że gwiazda dawida
    jest wpisana w swastykę i sierp i młot? jak byś zareagował kdyby jakiś rabin
    powiedaił tak o krzyżu? plugawy antysemityzm wpisany jest



    Temat: UE-konstytucja
    Krotka replika:
    ad 1. Jesli ktos konfabuluje to na pewno nie ja. Ponoc gentlemeni nie dyskutuja
    o faktach, a jednak...Wspomne o dwoch: a)"list siedmiu" o ktorym Francuzi,
    Niemcy, Belgowie, Szwedzi, Finowie, Grecy itd. dowiedzieli sie z prasy,
    b) zaskoczenie Niemcow, gdy dowiedzieli sie, ze Polacy proponuja im wyslanie
    wojska do tzw. "polskiej strefy" okupacyjnej. O tym niemiecki rzad dowiedzial
    sie z telewizji. O stosunkach francusko - amerykanskich nie chce dyskutowac,
    gdyz bardziej interesuja mnie te polsko-fr., ewentualnie polsko-amerykanskie.
    Smutno tylko, ze nasz brak lojalnosci tlumaczymy jakimis zaszlosciami
    historycznymi, i bajaniem o rzekomym dlugu Francji wobec U.S.A, ktory musza
    splacac. Pytanie za 100 punktow:w takim razie jaki dlug wdziecznosci my
    splacamy Stanom?
    ad 2. Bledna przeslanka, wiec i bledny wniosek. Jestem zwolennikiem demokracji,
    a nie rzadow silniejszego. Demokracja zas zaklada, ze decyzje podejmuje sie
    WIEKSZOSCIA glosow danej populacji, reprezentowanej z reguly w jakims organie
    przedstawicielskim, wybieranym przy zachowaniu PROPORCJI W LICZBIE LUDNOSCI.
    Jesli zatem 80 mln=29 glosow, to nijak mi nie wychodzi, ze 38 mln=27 glosow.
    Churchil jak wiadomo, mowil, ze ta demokracja to potworny system. Tylko nikt
    nie wymyslil nic lepszego. Jesli zas kiedys powstanie (w co watpie) jakis
    globalny organ zarzadzajacy, oczywiscie Chinczycy powinni miec w nim
    przedstawicieli tylu, aby zasada proporcjonalnosci zostala zachowana. Nie widze
    w tym nic smiesznego.
    ad 3. Francuzi i Niemcy nie musieli wysowac ZADNYCH propozycji kompromisu, gdyz
    przyjechali podpisac konstytucje ZAAKCEPTOWANA przez polskich przedstawicieli w
    konwencie. Inicjatywa winna byla wyjsc z polskiej (ewentualnie hiszpanskiej
    strony, chociaz ponoc ich postawa nie byla tak irracjonalna jak nasza).Nie
    wyszla.
    ad 4. Sad ktory przytoczylem ma charakter historiozoficzny. Po krotce:
    niespecjalnie wierze, ze jednostki, czy nawet cale narody maja wplyw na
    przebieg procesow historycznych, ale to odrebna bajaka. Poza tym dyskusje nad
    pojedynczym zdaniem, wyrwanym z kontekstu uwazam po prostu za glupia.
    ad. 5. Wiec spojrzalem: oto kilka z nich- a) stopa bezrobocia w strefie euro w
    lutym 2003 to 8,7 %, Polska: 17,8%, b) dochod na glowe we Francji: 22,8 tyś.
    dolarów rocznie,
    Polska: 8,4 tyś., c) saldo obrotów bieżących: Francja zamknie ten rok ze
    wzrostem eksportowym na poziomie 7,8 %, Polska ma szanse na bilans zerowy, badz
    z niewielka nadwyzka.Dalej mi do smiechu.



    Temat: master´s degree
    sol_bianca napisała:

    > hmmm... ale: "In the UK, many universities now have four-year
    > undergraduate programmes in the science or in the humanities with
    > a project in the final year the Dissertation."
    > - to brzmi jak opis polskich studiow magisterskich
    > (piecioletnich)...

    Jeżeli mówisz o pięcioletnich studiach magisterskich, w czasie
    których nie uzyskuje się stopnia licencjata po trzech latach, to
    można by od biedy uznać że ten magister jest undergraduate. Ale moim
    zdaniem byłoby to mylące, bo w sumie co za różnica czy się tego
    licencjata po trzech latach dostaje czy nie, skoro studia są takie
    same.

    Zgoda, te wszystkie wynalazki w rodzaju MSci (zamiast MSc), MMath,
    MPhys też na polski należałoby pewnie tłumaczyć jako magister. Ale
    jeżeli ktoś zrobił magistra w Polsce, to jest MSc albo MA i na pewno
    jest to postgraduate degree. Jeżeli napiszesz undergraduate, to
    zmylisz brytyjskich czytelników. Zaufaj mi, mam w tym doświadczenie

    Acha, polskich studentów studiów magisterskich pierwszych trzech lat
    tłumaczy się na "undergraduate students", a na czwartym i piątym
    roku są to już "graduate students". Nic na to nie poradzę, ale tak
    jest.

    > Taught Master's programmes involve 1 or 2 years of
    > full-time study."
    > - to bardziej przypomina hiszpanskiego mastera, o ktorym
    wspominalam. Bedacego
    > jakas wersja studiow pomagisterskich.

    Absolutnie nie. Taught master to rok czy dwa lata studiów po
    uzyskaniu stopnia Bachelora, tak jak w procesie bolońskim (w Polsce
    też już się tak robi coraz częściej, 3 lata - licencjat - 2 lata -
    magister). Taught master to z całą pewnością nie są studia
    pomagisterskie. Policencjackie, owszem.

    W ogóle nie sądzę, żeby ktoś po zrobieniu, dajmy na to, MMath, szedł
    jeszcze na studia magisterskie typu Taught master. Tacy ludzie idą
    prosto do pracy, albo robią MPhil.

    Pulbek.




    Temat: dwujezyczne dzieci
    czesc....
    pozdrowienia Abi...
    powiem wam jak to mnie sie udalo aby corka mowila po Polsku...
    moja corka w momencie jak tutaj sie zjawila miala niecale 3 latka, na poczatku
    mieszkalem na Brighton Beach (znajacy NYC wiedza ze to w zasadzie Odessa)przez
    okolo 2 lata, wiekszosc tutaj zamieszkujacych ludzi to rosjanie wiec dziecko
    bawiac sie nad oceanem rozmawialo po rosyjsku, mielismy ubaw z tego... ale
    zastawnawialo nas co to bedzie jak ona pojdzie do szkoly... w wieku 5 latek
    poszla do pre-school i tu okazalo sie jak to male dzieci moga byc strasznie
    kreatywne, nauka jezyka angielskiego poszla jej bardzo szybko bo po praktycznie
    dwoch miesiacach dziecko mowilo calymi zdaniami, ku naszej oczywiscie uciesze
    ze tak szybko to nasze dziecko sie integruje... no ale po tej euforii przyszedl
    czas na ... no wlasnie dziecko codzienni przychodzilo z innymi wymowkami
    dlaczego to ona NIE powinna mowic po polsku w domu (i wogole), a to ze ona nam
    pomoze w nauce a to ze ona powinna cwiczyc itd. na szczescie my bylismy
    bardziej uparci i ... wlasnie dzis dziecko ma 16 lat i mowi biegle po w jez.
    polskim. chodzila tez do sobotniej szkolki gdzie uczyla sie jez. polskiego,
    geografii i historii, oraz religii (buntowala sie... ale..).
    Dzis zna ona 4 jezyki i sama sie smieje z tamtych dni, co ciekawsze pisze
    bezblednie po polsku i sami nie wiemy jak to jest bo ja do dzis pamietam
    problemy z ortografia jakie czlowiek mial kiedys...
    my podtrzymalismy jezyk z powodow jakie tutaj na tym forum juz byly
    wypowiedziane, kultura w ktorej my sie wychowalismy, nasza historia, wreszcie
    wyjazdy do Polski...
    i tutaj taka mala historia:
    Moja mama opowiedziala mi historie z Wieliczki, jak to grupa Japonsko-
    Amerykanska (ciekawe polaczenie a moze tylko amerykanska) potrzebowala tlumacza
    bo ich sie gdzies zapodzial a moja corka w wieku wtuedy chyba 9 lat pomogla im
    jako tlumacz, ku uciesze mojej mamy ktora do dzis opowiada te historie (pewnie
    juz drugi albo trzeci raz z kolei)
    chcialbym tylko dodac ze dzieci w wieku 6-12 moga uczyc sie kilku jezykow w tym
    samym czasie i nic im sie nie pomyli, takie to sa dzieci (to jest stwierdzone
    naukowo) tak ze polecam utrzymanie polskiego za byc moze kazda cene, bo np
    polski pomogl mnie w nauce hiszpanskiego (podobnie sie czyta....) ktory
    musialem zaliczyc na tutejszych studiach... i to wlasnie jez. polski byl
    pomocny w nauce hiszpanskiego dla mojej corki... nic pozdrawiam...
    i zycze powodzenia...




    Temat: Jezyk polski - tak z ciekawosci...
    Bonus: moje wlasne doswiadczenie z dzisiejszego ranka. Odprowadzilam
    > corke do klubu feryjnego i okazalo sie, ze jedna z opiekunek to
    > Polka. Nie bylam prawie w stanie z nia zamienic paru skladnych zdan w
    > jezyku polskim - musialam w glowie tlumaczyc z angielskiego na moj
    > wlasny jezyk rodzimy. Ucieklam sromotnie pokonana. To samo mam w
    > pracy. Najgorsze, co mi sie moze przytrafic to klient Polak, a to
    > dlatego, ze po pierwsze polskie odpowiedniki terminologii, ktora sie
    > na co dzien posluguje, sa mi obce i, po drugie, moj nieelastyczny
    > najwyrazniej umysl ma spore problemy, zeby sie w okreslonej sytuacji
    > przestawic. Co ciekawe, rozmawiajac w domu z rodzina i bedac w Polsce
    > problemow nie mam zadnych.

    Jestem przekonana ze o mnie piszesz bo to dokladnie opisuje moj stan w tym
    temacie.
    I podobne doswiadczenia. Na romanskiej po wyjsciu z intensywniejszych zajec na
    przerwie mialam problem z generacja paru skladnych zdan po polsku. Podobnie z
    przeskokiem z fr. na hiszpanski i odwrotnie.
    Natomiast w typowo anglojezycznym srodowisku ja-romanistka poslugujaca sie
    lamamym angielskim z Francuzem bylam w stanie konwersowac tylko po angielsku.
    I przyklady moglabym mnozyc.
    Przy wizytach brata i jego dziewczyny (zdarzajacych sie czesto bo sa w poblizu)
    czy rozmowie przez telefon/skype, pierwszych 5-10 min to jest kompletna klapka
    w umysle, ktora przez nastepna godzine sie otwiera.
    I moze mnie cala spolecznosc propolska zjesc tu zywcem zaraz i zahukac ale
    najzwyczajniej w swiecie nie bylam w stanie, rozmawiajac z mezem po angielsku,
    nagle przeskoczyc na gruchanie ;) do dziecka po polsku. A takie to niby
    naturalne prawda? Otoz nie dla wszystkich ;-P
    Moj maz dla odmiany w jednym zdaniu moze zawrzec 5 roznych jezykow i nawet
    akcent zachowa ;)
    On jest typowym sluchowcem, ja wrecz przeciwnie ( o ile ma to jakies znaczenie)

    Inny ciekawy przypadek.
    Mam kolezanke ktora mowi do syna po polsku ( mowila w kazdym razie ok 10 l
    temu) ale jednoczesnie jej polski po 2-3 latach w UK byl tak koszmarnie
    wypaczony ze nie dawalo sie tego sluchac. I jestem pewna ze to nie bylo celowe.
    Ona naprawde bardzo sie starala, mowila wolno, szukala slow... a jednak.
    Dodam ze jej angielski tez od zawsze kulal.




    Temat: ESPAÑA...:)
    Alicantino napisal:
    <<<<<<<<<<<<<<<<

    skara 19.12.07, 16:32 Odpowiedz Ja przebywam na hiszpanskiej ziemi.
    Co do systemu edukacji to chyba
    zalezy od kierunku i checi. Niektore kierunki rzeczywiscie maja
    poziom duzo nizszy niz w Polsce, inne wrecz odwrotnie.
    Ale Hiszpania to nie tylko studia i ich poziom...

    Tez przebywam,na hiszpanskiej ziemi i to od 20 lat.I
    tez :tlumaczenia ,cv,escrituras i viviendas :) I ciekawy
    jestem ,ktore to kierunki sa "wrecz odwrotnie" I co to ma
    znaczyc ,ze Hiszpania to nie tylko studia i ich poziom ? Mowa jest o
    studiach a nie o zbieraniu cytryn,melocotonow oraz opalaniu na
    plazy.PS.System edukacji nie ma nic wspolnego z "kierunkami i
    checiami"I piszemy konkretnie -jezeli juz musimy pisac! I nie lejemy
    wody.

    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

    Dobrze Alicantino, widze zes typ zaczepno-obronny, nie rozumiem co prawda tego
    zacietrzewienia, ale coz.
    Wysokim poziomem moze sie pochwalic m.in weterynaria (np. bardzo wysoki poziom
    badan sow czy swin), generalnie biotechnologia i nauki przyrodnicze stoja
    niezle, chemia ma sie dobrze, kierunki artystyczne tez maja dobra opinie. Slaby
    poziom maja filologie (wyjatek - hiszpanska) i nauki humanistyczne.

    Zdanie "Hiszpania to nie tylko studia" jest bezposrednim odniesieniem do
    pierwszego wpisu autorki watku o tym, ze jej jako studentce sie nie podoba.
    Sednem watku nie sa tylko studia, ale opinie o kraju jako takim i o pobycie w nim.
    Co do zbiorow cytryn czy brzoskwin (tak Alicantino, istnieje polska nazwa
    brzoskwinie!) to nie mialam przyjemnosci, takze sie nie wypowiadam.
    Co do mojej sygnaturki to zauwaz, ze jest w jezyku polskim, bo pomagam Polakom
    chcacym sie zaaklimatyzowac w Hiszpnii. I w odroznieniu od Ciebie robie to za
    darmo (jesli tez udzielasz tego typu pomocy darmowo to zwracam honor i przepraszam).

    Wiec nie oceniaj ksiazki po okladce i fakt, ze zyje krocej w Hiszpanii nie
    oznacza, ze nie pasjonuje sie tym krajem od prawie tak dlugiego czasu jak Ty tam
    mieszkasz. I fakt, jadac do Hiszpanii mialam latwo, znalam jezyk, mialam
    skonczone dobre studia i posiadalam doswiadczenie zawodowe. To sprawilo, ze nie
    musialam zaczynac od zbiorow czy sprzatania i tego typu luzne rozmowy na forum
    mnie nie frustruja. Temat warto potraktowac ogolnie, globalnie i tak Hiszpanie
    rozwazac.

    Pozdrawiam wszystkich, ktorym Hiszpania sie podoba lub nie. Podobanie to jedna
    sprawa, ale zobaczenia na pewno jest warta :)




    Temat: Ziemowit
    Gaudencjo, oczywiscie masz prawo wypowiadac tutaj swoje zdanie na temat mojej osoby, chociaz myslalam , ze jestesmy tu po to by mowic o imionach.

    Ja mam prawo wypowiadac sie tutaj o tym jakie imie mi sie podoba a jakie nie, bez tlumaczenia sie czy mimo tego nadal uwazam sie za tolerancyjnego czlowieka.

    Czy jesli powiem , ze imie Bubakar, jest brzydkie oznaczac bedzie, ze jestem rasistka niepopierajaca migracji Afryki do Europy? Czy moze bedzie oznaczac, ze moim zdaniem to imie jest nieladne, a czlowiek o tym imieniu zostanie zawsze dla mnie czlowiekiem wartym szacunku?

    Czy jesli powiem bedac na slubie, ze suknia Panny Mlodej mi sie nie podoba, oznaczac bedzie , ze powiedzialam, ze Panna Mloda jest brzydka kobieta?

    Oczywiscie zapraszam Cie na bloga w celu wypowiedzenia twojego pogladu na temat tego co jest na nim napisane. Byc moze przeczytasz go nawet troszke dokladniej by trafic na inne wpisy o Polsce, czy chociazby o mojej tolerancji. Nie bede tutaj podawac linkow do dyskusji, na ten temat na moim blogu, gdyz jak obydwie wiemy jestem na nim wystarczajaco egocentryczna by przenosic sie tutaj z moimi wywodami i moim ego.
    Wielokrotnie odbywaly sie tam rozmowy na ten temat, jesli jestes taka tolerancyjna, czemu nie zgadzasz sie na uczennice w burkach na swoich zajeciach? Jesli jestes taka tolerancyjna czemu nie akceptujesz FARC-ow w Kolumbii?

    Bo mam swoje zdanie, bo wybieram codziennie miedzy tym co moim zdaniem, dobre a zle, miedzy tym co brzydkie a tym co piekne.We wszystkim jestem wolna i nie powiem, ze wszystkie imiona polskie czy hiszpanskie mi sie podobaja, po to by, wykazac sie zrozumieniem.
    Wazniejsze jest dla mnie by w zyciu wykazac sie rozumem, wlasna opinia niz tolerancja.

    Tym samym zegnam Cie Gaudencjo i Ziemowicie!

    -
    ja?
    wrednygalapagos.blox.pl/html




    Temat: Nieszczęsna A2 przez Warszawę
    Droga na manowce
    Droga na manowce
    Przez ponad dwa miesiące próbowaliśmy wydobyć od Generalnej Dyrekcji Dróg
    Krajowych i Autostrad informację o wykorzystaniu środków unijnych na budowę
    autostrad. Bezskutecznie. Ale teraz już znamy powody - z danych Ministerstwa
    Infrastruktury wynika, że od 2000 roku do końca 2003 wykorzystano zaledwie
    11,08 proc. z przyznanych GDDKiA unijnych grantów, wartych 738 mln euro.
    - Za tak mizerną statystykę odpowiada między innymi wciąż zbyt mała liczba
    projektów i planów inwestycyjnych, dotyczących rozdysponowania tych pieniędzy -
    przyznaje Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA. Za projekty dróg krajowych i
    autostrad odpowiada właśnie Generalna Dyrekcja, ale Maciejewski nie umie
    wytłumaczyć przyczyn takiego stanu.
    Hiszpania, choć ma już rozwiniętą sieć autostrad, buduje ich wielokrotnie
    więcej niż Polska. Na Półwyspie Iberyjskim przygotowują tak dużo projektów
    nowych tras, żeby wykorzystać całość oferowanych przez Unię dotacji. Efekt? Od
    2000 roku Hiszpania wybudowała 2187 km autostrad, a Polska tylko 228. Czyli
    niemal 10 razy mniej. Czy może być jeszcze gorzej? Niestety, tak.
    Hiszpański koncern Necso, który w konsorcjum z Mostostalem Warszawa
    modernizował na Pomorzu 40-kilometrowy odcinek drogi nr 7 z Kiezmarka do
    Jazowej, wszczął postępowanie arbitrażowe przeciw GDDKiA przed międzynarodowym
    sądem w Paryżu. Zdaniem Necso Generalna Dyrekcja złamała prawo, kiedy kilka
    miesięcy temu wypowiedziała spółce kontrakt na przebudowę tej drogi z
    powodu "uporczywego uchylania się" od wypełniania umowy. Necso tłumaczy, że
    wstrzymała prace z powodu zawinionych przez Generalną Dyrekcję błędów
    projektowych i wielokrotnie zwracała się o poprawki. - Sprawa jest ewidentna.
    Nasi prawnicy są pewni wygranej - zapowiada zdenerwowany Santiago de la Fuente,
    prezes Mostostalu Warszawa. Necso straszy, że przegrana w arbitrażu na tyle
    pogorszy klimat wokół GDDKiA, że może to oznaczać obcięcie części unijnych
    funduszy dla Polski. Ekspert do spraw europejskich dr Leszek Jesień, wykładowca
    Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie, podkreśla, że choć bezpośredniego
    przełożenia nie ma, to faktycznie przegrana daje Unii do ręki argument, że nie
    wykorzystujemy środków prawidłowo. Może jednak to strachy na Lachy, skoro i tak
    GDDKiA ma kłopoty z wydaniem przyznanych grantów.

    newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=11363
    nr 2/2005




    Temat: "Przygoda fryzjera damskiego"-super!!!
    Dziwne są koleje książek i autorów. W roku 1980 wydano w Polsce pierwszą
    książkę Eduardo Mendozy "Sprawa Savolty" w znakomitym przekładzie zmarłej
    niedawno Zofii Chądzyńskiej. Pod koniec lat osiemdziesiątych powstał
    przekład "Cudownego miasta" lub "Miasta cudów" w tłumaczeniu innej znakomitej i
    wielce zasłuzonej tłumaczki Zofii Wasitowej ("Rozmowa w Katedrze" Vargas
    Llosy), ale kłopoty finansowe wydawnictwa nie pozwoliły na wydanie tej
    powieści, która zdaniem całej krytyki europejskiej należy do jednej z
    najwybitniejszych powieści hiszpańskich XX wieku. Za to w połowie lat
    dziewięćdziesiątych ukazuja się dwie powieści Eduardo Mendozy: "Rok potopu"
    i "Lekka komedia" (wydaje mi się, iż obydwie w przekładzie Zofii Wasitowej).
    Obydwie przeszły bez echa i skończyły w taniej książce. W tym roku Znak wydaje
    owego fryzjera - ewidentny wygłup Mendozy i najgorszą jego książkę i nareszcie
    ów pisarz zostaje w Polsce zauważony. Z jednej strony siła reklamy, z drugiej
    głupota naszych recenzentów i krytyków literackich, którzy prześcigali sie w
    pochwałach i achach na temat tej ksiązki. Przy czym żaden z nich nie wspomniał,
    że w Polsce wydano trzy książki Mendozy (a dwie inne - m.in w/w "Miasto" nie są
    w stanie znaleźć polskiego wydawcy), bo nie wiedział. A wszystkie recenzje
    zostały oparte nie na własnych przemyśleniach ich autorów lecz na materiałach
    reklamowych przygotowanych przez wydawnictwo - równie dobrze żaden z nich w
    ogóle książki nie przeczytał. Więc sukces, prawda. Każde inne wydawnictwo
    natychmiast przygotowałoby kolejne przekłady Mendozy, wznowiłoby stare (a jedno
    firmowane przez wielką Zofie Chądzyńską). Ale Znak się chyba nie kwapi - taki
    numer można wykręcić tylko raz. Szkoda Mendozy, chociaż sam sobie winien.
    kazał



    Temat: Droga na manowce - art. z Newsweek
    Droga na manowce - art. z Newsweek

    Przez ponad dwa miesiące próbowaliśmy wydobyć od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad informację o wykorzystaniu środków unijnych na budowę autostrad. Bezskutecznie. Ale teraz już znamy powody - z danych Ministerstwa Infrastruktury wynika, że od 2000 roku do końca 2003 wykorzystano zaledwie 11,08 proc. z przyznanych GDDKiA unijnych grantów, wartych 738 mln euro.
    - Za tak mizerną statystykę odpowiada między innymi wciąż zbyt mała liczba projektów i planów inwestycyjnych, dotyczących rozdysponowania tych pieniędzy - przyznaje Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA. Za projekty dróg krajowych i autostrad odpowiada właśnie Generalna Dyrekcja, ale Maciejewski nie umie wytłumaczyć przyczyn takiego stanu.
    Hiszpania, choć ma już rozwiniętą sieć autostrad, buduje ich wielokrotnie więcej niż Polska. Na Półwyspie Iberyjskim przygotowują tak dużo projektów nowych tras, żeby wykorzystać całość oferowanych przez Unię dotacji. Efekt? Od 2000 roku Hiszpania wybudowała 2187 km autostrad, a Polska tylko 228. Czyli niemal 10 razy mniej. Czy może być jeszcze gorzej? Niestety, tak.
    Hiszpański koncern Necso, który w konsorcjum z Mostostalem Warszawa modernizował na Pomorzu 40-kilometrowy odcinek drogi nr 7 z Kiezmarka do Jazowej, wszczął postępowanie arbitrażowe przeciw GDDKiA przed międzynarodowym sądem w Paryżu. Zdaniem Necso Generalna Dyrekcja złamała prawo, kiedy kilka miesięcy temu wypowiedziała spółce kontrakt na przebudowę tej drogi z powodu "uporczywego uchylania się" od wypełniania umowy. Necso tłumaczy, że wstrzymała prace z powodu zawinionych przez Generalną Dyrekcję błędów projektowych i wielokrotnie zwracała się o poprawki. - Sprawa jest ewidentna. Nasi prawnicy są pewni wygranej - zapowiada zdenerwowany Santiago de la Fuente, prezes Mostostalu Warszawa. Necso straszy, że przegrana w arbitrażu na tyle pogorszy klimat wokół GDDKiA, że może to oznaczać obcięcie części unijnych funduszy dla Polski. Ekspert do spraw europejskich dr Leszek Jesień, wykładowca Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie, podkreśla, że choć bezpośredniego przełożenia nie ma, to faktycznie przegrana daje Unii do ręki argument, że nie wykorzystujemy środków prawidłowo. Może jednak to strachy na Lachy, skoro i tak GDDKiA ma kłopoty z wydaniem przyznanych grantów.

    ***********************************************

    W sumie smutne to wszystko.
    Jeszcze trochę, a staniemy się zaściankiem Europy.




    Temat: Likwidacja matury dwujęzycznej
    Cytuję za Rzeczpospolitą:

    Resort odebrał uczniom szkół dwujęzycznych możliwość zdawania
    matury w językach, w których mają wykładane lekcje

    „Córka wróciła do domu zapłakana. Dowiedziała się, że do szkoły
    dotarło rozporządzenie ministra edukacji, które znosi matury
    dwujęzyczne” – napisał w e-mailu do „Rz” Jacek Sobczak z Łodzi.

    – Młodzież jest rozgoryczona, że włożyła tyle wysiłku na nic –
    przyznaje Aleksandra Ratuszniak, wicedyrektorka francuskojęzycznego
    XIII LO w Łodzi.

    Opowiada, że szkoła ma podpisane porozumienie z rządem francuskim,
    które zakłada, że uczniowie muszą zdać egzamin z francuskiego i
    przynajmniej jednego przedmiotu wykładanego w tym języku. – Wtedy
    dostają zaświadczenie, które otwiera drogę na francuskie uczelnie.
    Bez dwujęzycznej matury nie wywiążemy się z umowy – tłumaczy
    wicedyrektorka.

    Matury dwujęzyczne mają zniknąć od września 2009 r. Dotychczas
    zdawali je uczniowie z ok. 100 liceów dwujęzycznych w Polsce, w
    których uczy się w językach angielskim, francuskim, niemieckim i
    hiszpańskim. Egzamin maturalny w obcym języku można zdawać z
    biologii, matematyki, chemii, fizyki, geografii i historii. Uczeń
    rozwiązuje dwa arkusze, np. z biologii taki sam jak maturzyści w
    całym kraju oraz arkusz w języku obcym. Ten sprawdza opanowanie
    specjalistycznego słownictwa.

    Lucyna Grabowska, kierownik wydziału matur Centralnej Komisji
    Egzaminacyjnej, mówi, że co roku egzamin z jednego przedmiotu
    zdawało kilkuset uczniów: – To kosztowny i ekskluzywny test. W
    systemie egzaminów to jakby pięciogwiazdkowy hotel. Trudno znaleźć
    specjalistów, którzy przygotują arkusz. Muszą bowiem znać język i
    przedmiot. Testy przygotowywali dla nas obcokrajowcy. W najgorszym
    wypadku tworzyliśmy je po polsku i zlecaliśmy tłumaczenia
    opowiada Grabowska.

    – Rezygnacja z egzaminów to upraszczanie systemu maturalnego –
    wyjaśnia Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN.

    Nie chcą się z tym pogodzić dyrektorzy szkół. Zapowiadają słanie
    protestów do komisji egzaminacyjnych i ministerstwa.

    Rzeczpospolita



    Temat: Przedpełski: Pomożemy Agacie
    Przedpełski: Pomożemy Agacie
    5-letnia Agata Mróz od kilku lat walczy z rzadką chorobą szpiku kostnego. Mimo
    to lekarze pozwalali jej grać, a trener Andrzej Niemczyk i działacze PZPS nie
    wyobrażali sobie bez niej reprezentacji, która w 2003 i 2005 roku zdobyła
    mistrzostwo Europy. Agatę dostrzegli także działacze hiszpańskiego Grupo 2002
    Murcia, gdzie występowała w drużynie razem z największymi gwiazdami światowej
    siatkówki.

    Gdy latem siatkarka wróciła do Polski, po kolejnym badaniu lekarze kazali jej
    całkowicie zerwać ze sportem. Jeszcze gorsza jest ostatnia diagnoza specjalistów
    z Katowic i Krakowa, zdaniem których nie obędzie się bez przeszczepu szpiku.
    Agata przejdzie zabieg za kilka miesięcy we Wrocławiu, lekarze wciąż szukają
    stuprocentowego dawcy. Do tego czasu siatkarka musi co kilka tygodni przechodzić
    transfuzję krwi.

    Działacze PZPS, wiedząc o dramacie Agaty, do wtorku nawet się do niej nie
    odezwali. Prezes Mirosław Przedpełski wyjechał do Japonii obejrzeć ostatnie
    mecze polskich siatkarek na przegranym już przez nie Pucharze Świata. Za sprawy
    reprezentacji odpowiada wiceprezes Waldemar Wspaniały.

    - "A dlaczego pan zaczyna od razu od tego, że związek nie pomógł? Tak się akurat
    składa, że dziś [we wtorek] zamierzamy o tym porozmawiać" - odpowiada rezolutnie
    wiceprezes. Wspaniały nie potrafił jednak odpowiedzieć, jaka to będzie pomoc: -
    "Wysłuchamy opinii lekarzy, może oni coś podpowiedzą."

    Andrzej Niemczyk, trener Złotek: - "W ogóle mnie nie dziwi, że związek -
    powiedzmy to wprost - olał Agatę. Działacze dbają o ludzi, którzy są im
    potrzebni. Tak samo było z innymi zawodniczkami, które dotknął los. Całe
    środowisko, trenerzy, dziewczyny, a przede wszystkim kibice robią wszystko, by
    Agata wyzdrowiała. Działaczy nie stać nawet na to, by zadzwonić i zapytać: Co
    słychać, jak się czujesz".

    Kibice już zaczęli oddawać krew, kilka osób zgłosiło się też jako potencjalni
    dawcy szpiku.

    Krew i szpik dla Agaty Mróz

    Jeśli ktoś chce oddać krew dla Agaty (grupa krwi nie ma znaczenia, bo zostanie
    wymieniona na właściwą), powinien w punkcie krwiodawstwa wypełnić druk, podając
    nazwisko Agata Mróz-Olszewska, i odesłać potwierdzenie na adres: Fundacja 777,
    42-200 Częstochowa, ul. Wieluńska 26. - "A gdyby ktoś chciał oddać szpik, by
    pomóc mnie, a także innym chorym, może zgłosić się do punktu dawców lub szpitala
    hematologii, skąd dostanie skierowanie na specjalistyczne badania" - tłumaczy
    Agata Mróz."
    Dodał: AW Źródło: gazeta.pl

    Bez komentarza




    Temat: Polacy bastionem europejskosci ;-))
    Polacy bastionem europejskosci ;-))
    Front Narodowy Polaków

    www.rzeczpospolita.pl/nast_nr/060417_2.html

    Jędrzej Bielecki

    Francuzi polskiego pochodzenia masowo popierają skrajną prawicę. W niektórych
    regionach Francji stanowią nawet trzecią część działaczy Frontu Narodowego. I
    to dzięki nim na północy kraju Front odnosi spektakularne sukcesy.

    W partii Jean-Marie Le Pena jest trochę działaczy o włoskich nazwiskach,
    zdarzy się ktoś z z hiszpańskim lub portugalskimi korzeniami. Ale grupa wielu
    tysięcy potomków polskich imigrantów w ksenofobicznym ugrupowaniu, które po
    dojściu do władzy zapowiada brutalne rozprawienie się z obcymi, to fenomen.

    - Nie widzę w tym sprzeczności - tłumaczy "Rz" Bruno Gollnisch, główny ideolog
    Frontu. - Polacy przybyli tu, aby uczciwie pracować w trudnych warunkach,
    często w kopalniach. Byli w czasie wojny lojalni wobec nowej ojczyzny.
    Zintegrowali się z naszym społeczeństwem, bo choć są Słowianami, to
    najbardziej łacińskimi ze Słowian.

    Zdaniem Gollnischa "francuscy Polacy z jeszcze większym oburzeniem niż
    rodowici mieszkańcy patrzą, jak dzisiejsi imigranci z krajów arabskich i
    Czarnej Afryki żyją z opieki socjalnej, byle nie pracować, kolonizują Francję
    i próbują jej narzucić swoje zwyczaje, nierzadko agresywnie odnosząc się do
    prawdziwych Francuzów".

    - Andre Kalinarszczyk, Jean-Claude Andrzejczak, Christian Troszczinski,
    Brigitte Gorski, Maria Marciniak - przywódca Frontu w północnym departamencie
    Pas-de-Calais ma wciąż trudności z wymówieniem nazwisk swoich
    współpracowników. Ale Steeve Briois jest z nich dumny. - W ostatnich wyborach
    otrzymaliśmy 25 procent głosów, najwięcej oprócz Partii Socjalistycznej. I 10
    punktów procentowych więcej, niż dostał Front w całym kraju - podkreśla.
    Jean-Marie Le Pen, gdy chce odeprzeć zarzut rasizmu, wymienia nazwisko
    Dominique'a Slabolepszy'ego, jednego z baronów Frontu, dzięki któremu co piąty
    głos w wyborach regionalnych w departamencie Nord idzie na skrajną prawicę.
    "Slabo" jest dumny ze swoich korzeni. Nazwiska na pewno nie zmieni. - Polacy
    zawsze byli nacjonalistami. I katolikami. Dlatego to naturalne, że i tu, we
    Francji, nie chcą żyć w kraju meczetów - tłumaczy.




    Temat: Natarcie przyjaciół konstytucji
    Natarcie przyjaciół konstytucji
    "Madryt tworzy koalicję przyjaciół eurokonstytucji. - Czas, żeby wysłuchano
    osiemnastu państw, które ją ratyfikowały - przekonuje rząd hiszpański."

    HAHAHAHAHAHA. Okazuje się, że ministrowie Navarro i Moratinos nie umieją liczyć.
    Eurokonstytucję ratyfikowało 15 państw, a nie 18. I tylko rządy 2 spośród 15
    tych państw zorganizowały referendum (Hiszpania i Luksemburg), więc tylko o tych
    2 państwach można powiedzieć, że ich obywatele chcą, żeby eurokonstytucja
    została ratyfikowana.

    "Na zaproszenie premiera José Zapatero i szefa MSZ Miguela Moratinosa, w
    czwartek do hiszpańskiej stolicy zjechali przedstawiciele rządów państw Unii,
    które już ratyfikowały traktat konstytucyjny dla UE. Delegatów wysłały także
    rządy Danii, Portugalii i Irlandii, które ratyfikacji nie dokończyły, ale
    eurokonstytucję popierają."

    ... ale jej nie ratyfikowały i nie ratyfikują. Duńczycy zagłosują przeciw z
    powodu euro, a Portugalczycy i Irlandczycy zorganizują referendum - JEŻELI
    FRANCUZI I HOLENDRZY POWTÓRZĄ GŁOSOWANIE I ZAGŁOSUJĄ ZA.

    "Wczorajsze spotkanie w Madrycie miało wywrzeć presję na te kraje, które
    zablokowały wejście w życie eurokonstytucji. Chodzi o Francję i Holandię, oraz
    na Wielką Brytanię, Polskę, Czechy, Francję, Holandię i Szwecję, które przerwały
    ratyfikację."

    HAHAHAHA. Ten kretyn Konrad Niklewicz nie umie pisać poprawnych artykułów.
    Najpierw pisze, że Francuzi i Holendrzy zagłosowali przeciw, a następnie, że
    wstrzymali ratyfikację. Ignoruje też Duńczyków, Portugalców i Irlandców, którzy
    nie ratyfikowali eurokonstytucji.

    "Rząd socjaldemokratycznego premiera Zapatero ujawnił wczoraj swój pomysł, jak
    przekonać np. Holendrów lub Francuzów do eurokonstytucji. Do obecnego tekstu
    trzeba dodać dodatkowe zapisy o polityce imigracyjnej, wzmocnieniu polityki
    społecznej i ochrony środowiska."

    Francuzi nie dlatego zagłosowali przeciw eurokonstytucji, że wyrażają takie
    żądania, bo na te rząd już odpowiedział. Francuzi zagłosowali przeciw, bo nie
    chcą, żeby UE ratyfikowała jakąkolwiek eurokonstytucję.

    "Samo zreformowanie instytucji nie wystarczy - tłumaczył minister Moratinos."

    Eurokonst. nie reformuje unijnych instytucji, lecz umożliwia unijnym dyktatorom
    rządzenie Europą i zakłada stworzenie nowych instytucji unijnych.

    "Do tej pory nikt nic lepszego nie zaproponował."

    Zaproponowano - nieratyfikować traktatu i rozwiązać UE.



    Temat: Front Narodowy Polaków
    Front Narodowy Polaków
    Sława!

    Front Narodowy Polaków
    www.rzeczpospolita.pl/nast_nr/060417_2.html

    Jędrzej Bielecki

    Francuzi polskiego pochodzenia masowo popierają skrajną prawicę. W niektórych
    regionach Francji stanowią nawet trzecią część działaczy Frontu Narodowego. I
    to dzięki nim na północy kraju Front odnosi spektakularne sukcesy.

    W partii Jean-Marie Le Pena jest trochę działaczy o włoskich nazwiskach,
    zdarzy się ktoś z z hiszpańskim lub portugalskimi korzeniami. Ale grupa wielu
    tysięcy potomków polskich imigrantów w ksenofobicznym ugrupowaniu, które po
    dojściu do władzy zapowiada brutalne rozprawienie się z obcymi, to fenomen.

    - Nie widzę w tym sprzeczności - tłumaczy "Rz" Bruno Gollnisch, główny
    ideolog Frontu. - Polacy przybyli tu, aby uczciwie pracować w trudnych
    warunkach, często w kopalniach. Byli w czasie wojny lojalni wobec nowej
    ojczyzny. Zintegrowali się z naszym społeczeństwem, bo choć są Słowianami, to
    najbardziej łacińskimi ze Słowian.

    Zdaniem Gollnischa "francuscy Polacy z jeszcze większym oburzeniem niż
    rodowici mieszkańcy patrzą, jak dzisiejsi imigranci z krajów arabskich i
    Czarnej Afryki żyją z opieki socjalnej, byle nie pracować, kolonizują Francję
    i próbują jej narzucić swoje zwyczaje, nierzadko agresywnie odnosząc się do
    prawdziwych Francuzów".

    - Andre Kalinarszczyk, Jean-Claude Andrzejczak, Christian Troszczinski,
    Brigitte Gorski, Maria Marciniak - przywódca Frontu w północnym departamencie
    Pas-de-Calais ma wciąż trudności z wymówieniem nazwisk swoich
    współpracowników. Ale Steeve Briois jest z nich dumny. - W ostatnich wyborach
    otrzymaliśmy 25 procent głosów, najwięcej oprócz Partii Socjalistycznej. I 10
    punktów procentowych więcej, niż dostał Front w całym kraju - podkreśla. Jean-
    Marie Le Pen, gdy chce odeprzeć zarzut rasizmu, wymienia nazwisko Dominique'a
    Slabolepszy'ego, jednego z baronów Frontu, dzięki któremu co piąty głos w
    wyborach regionalnych w departamencie Nord idzie na skrajną prawicę. "Slabo"
    jest dumny ze swoich korzeni. Nazwiska na pewno nie zmieni. - Polacy zawsze
    byli nacjonalistami. I katolikami. Dlatego to naturalne, że i tu, we Francji,
    nie chcą żyć w kraju meczetów - tłumaczy.

    Forum Słowiańskie
    gg 1728585



    Temat: Polonia Francuska glosuje na J-M Le Pen
    Jean-Marie Le Pen, szef Frontu Narodowego
    (c) REUTERS/JACK DABAGHIAN
    W niektórych regionach Francji stanowią nawet trzecią część działaczy Frontu
    Narodowego. I to dzięki nim na północy kraju Front odnosi spektakularne
    sukcesy.

    W partii Jean-Marie Le Pena jest trochę działaczy o włoskich nazwiskach,
    zdarzy się ktoś z hiszpańskimi lub portugalskimi korzeniami. Ale największą
    grupę w tym ksenofobicznym ugrupowaniu stanowią potomkowie polskich
    imigrantów. To fenomen, bo Front po dojściu do władzy zapowiada brutalne
    rozprawienie się z obcymi.

    - Nie widzę w tym sprzeczności - tłumaczy "Rz" Bruno Gollnisch, główny
    ideolog Frontu. - Polacy przybyli tu, aby uczciwie pracować w trudnych
    warunkach, często w kopalniach. Byli w czasie wojny lojalni wobec nowej
    ojczyzny. Zintegrowali się z naszym społeczeństwem, bo choć są Słowianami, to
    najbardziej łacińskimi ze Słowian.

    Zdaniem Gollnischa "francuscy Polacy z większym oburzeniem niż rodowici
    mieszkańcy patrzą, jak dzisiejsi imigranci z krajów arabskich i Czarnej
    Afryki żyją z opieki socjalnej, byle nie pracować, kolonizują Francję i
    próbują jej narzucić swoje zwyczaje, nierzadko agresywnie odnosząc się do
    Francuzów".

    - Andre Kalinarszczyk, Jean-Claude Andrzejczak, Christian Troszczinski,
    Brigitte Gorski, Maria Marciniak - przywódca Frontu w północnym departamencie
    Pas-de-Calais ma wciąż trudności z wymówieniem nazwisk swoich
    współpracowników. Ale Steeve Briois jest z nich dumny. - W ostatnich wyborach
    otrzymaliśmy 25 procent głosów, najwięcej oprócz Partii Socjalistycznej. I 10
    punktów procentowych więcej, niż dostał Front w całym kraju - podkreśla.

    Le Pen, gdy chce odeprzeć zarzut rasizmu, wymienia nazwisko Dominique'a
    Slabolepszy'ego, jednego z baronów Frontu, dzięki któremu co piąty głos w
    wyborach regionalnych w departamencie Nord idzie na skrajną prawicę. "Slabo"
    jest dumny ze swoich korzeni. Nazwiska nie zmieni. - Polacy zawsze byli
    nacjonalistami. I katolikami. To naturalne, że i tu, we Francji, nie chcą żyć
    w kraju meczetów - tłumaczy.

    JĘDRZEJ BIELECKI




    Temat: aztecki wojownik czy żołnierz hiszpański?
    Ej, spoko, po "mnie to mówisz" jest zmrużone oczko, widzisz? Dobrze, że o tym
    wspomniałeś, uśmiechnęłam się tylko, bo zdałam sobie sprawę że faktycznie nie
    dla każdego jest to oczywiste.

    Co do kwestii wytzymałości obsydian/bawełna v/s stal - masz racje pewnie, w
    sumie wspomniałam o tym "dla porządku", bo nie wymieniłeś indiańskich "zbroi"
    i "mieczy" pisząc o uzbrojeniu.
    Nie wspomniałam że chodzi o walkę wręcz? No to sorry :) Wydało mi się
    oczywiste, broń palna jednak przesądza na tyle silnie na rzecz Hiszpanów, że w
    przypadku jej użycia nie byłoby sensu zadawać tego pytania :)
    Co do szkół azteckich, to wątpię czy jest coś na ten temat po polsku, może coś
    pisze Clendinnen ("Aztekowie"), ale prawdę mówiąc nie pamiętam. Ja opieram się
    na źródłach 16-wiecznych, po hiszpańsku (wieeeele tego jest) i w nahuatl
    (tłumaczenie dzieła Sahaguna wyszło też po angielsku p.t. "Florentine Codex").
    Powstało współćześnie kilka prac edukacji azteckiej, ale raczej niedostępne w
    Polsce, musisz uwierzyć mi na słowo :)

    > > Więcej niż jednym, ale nie czepiam się już, bo to akurat nie ma tu znaczen
    > ia.
    >
    > Oczywiście, że więcej niż z jednym, bo trzeba było najpierw wszystkie te
    miasta
    >
    > podbić, a dopiero potem nimi władać. Niemniej w chwili inwazji Cortesa tylko
    > jedno było wolne. Od kilku co najmniej lat. Więc zakładałem tu najświeższe
    > doświadczenia Azteków.

    Ja nie mówię o mistach podbitych, tylko o niezależnych enklawach. Było więcej
    niż jedno takie miasto - pewnie masz na myśli Tlaxcallę, ale poza tym jeszcze:
    Cholula, Huexotzinco, Atlixco, Tliliuhtepec.



    Temat: Trójkolorowi kontra Le Pen. Wszyscy jesteśmy Fr...
    Polaczki:-)
    Jędrzej Bielecki

    Francuzi polskiego pochodzenia masowo popierają skrajną prawicę. W niektórych
    regionach Francji stanowią nawet trzecią część działaczy Frontu Narodowego. I
    to dzięki nim na północy kraju Front odnosi spektakularne sukcesy.

    W partii Jean-Marie Le Pena jest trochę działaczy o włoskich nazwiskach,
    zdarzy się ktoś z z hiszpańskim lub portugalskimi korzeniami. Ale grupa wielu
    tysięcy potomków polskich imigrantów w ksenofobicznym ugrupowaniu, które po
    dojściu do władzy zapowiada brutalne rozprawienie się z obcymi, to fenomen.

    - Nie widzę w tym sprzeczności - tłumaczy "Rz" Bruno Gollnisch, główny
    ideolog Frontu. - Polacy przybyli tu, aby uczciwie pracować w trudnych
    warunkach, często w kopalniach. Byli w czasie wojny lojalni wobec nowej
    ojczyzny. Zintegrowali się z naszym społeczeństwem, bo choć są Słowianami, to
    najbardziej łacińskimi ze Słowian.

    Zdaniem Gollnischa "francuscy Polacy z jeszcze większym oburzeniem niż
    rodowici mieszkańcy patrzą, jak dzisiejsi imigranci z krajów arabskich i
    Czarnej Afryki żyją z opieki socjalnej, byle nie pracować, kolonizują Francję
    i próbują jej narzucić swoje zwyczaje, nierzadko agresywnie odnosząc się do
    prawdziwych Francuzów".

    - Andre Kalinarszczyk, Jean-Claude Andrzejczak, Christian Troszczinski,
    Brigitte Gorski, Maria Marciniak - przywódca Frontu w północnym departamencie
    Pas-de-Calais ma wciąż trudności z wymówieniem nazwisk swoich
    współpracowników. Ale Steeve Briois jest z nich dumny. - W ostatnich wyborach
    otrzymaliśmy 25 procent głosów, najwięcej oprócz Partii Socjalistycznej. I 10
    punktów procentowych więcej, niż dostał Front w całym kraju - podkreśla. Jean-
    Marie Le Pen, gdy chce odeprzeć zarzut rasizmu, wymienia nazwisko Dominique'a
    Slabolepszy'ego, jednego z baronów Frontu, dzięki któremu co piąty głos w
    wyborach regionalnych w departamencie Nord idzie na skrajną prawicę. "Slabo"
    jest dumny ze swoich korzeni. Nazwiska na pewno nie zmieni. - Polacy zawsze
    byli nacjonalistami. I katolikami. Dlatego to naturalne, że i tu, we Francji,
    nie chcą żyć w kraju meczetów - tłumaczy




    Strona 1 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 65 postów • 1, 2

    Design by flankerds.com